Vaisnava-Krpa pisze:Kwiryniuszu, prowadziłem taka sama dyskusję na facebooku, nie chce mi się powtarzać bo i czasu mało.
Nie czytałem Twojej dyskusji na Facebooku, więc nie umiem się do niej odnieść.
Wątpię tez, czy była to taka sama dyskusja, ponieważ ja nie próbuje wszcząć dyskusji, tylko zrozumieć z socjologicznego punktu widzenia fenomen zjawiska kozła ofiarnego, czyli pospolitego 'huzia na Józia' w stosunku do osób, których większość agresorów nie widziała nawet na zdjęciu.
Zważ, ze nie zająłem stanowiska odnośnie samego homoseksualizmu czy homoseksualności jako takich wśród otaczających mnie osob tudziez społęczeństwie, ani nie próbuje dociec czy ustalić jego 'słuszności' lub jej braku.
Moje pytanie mogłoby równie dobrze brzmieć: 'jak myslicie, czemu ponad 75% Polaków uważa działnośc sekt za niebezpieczna, a 65% chciałaby, zeby ich działaność była prawnie zabroniona, natomiast tylko 27% dopuszcza mozliwość ich działania, ale tylko pod ścisłą kontrolą? Jak myślicie, co sprawia, ze przeciętny człowiek wierzy propagandzie medialnej i kościelnej, demonizującej np. działalność ISKCONu?
Nie zadałem jednak TEGO pytania, bo znam na nie odpowiedź w stopniu, który mnie na chwile obecna zadowala. Ponad to, temat wątku to homoseksualizm i na forum osób niezainteresowanych dokrynalnie w zjawisku homoskesualizmu chciałem tę kwestie poruszyć. Sądziłem, ze czytelnicy tego forum sa grupa na tyle obiektywna, ze będzie mozna o tym porozmawiać. Przykro mi, jesli sie pomyliłem.
- nie przypisuj do grupy kogoś tylko dlatego, że w danej kwestii jego zdanie bardziej do niej pasuje.
Nikogo nie przypisuję do żadnej grupy.
Napisałem tylko jakie odnoszę wrażenie na podstawie tego co czytam i zapytałem czy mam rację.
- nie generalizuj grupy/grup
Nawet przez mysl mi to nie przeszło.
Jednak samo pojecie 'grupa' generalizuje, określa, 'szufladkuje', wskazuje cechy wspólne i wokół nich gromadzi członków.
Określanie swojej przynależności do jakiejkolwiek z nich, czy nawet kilku jednocześnie, tudzież przyznanie swojej sympatii grupie czy głoszonym przez nią ideałom automatycznie nadaje obserwatorowi prawo do określania członka lub sympatyka przez pryzmat cech danej grupy lub cech wspólnych rożnych grup, z którymi dany się identyfikuje. Tak to działa przecież.
Poza tym, mógłbym Tobie również takiej rady udzielić np. odnośnie osób homoseksualnych:
To, ze kilka osób wytapetowało drzwi jakiegoś pracownika uniwersytetu nie oznacza, ze wszyscy sa tacy. Poza tym, przeciez takie zachowanie nie jest czymś nowym w polskim społeczeństwie i jest powszechnie praktykowane w tzw. drugą stronę. Osobiście znam kilka osób homoseksualnych, których drzwi od mieszkania często były zanieczyszczane, i to w wiekszości nie napisami, których nie da się określić jako niecenzuralne.
Poza tym środowiska ekologiczne, antyfaszystowskie, lewicowe, etc. specjalizują sie w publikowaniu i rozpowszechnianiu naklejek różnych, grafitti, etc.
Prawicowi 'Widzew jude', 'pedały do gazu', 'ŁKS wuj' to w moim mieście przynajmniej (mieszkam w Łodzi) to powszechny element krajobrazu. Więc to nic nowego nie jest.
- obserwacje mogą być różne, każdy może widzieć wyjątkowe zachowania, ale argumentacja wyjątkami czy skrajnościami jest typowa dla siudra warny
Dlaczego więc Twoje posty ociekaja argumentacja składającą sie wylacznie z wyjatków lub bardzo ideowo nacechowanej, i często daleko odbiegającej od rzeczywistości, interpretacji wypowiedzi i faktów, różnego rodzaju publicystów?
