Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Tylko jedna droga jest prawdziwa - droga do Boga. " Prawdziwym interesem wszystkich żywych stworzeń – w istocie, celem życia – jest powrót do domu, do Boga. Jest to korzystne dla nas samych, naszej żony, dzieci, uczniów, przyjaciół, rodaków i całej ludzkości. Ruch świadomości Kryszny może udzielić wskazówek względem zarządzania, dzięki któremu każdy będzie mógł wziąć udział w czynnościach świadomych Kryszny i osiągnąć ostateczny cel." - 07.15.65 Zn.
Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 18 gru 2010, 09:33

Jak na ironię, katolicka wiara wraz z jej prano-majową, dualistyczną koncepcją moralności - "dobra" i "zła", oraz brakiem transcendentalnej wiedzy i procesu wiodącego do czystej służby oddania dla Boga w premie (ekstatycznej transcendentnej miłości) klasyfikuje się jako "satanizm i zaprzedanie duszy diabłu", w sensie służenia, czyli znajdowania się pod kontrolą energii iluzorycznej Kryszny, maya-śakti. Jakkolwiek godną współczucia i przykrą, z punktu widzenia transcendentalnej filozofii Gaudija Wedanty nie byłaby powyżej opisana sytuacja, to samo odwrócenie argumentu, czy zarzutu niektórych fanatycznych i niedoinformowanych członków kościoła katolickiego i wykazanie im, że jednak są "kultem Szatana" jest niezwykle satysfakcjonujące. :mrgreen:

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 18 gru 2010, 11:21

Purnaprajna pisze:Jak na ironię, katolicka wiara wraz z jej prano-majową, dualistyczną koncepcją moralności - "dobra" i "zła", oraz brakiem transcendentalnej wiedzy i procesu wiodącego do czystej służby oddania dla Boga w premie (ekstatycznej transcendentnej miłości) klasyfikuje się jako "satanizm i zaprzedanie duszy diabłu", w sensie służenia, czyli znajdowania się pod kontrolą energii iluzorycznej Kryszny, maya-śakti. Jakkolwiek godną współczucia i przykrą, z punktu widzenia transcendentalnej filozofii Gaudija Wedanty nie byłaby powyżej opisana sytuacja, to samo odwrócenie argumentu, czy zarzutu niektórych fanatycznych i niedoinformowanych członków kościoła katolickiego i wykazanie im, że jednak są "kultem Szatana" jest niezwykle satysfakcjonujące. :mrgreen:
Drogi Purnaprajno! Bardzo dziękuję za to podsumowanie, bo teraz wiele rzeczy stało się dla mnie jasne. Twoja wiedza i sposób jej przedstawiania są po prostu wspaniałe i to dla mnie wielkie szczęście, że mam możliwość korzystania z niej poprzez to forum. Jeszcze raz bardzo dziękuję!

Aż szkoda, żeby ta wiedza gdzieś przepadła. Może warto byłoby zebrać te informacje w formie broszury np. "MTŚK wobec innych religii"? Co prawda mam poważne wątpliwości czy takie stwierdzenia, że pewne formy kultu np. chrześcijańskiego mogą być tożsame z satanizmem (jakkolwiek w pełni uzasadnione z punktu widzenia gaudija wisznuizmu oraz perspektywy historycznej) mogłyby być jednak łatwo wykorzystywane przez nieprzyjazną propagandę do atakowania bhaktów.

Moim skromnym zdaniem tylko osoby na odpowiednim poziomie są w stanie obiektywnie ocenić tego typu stwierdzenia, nie obrażać się i uznać racje bhaktów. Bo przecież opinia bhaktów nie wynika z wrogości do chrześcijaństwa jako takiego, tylko wynika z analizy filozoficznej wisznuizmu. Jednak takie opinie mogą być zupełnie źle zrozumiane przez większość ludzi w naszym kraju.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 18 gru 2010, 14:00

Arleta pisze:Co prawda mam poważne wątpliwości czy takie stwierdzenia, że pewne formy kultu np. chrześcijańskiego mogą być tożsame z satanizmem (jakkolwiek w pełni uzasadnione z punktu widzenia gaudija wisznuizmu oraz perspektywy historycznej) mogłyby być jednak łatwo wykorzystywane przez nieprzyjazną propagandę do atakowania bhaktów.

