Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Tylko jedna droga jest prawdziwa - droga do Boga. " Prawdziwym interesem wszystkich żywych stworzeń – w istocie, celem życia – jest powrót do domu, do Boga. Jest to korzystne dla nas samych, naszej żony, dzieci, uczniów, przyjaciół, rodaków i całej ludzkości. Ruch świadomości Kryszny może udzielić wskazówek względem zarządzania, dzięki któremu każdy będzie mógł wziąć udział w czynnościach świadomych Kryszny i osiągnąć ostateczny cel." - 07.15.65 Zn.
Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Purnaprajna » 30 gru 2010, 12:11

Mathura pisze: Dlatego to co można w tym konkretnym przypadku zrobić, a co robię, to przynoszę im prasadam gdy ich odwiedzam od czasu do czasu.
Czyli robisz co możesz, aby im pomóc. I to się liczy.
Mathura pisze:Fragment jednej z rozmów z nimi.
- Ty to tak sobie możesz gadać. Nie masz tyle problemów co my.
- Skąd wiesz?
- Bo tak wygląda. Do pracy nie chodzisz, Żyjesz jakbyś niczym się nie przejmował.
- To żyj tak jak ja.
- A co to za życie
Mój śmiech :lol: .
He he! Dobre! :lol:

Przypomina mi to rozmowę Śrila Prabhupada z pewnym gościem (który później został bhaktą), który bezustannie skarżył się i narzekał na okropny stan swojego życia rodzinnego. Kiedy Śrila Prabhupada powiedział mu, że skoro tak bardzo cierpi, to dlaczego nie porzuci przyczyny swego cierpienia, czyli życia rodzinnego, ten późniejszy bhakta odpowiedział, że nie może i nie chce tego zrobić. :lol:

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Purnaprajna » 30 gru 2010, 12:15

mirek pisze:Jasna sprawa Purnaprajno :D
Jeżeli Arleta miałaby z mojego powodu stracić na swoim świadomym Kryszny entuzjazmie, to ja już wolę wcale nie pisać :cry:
Akurat Ty Mirku nie piszesz w sposób, który byłby przyczyną powyższego. A więc chyba nie ma potrzeby dramatyzowania. Wręcz przeciwnie, powinieneś pisać znacznie częściej. Jeżeli chodzi o mnie, to zawsze z zainteresowaniem czytam, to co piszesz. :)

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Arleta » 30 gru 2010, 12:21

Mirku- możesz pisać nawet najgorsze rzeczy (ale bez przesady!), a i tak raczej nie stracę na moim "entuzjazmie" do Pana Kryszny. Traktuję to jako pożyteczną wymianę myśli.

Purnaprajna ma rzadki dar wyjaśniania problemów w sposób taktowny i przystępny. Jak słusznie Purnaprajna zauważył, Mastermind ma podobne do mnie rozumienie problemu, a niepotrzebne różnice między nami wynikają, jak zawsze, z myślenia dualistycznego. Ja nieświadomie wpadłam w pułapkę dzielenia ludzi na dwie kategorie- ateistów i teistów, a Mastermind dodatkowo wpadł w pułapkę dzielenia szczęścia na dwie kategorie: duchowego i materialnego. Widać z tego, ile zła i błędów może powodować dualistyczne rozważanie problemów!
Mathura pisze: 18.37 To szczęście, które na początku może być jak trucizna, ale pod koniec smakuje jak nektar, i które do samorealizacji budzi, nazywane jest szczęściem w gunie dobroci.
Czyli działalność humanitarna i ekologiczna Wegana może skutkować szczęściem w gunie dobroci i prowadzić do samorealizacji. Jednak nawet to szczęście jest złudzeniem w porównaniu do szczęścia płynącego z osobistej relacji z Bogiem. "W rzeczywistości wszystko jest cierpieniem"- ten paradoksalny wniosek dotyczy każdego innego rodzaju tak zwanego szczęścia. To nie jest średniowieczne "czarnowidztwo", bo każdy bardzo łatwo może uciec od uwikłania w cierpienie przy pomocy nawiązania osobistego kontaktu z Bogiem.

Dlaczego działalność humanitarna i ekologiczna w oderwaniu od Boga przynosi cierpienie? Częściowo wyjaśnił to Wegan, pisząc o niemożliwości określenia właściwego i skutecznego niesienia pomocy ludziom. Trzeba pamiętać (o tym też pisał Wegan), że podstawową zasadą materialnego świata jest oszustwo i złudzenie. Widzimy to w relacjach międzyludzkich i widzimy także w relacjach między zwierzętami.