- odłóż argument tolerancji czy nietolerancji na bok. Tolerancja czy nietolerancja to objaw a nie przyczyna. Nie uleczysz choroby walcząc z objawami. Tak robi współczesna medycyna ale to oszustwo.
Nigdy nie uzyłem (na tym forum) argumentu (nie)tolerancji.
- analizujmy filozoficznie to jest najpierw, a potem możemy analizować czy ktoś czysto podchodzi do danej kwestii i czy jego emocje są czyste czy nie. Inaczej możemy odrzucić prawdziwy wniosek ze względu na nieczyste emocje a wtedy nie znajdziemy już rozwiązania.
'Analiza filozoficzna' w przypadku zjawisk, społecznych, do których nie odnoszą sie bezpośrednio żadne autorytatywne źródła (np. Wedy) to zwyczajne spekulacje, płynące z (opartej niejednokrotnie na przesądach, polityce i ignorancji polityków) kulturowości i jakiejś tam logiki, które moga być w swoich wnioskach logicznych słuszne, jednak jako oparte na błednych przesłankach (lub ich zupełnym braku) bezwartościowe i jako że odnoszące sie bezpośrednio do jakosci życia innych ludzi zwyczjanie okrutne.
Moim zdaniem jest to spowodowane agenturą polityczną.
Chcesz powiedzieć, że to 'agentura polityczna' sprawia, że przeciętny Kowalski (i każde jego następne pokolenie) nienawidzi 'pedałów', a bardziej delikatnego czy wrażliwego kolege w szkole każe nazywać 'ciotą', które to okreslenie jest traktowane społecznie jako jedna z najgorszych obelg?
Cóz, poniekąd tak jest, ale to nie agentura polityczna siedzi w głowie Kowalskiego i nie ona każe mu przetwarzać informacje w sposób uragający zdrowemu rozsądkowi.
Kali dzieli ludzi poprzez skłócanie. A poprzez podział rządzi. Zdegenerowani ludzie w polityce aby ocalić siebie, kierują uwagę ludzi i winią za niepowodzenie inne grupy aby od siebie odciągnąć uwagę.
Jak zaznaczyłem na początku: nie pytam o to, bo te mechanizmy rozumiem doskonale.
I tak mamy małe marginalne grupy, które się zwalczają jakby były najważniejsze na świecie i wszystko od nich zależało. Geje to również mała mniejszość
Geje kogokolwiek zwalczają? To ciekawa koncepcja.
a politycy mimo, że żyją w teoretycznie demokratycznym kraju i zależy im na głosach, są nagle szlachetni, że wbrew zdaniu większości walczą o prawa tej mniejszości zaciekle,
No nie, tak nie jest.
Jeżeli wchodzimy w sfere polityczna (choc polityka nie była i nie jest przedmiotem moich dociekań), to jest tutaj w mojej ocenie dokładnie na odwrót.
1. Grupa polityków walcząca 'zaciekle' o prawa mniejszosci nie robi tego wbrew woli społeczeństwa, czego dowodem rosnące poparcie partii Palikota.
Demokracja parlamentarna wszak tym sie różni od monarchii czy wręcz dyktatury, że naród wypowiada sie ustami swoich polityków i skoro politycy broniący mniejszości zyskuja poparcie wystarczające do zabrania głosu w sferze publicznej dyskusji to należy im sie on jak przysłowiowemu psu przysłowiowa zupa.
Demokracja, to nie jest dyktatura bezwzględnej większości (zreszta wtedy np. ISKCON przestałby istnieć w Polsce, więc argument o tyle nietrafiony, o ile pojawiający się w ustach osoby pod tę demokracje 'podpadającej')
2. Politycy walczący o te prawa, nie zmienili 'nagle' swojego stosunku do sprawy - większość z nich albo zawsze deklarowała sie ideowo po ich stronie, albo dopiero pojawiła sie w polityce (Biedroń, Grodzka, Nowicka, etc. Palikot zresztą tez nie zdążył narobić przekrętów, które musiałby wrzaskiem zagłuszać)
3. O homoseksualizmie najgłośniej krzyczą jego przeciwnicy (BTW jak mozna byc 'przeciwnikiem homoseksualizmu'? To przecież głupie, to tak jakby być 'przeciwnikiem murzyństwa', albo 'przeciwnikiem bezpłodności' czy 'przeciwnikiem grupy krwi 0rh-' tudziez 'przeciwnikiem wiosny', albo 'przeciwnikiem zimy') vide LPR czy środowiska radiomaryjne.