Moim skromnym zdaniem tylko osoby na odpowiednim poziomie są w stanie obiektywnie ocenić tego typu stwierdzenia, nie obrażać się i uznać racje bhaktów. Bo przecież opinia bhaktów nie wynika z wrogości do chrześcijaństwa jako takiego, tylko wynika z analizy filozoficznej wisznuizmu. Jednak takie opinie mogą być zupełnie źle zrozumiane przez większość ludzi w naszym kraju.
Dziękuję za miłe słowa Arleto! :) A co do powyższego, to jak najbardziej nie należy powtarzać tego typu żartobliwych konkluzji w oficjalnych publikacjach, czy oświadczeniach, m.in. z powodów przez Ciebie przytoczonych. Na szczęście, ja reprezentuję tu tylko samego siebie i wyrażam jedynie własne opinie, a nie mojego "pracodawcy". ;) Dodatkowo, jest to część dynamicznej interakcji z purva-pakszinem, czyli osobą prezentującą odmienne od naszych poglądy, aktywnie starająca się je nam narzucić, która nie ma problemu z sugerowaniem, że wedyjska tradycja jest z piekła rodem. Naszym obowiązkiem jest logiczne wykazanie błędności tego typu poglądów, co czasami usprawiedliwia sprowadzenie czyichś argumentów do zabawnego absurdu, w którym to katolicyzm czci Szatana, a nie my. :)

Chociaż gdy ktoś uderza reprezentanta jakiejś instytucji, czy partii w twarz, to politycznie poprawnym gestem byłoby nastawienie drugiego policzka, to jako indywidualna jednostka, w żaden sposób nie jestem zobligowany, aby to robić, i to we własnym domu, za jaki uważam to bhaktowskie forum, w wątku gdzie zarzuca nam się, że jesteśmy sekciarzami, czcimy wymyślone pogańskie bożki, że wszystkie wielkie religie świata, włącznie z tzw. hinduizmem to deprawujące człowieka szkodliwe sekty dla których nie należy mieć żadnego szacunku, że nie można w żaden sposób pogodzić esencji i celu bhakti-jogi z chrześcijaństwem, i ze para-vidya (transcendentalna wiedza) Wed pochodzi od diabła. Będąc politycznie poprawnym, powinienem był być może przeprosić, a następnie zmieć wyznawaną przeze mnie religię wraz z moim wewnętrznym przekonaniem o prawdziwości wedyjskiej ścieżki duchowości i z pochyloną w pokorze głową zarejestrować się na katoliku.pl. Jednak nie zamierzam tego uczynić.

Do dziś niektórzy bhaktowie mają za złe pewnemu swamiemu, którzy na wykładzie w świątyni w Mysiadle ośmielił się powiedzieć, że polski papież to asura, gdyż gustuje w smaku martwych korpusów zwierząt. Wieści o tym dotarły nawet w jakiś sposób, do pewnej anty-sekciarskiej publikacji, gdzie nikogo nie interesował filozoficzny kontekst w jakim zostało to wypowiedziane, a mianowicie, że wieczna, będąca cząstką Boga dusza jest w ciele każdego zwierzęcia, i że zabijanie zwierząt jest niemoralne, a katolik, Polak, papież, czy nie, nie jest ani Polakiem, ani katolikiem, bo dusza jest transcendentna do tego typu materialnych desygnatów, a jedynie fałszywie się z nimi utożsamia pod wpływem energii iluzorycznej Boga, na swoją własną prośbę. Bywa więc i tak, że i niektórzy bhaktowie czują się bardzo nieswojo, kiedy filozoficzny "ostrzał artyleryjski" pada zbyt blisko wartości w których wyrośli, nawet jeżeli konkluzja jest zgodna z śastrami. A winę za to ponosi materialne przywiązanie.