Hasła ekologiczne i humanitarne są także (częściej niż sądzimy) zwykłym oszustwem. Często tworzą je firmy, żeby po prostu zarobić na wprowadzaniu nowych technologii, które wcale nie muszą być lepsze od dawnych. Obserwujemy zjawisko sztucznego tworzenia grup ludzi "potrzebujących", którzy tak naprawdę wcale tej pomocy nie potrzebują.
Przykładem tego zjawiska jest np. wywożenie do Afryki setek ton przeterminowanego mleka w proszku, a tam na miejscu to mleko rozpuszczane jest w skażonej wodzie, albo tubylcy w ogóle nie wiedzą co z nim robić. Innym przykładem jest rozpowszechnianie kłamstwa o ocieplaniu się klimatu Ziemi.

Inny problem- pomaganie innym. Czy naprawdę to powinno być najważniejsze? Ja tak nie uważam. Przede wszystkim trzeba umieć pomóc samemu sobie, a dopiero potem można zacząć pomagać innym. Pokażę to na przykładzie znajomej pani psycholog. Jest to osoba znerwicowana, rozwiedziona, a jej córka jest narkomanką. Winę za to moim zdaniem ponosi ta pani psycholog, bo jest osobą konfliktową, agresywną i apodyktyczną. Jednak ta pani pracuje w dużej przychodni i codziennie doradza wielu pacjentom. Ja też poradziłam się jej i byłam przerażona jej całkowitym brakiem zrozumienia i empatii. Ta psycholog wierzy, że pomaga innym, poświęca tej pracy całą swoją energię i czas, a tak naprawdę to przeważnie szkodzi swoim pacjentom. I tylko czasami dziwi się, dlaczego wśród jej pacjentów jest tyle przypadków załamań nerwowych i samobójstw.

Dlatego trzeba zacząć od siebie. Znaleźć dla siebie mocną podstawę moralną. Nie szukać jej we własnej działalności dla innych lub dla Ziemi, bo w ten sposób uzależniamy się od czegoś bardzo niepewnego i zawodnego. Uzależniamy się po prostu od skutków własnych działań.

Ja w pełni popieram Wegana w jego działalności. Ta działalność jest słuszna i dobra. Jednak ja różnię się od Wegana skalą wartości. U mnie na pierwszym miejscu jest Bóg i wszystkie moje działania wynikają z relacji z Bogiem. Wynika z tego właściwie to samo, co u Wegana: poszanowanie przyrody, wegetarianizm, dbałość o wszystkie żywe istoty. Jednak dodatkowo ja jestem naprawdę szczęśliwa, ponieważ moja satysfakcja nie zależy od wyników mojej pracy i działalności. Nie przejmuję się trudnościami ani sukcesami, bo wszystko odnoszę do mojej relacji z Bogiem. Bóg jest stałym elementem w ciągle zmieniającym się świecie. Bóg nie będzie mi zazdrościł, gniewał się na mnie i pouczał. Jest dla mnie niewyczerpanym źródłem miłości i wsparcia. Można powiedzieć, że jestem naiwna i oszukuję samą siebie. A czy tego samego nie można powiedzieć o Weganie i o innych agnostykach i ateistach? Skąd biorą pewność, że nie oszukują samych siebie?

Jako przykład podam swoje życie prywatne: mam dobrego męża i małego synka. To oczywiście jest dla mnie źródło radości. Ale nawet, gdyby ich nie było i gdybym była starą żebraczką, to i tak byłabym szczęśliwa, bo moja relacja z Bogiem jest czymś trwałym i niezależnym od okoliczności zewnętrznych. Kilka lat temu ciężko zachorowałam i liczyłam się nawet z tym, że mogę umrzeć. Ale rozumiałam, że cierpienie i radość są nierozerwalnie związane z materialnym życiem i nie wpływają na moją relację z Bogiem.

Jest mi przykro, że teraz ludzie wstydzą się mówić o Bogu. Uważają to za zbyt mało intelektualne i wyrafinowane podejście do problemu. A przecież Bóg jest najważniejszą wartością i jedynym ważnym punktem odniesienia. No i znowu widzę, że brzmi to banalnie, jak jakiś oklepany morał. Po prostu trzeba samemu doświadczyć prawdziwej miłości i szczęścia w relacji z Bogiem. Wtedy żadne wyjaśnienia nie będą potrzebne.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

mirek

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: mirek » 30 gru 2010, 12:26

Dziękuję Wam bardzo,
muszę już szykować się do wyjścia (praca czeka).

Mastermind

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Mastermind » 30 gru 2010, 12:38

Purnaprajna pisze:Maharaja wyjaśnił, że różnica w tych dwóch diametralnie różnych reakcjach leży w poziomie pobożności tych osób.
Ja tu widzę (też) problem różnic kulturowych, po prostu. Prowadzimy misję w świecie zachodnim - dostosowujemy sposób prezentacji do niej i mentalności kulturowej właściwej jej mieszkańcom. Głosimy nauki krysznaizmu w Polsce - dostosowujemy sposób do Polaków i ich uwarunkowań kulturowych, mentalnych i innych.