Jeżeli homoseksualizm w społeczeństwie jest zjawiskiem tak marginalnym, jak krzyczą populiści i agitatorzy, to czemu miałoby byc jakimkolwiek problemem jego 'zalegalizowanie'?
W jaki sposób przyznanie np. ulg podatkowych należnych małżeństwom 1% społeczeństwa może wpłynąć na pogorszenie budżetu? Jak przyznanie możliwości (i obowiązków z niej płynących) zawarcia małżeństwa dwóm osobom (tak samo nierokującym posiadania dzieci jak np. parze z bezpłodnością czy parze osób po 50 roku życia) może ugodzić w 'rodzinę'?
Czy nagle rodziny zaczną sie rozpadać? Oczywiście, ze te małżeństwa, z których jedno jest homoseksualne i ożenione przez zastraszenie (czyt. regularnie gwałcone przez swojego często nieświadomego niczego małżonka) mogą się rozpaść, ale czy to naprawdę komuś zaszkodzi i czy będzie to wina tych wyemancypowanych homoseksualistów?
Czy Ty np. porzucisz swoja żonę i wyjdziesz za jakiegoś faceta tylko dlatego, że Ci wolno?
Nie sądzę.
Nie jest przypadkiem dokładnie na odwrót? Czy pożenienie tej części społeczeństwa, której odmawia się prawa do stabilizacji uczuciowo-seksualnej nie zmniejszy np. zapadalności na wiele chorób, przez co poprawi budżet służby zdrowia? Nie wpłynie na poprawę jakości życia i poziomu moralności w społeczeństwie?
a równocześnie widzimy jak cały naród jest okradany i rozmontowywane państwo. Jak już osiągną swój cel to ci homoseksualiści mogą być pierwszymi kozłami ofiarnymi potem.
I znów widzę błąd w Twoim rozumowaniu charakterystyczny dla osób bardzo konkretnie zorientowanych politycznie i propagandowo.
Homoseksualiści byli od wieków i są nadal kozłem ofiarnym kościoła i polityków. Obok szatana, żydów, masonów, sekt i innych zjawisk niewpisujących się w obraz społeczeństwa namalowany przez przywódców religijnych i konserwatywnych polityków.
Nie rozumiem tego co dzieje sie w umyśle, przeciętnego, inteligentnego człowieka, który łyka tę antyhomoseksualną propagandę. Nie rozumiem, a bardzo chciałbym zrozumieć.
IMHO Należy odróżnić homoseksualizm od homoseksualnych zachowań.
O ile homoseksualne zachowania u zorientowanych ideowo czy religijnie osób heteroseksualnych mogą być (i bez wątpienia są) grzechem, dewiacją, czy jakby tego próbować określać, o tyle odrzucanie osób, które homoseksualne są czy zmuszanie ich do współżycia heteroseksualnego jest w moim spojrzeniu 'grzechem' o wiele wiekszym, bo dokonanym na innych.
Przecież działania dokonywane na osobach homoseksualnych są dokładnie takim samym 'grzechem', jakim byłyby analogiczne działania dokonywane na osobach heteroseksualnych.
Nie sądzisz?
Przecież wymuszona ingerencja w seksualność człowieka jest gwałtem. I IMHO cel w jakim sie go dokonuje niczego tutaj nie zmienia.
Seksualność człowieka (zdaniem wielu krzykaczy) jest sprawą prywatną, nie rozumiem zatem, czemu próbuje się unarodowić, upaństwowić, ureligijnić, upolitycznić i upatriotycznić nawet, mówiąc o tym, że jedynie słuszna to ta hetero a obmierzła i antypaństwowa, antyreligijna i antyludzka to ta homoseksualna.
To oczywista sprzeczność, a ambiwalencja jest przecież jednym z objawów osiowych schizofrenii. Może więc warto spojrzeć na tę heteropoprawność pod tym kątem?
Nigdy nie objawiam się głupcom i nieinteligentnym. Dla nich okryty jestem Moją wewnętrzną mocą i dlatego nie wiedzą, iż jestem nienarodzony i nieomylny.