Tak więc musimy być przygotowani na to, że niezależnie od tego, co powiemy "złego", czy "dobrego", to i tak będzie to zafałszowane i użyte dla reklamy i zabezpieczenia interesów pewnej klasy kłamliwych i manipulatorskich ludzi, którzy tak naprawdę nie są zainteresowani prowadzeniem ludzi do Boga, ale jedynie trzymaniem ich w tamo-gunie i sprawowaniem umysłowej kontroli nad swoją "trzodą", która wypełnia im kieszenie, umożliwiając im w ten sposób życie pełne iluzji, że reprezentują Boga w niebiosach, a nie jedynie własną ahankarę, czyli materialne, fałszywe ego będące pod wpływem niższych cech materialnej natury. Całe szczęście, że istnieją jeszcze na tym świecie inteligentne osoby Twojego pokroju Arleto, które nie tylko są w stanie, ale i aktywnie pragną, aby odróżnić ziarno od plew, i z tego powodu są w stanie docenić wedyjską wiedzę o duszy i Bogu oraz ostateczny cel ludzkiego życia, którym jest stopniowe rozwinięcie transcendentalnej miłości do Najwyższego Osobowego Boga.
Ostatnio zmieniony 18 gru 2010, 14:52 przez Purnaprajna, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 18 gru 2010, 15:06

Obrona własnej wiary m.in. przez cytowanie pełnych nienawiści fanatyków religijnych typu s. Michaeli jest niczym skok na główkę z wierzchołka remizy strażackiej w celu pozbycia się kataru. Leczy go, ale oglądający nasze zwłoki ludzie nadal nie mogą powstrzymać się od chichotu.

Waldemar
Posty: 742
Rejestracja: 31 paź 2008, 19:03

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Waldemar » 19 gru 2010, 07:57

ROZMOWY ŚRILA PRABHUPADA
I Słowo było Bogiem
Paryż, 19.10.2004 01:14 — Śrila Prabhupad

Paryż 15 czerwiec 1974

Śrila Prabhupad: Więc wy wszyscy mili panowie i panie powinniście zaakceptować to co mówią Vedy, ponieważ Vedy emanują z Boga. W słowach Vedanta-sutry, janmady asya yatah: "Wszystko emanuje z Boga". Cokolwiek istnieje emanuje z Boga. W Biblii także jest stwierdzenie: "wszystko co jest stworzone pochodzi od Boga". Więc cokolwiek istnieje emanuje z Boga. Inny tekst wedyjski mówi o tym jeszcze pełniej. Sarvam khalv idam brahma: "Ostatecznie wszystko jest Najwyższym Brahmanem". Wszystko jest Najwyższym Panem w Jego impersonalnej cesze, te impersonalne cechy, które widzimy dookoła siebie są ekspansją energii Boga. Tak jak światło słoneczne jest ekspansją – cielesnych promieni – boga-słońca. Dlatego Bhagavad-gita mówi, brahmano hi pratisthaham: "Podstawą czyli źródłem impersonalnej energii jest Bóg, Kryszna." [Do redaktora Sanskrytu:] Znajdź ten werset, brahmano hi pratisthaham.

Redaktor sanskrytu: Tak, Śrila Prabhupad. Z czternastego rozdziału Gity:

brahmano hi pratisthaham
amrtasyavyayasya ca
śaśvatasya ca dharmasya
sukhasyaikantikasya ca

Z tłumaczeniem słów Pana Kryszny: "A podstawą bezosobowego Brahmana, który jest konstytucyjną pozycją ostatecznego szczęścia, i który jest nieśmiertelny, niezniszczalny i wieczny Ja jestem".

Ojciec Fransad: Wasza Boska Miłość, czy możesz nam powiedzieć ile lat mają najstarsze Wedyjskie pisma? Jak długo istnieją Vedy?