I n k u l t u r a c j a.

Mastermind

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Mastermind » 30 gru 2010, 12:41

Purnaprajna pisze: A co myślisz, na temat mojej uprzedniej prośby, abyś jeszcze przed nauczaniem ostatecznej teologicznej siddhanty, właściwie przedstawił się użytkownikom tego forum Mastermind? :)
Myślę, że zrobię to kiedy/jeśli uznam to za stosowne, a nie kiedy ty, w sposób wyzywający, prowokujący i prześmiewczy, sobie tego zażyczysz.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Purnaprajna » 30 gru 2010, 13:14

Mastermind pisze:
Purnaprajna pisze: A co myślisz, na temat mojej uprzedniej prośby, abyś jeszcze przed nauczaniem ostatecznej teologicznej siddhanty, właściwie przedstawił się użytkownikom tego forum Mastermind? :)
Myślę, że zrobię to kiedy/jeśli uznam to za stosowne, a nie kiedy ty, w sposób wyzywający, prowokujący i prześmiewczy, sobie tego zażyczysz.
Cały Madhavacaran. :lol: Pozdrawiam Prabhu. :D

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Purnaprajna » 30 gru 2010, 13:32

Mastermind pisze:
Purnaprajna pisze:Maharaja wyjaśnił, że różnica w tych dwóch diametralnie różnych reakcjach leży w poziomie pobożności tych osób.
Ja tu widzę (też) problem różnic kulturowych, po prostu. Prowadzimy misję w świecie zachodnim - dostosowujemy sposób prezentacji do niej i mentalności kulturowej właściwej jej mieszkańcom. Głosimy nauki krysznaizmu w Polsce - dostosowujemy sposób do Polaków i ich uwarunkowań kulturowych, mentalnych i innych.

I n k u l t u r a c j a.
Różnice kulturowe powstają w oparciu o przeszłe samskary. Ja nie dyskutuję tu, na temat sposobów prezentacji świadomości Kryszny, ale o przyczynie posiadania pewnej, niechętnej życiu duchowemu mentalności, którą jest przeszła niepobożność.
Ostatnio zmieniony 30 gru 2010, 13:37 przez Purnaprajna, łącznie zmieniany 1 raz.

Mastermind

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Mastermind » 30 gru 2010, 13:37

Prabhupad zdefiniował kiedyś waisznawę jako doskonałego dżentelmena, czyli osobę, którą cechuje wysoka kultura osobista, a zwłaszcza takt.

Takt to umiejętność zachowania się w sposób opanowany, delikatny, nie stawiający innych w niezręcznej, niekomfortowej sytuacji. To wyczucie i szanowanie czyichś życzeń związanych ze sferą osobistą, w której decyzje taktowna osoba pozwala podejmować zainteresowanemu, a nie stawia od murem.

Osoba taktu pozbawiona wchodzi i młotem wali, by uzyskać, co jej się zachciało mieć, bez zwracania uwagi na prywatność drugiej osoby. Bo przecież liczy się, że ja coś chcę. Co mnie obchodzi, ze ktoś sobie czegoś nie życzy, nawet jeśli ma do tego prawo.

Uważam twoje zachowanie, Purnaprajna, za pozbawione taktu, napastliwe ad personam, prowokacyjne i prowadzące do nieporozumień i konfliktu.

Nie mogliśmy sobie po prostu spokojnie, merytorycznie wymieniać poglądy i dyskutować?

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Purnaprajna » 30 gru 2010, 14:01

Mastermind pisze:Nie mogliśmy sobie po prostu spokojnie, merytorycznie wymieniać poglądy i dyskutować?
No już teraz z pewnością możemy Prabhu, bo potwierdzając swoją tożsamość, przestałem już dyskutować z anonimem. Następnym razem, kiedy przyjdzie Ci ochota, aby bawić się w podchody, ciuciubabkę, czy w chowanego, to poinformuj mnie prywatnie, że życzysz sobie, abym udawał, że nie rozpoznaje Twojego specyficznego stylu pisania, którego po prostu nie da się ani podrobić, ani nie zauważyć. Dlatego z góry Cię informuję, że rozpoznam Twój pisarski styl i wojownicza nastrój, nawet gdybyś dla niepoznaki skrył się pod pseudonimem "Tajemniczy Don Pedro" lub "International Man of Mystery". :) Jeśli już jednak, tak bardzo chcesz kogoś za to winić, to chyba jedynie siebie samego.

A teraz proponuję, aby zamiast dalszej dziecinady i odgrywania roli niesłusznie pokrzywdzonej ofiary powrócić do rozmowy na tematy związane z Kryszną. Tak nam dopomóż Bóg i Mastermind. :)

Jeszcze raz ciepło pozdrawiam Madhavacaran Prabhu, i co złego, to nie ja. :D

ODPOWIEDZ