Śrila Prabhupad: One istniały przed stworzeniem – tene brahma hrda ya adi-kavaye [Do redaktora Sanskrytu:] Znajdź ten werset: janmady asya yato 'nvayad itarataś carthesv abhijnah svarat tene brahma hrda ya adi-kavaye muhyanti yat surayah.

Redaktor sanskrytu: Śrila Prabhupad to będzie w pierwszym rozdziale Śrimad Bhagavatam, komentarzu Vedanta-sutry:

janmady asya yato 'nvayad itarataś
carthesv abhijnah svarat
tene brahma hrda ya adi-kavaye
muhyanti yat surayah

tejo-vari-mrdam yatha vinimayo
yatra tri-sargo 'mrsa
dhamna svena sada nirasta-
kuhakam satyam param dhimahi

A oto tłumaczenie: "O Mój Panie, Śri Kryszno, synu Vasudevy, O wszechprzenikająca Osobo Boga, składam Ci moje pełne szacunku pokłony. Medytuję o Panu Śri Krysznie, ponieważ On jest Absolutną Prawdą i pierwotną przyczyną wszystkich przyczyn: stworzenia, utrzymywania i zniszczenia zamanifestowanych wszechświatów. Jest On bezpośrednio i pośrednio świadomy wszelkich manifestacji i jest On niezależny, ponieważ nie ma żadnej innej przyczyny poza Nim. To właśnie On jest Tym, który jako pierwszy przekazał wiedzę wedyjską sercu Brahmaji, pierwszej żywej istocie. Przez Niego nawet wielcy mędrcy są zwodzeni i oszołomieni, tak jak ktoś jest oszołomiony widząc wyobrażenie wody w ogniu, czy ziemi na powierzchni wody. To właśnie z Jego powodu materialne wszechświaty, tymczasowo zamanifestowane przez reakcje trzech cech natury, wydają się być rzeczywiste, chociaż są one nierzeczywiste. Dlatego też medytuję o Nim, Panu Śri Krysznie, który żyje wiecznie w transcendentalnej siedzibie, która na zawsze wolna jest od złudnych wyobrażeń materialnego świata. Medytuję o Nim, albowiem On jest Absolutną Prawdą." [tłumaczenie tego wersetu wzięte z polskiego wydania Śrimad-Bhagavatam (1995) – przyp. tłum.]

Śrila Prabhupad: Tak więc jest to wiedza Vedyjska [Znów zwrócił się do redaktora Sanskrytu:] Teraz czytaj inny werset, aham adir hi devanam.

Redaktor sanskrytu: W dziesiątym rozdziale Bhagavad-gity Kryszna mówi, aham adir hi devanam maharsinam ca sarvaśah: "Ani zastępy półbogów, ani wielcy mędrcy nie znają Mojego początku czy bogactw, gdyż pod każdym względem Ja jestem źródłem półbogów i mędrców."

Śrila Prabhupad: Aham adir hi devanam maharsinam ca – "Ja jestem źródłem półbogów i mędrców," mówi Najwyższy Pan. Podobnie w Biblii jest powiedziane, "Na początku było słowo, a słowo było u boga i Bogiem było słowo." To jest wiedza Vedyjska. To słowo – ten boski dźwięk – to są Vedy. Więc przed stworzeniem Vedy tam były. Nie możesz znaleźć początku Ved. Jeśli mógłbyś odkryć kiedy stworzenie nastąpiło, to przed tym Vedy już tam były.

Ojciec Fransad: Zgodnie z naszym zrozumieniem, Bóg objawia się stopniowo by w pewnym momencie objawić się zupełnie. Lecz w literaturze Wedyjskiej jest powiedziane, że cała wiedza była przekazana na początku – wszystko na raz. Mam bardzo głęboki szacunek dla waszej rozległej wiedzy, a jednak myślę iż nie możemy powiedzieć, że treść tych dwóch dzieł literatury – Biblii i Wed – są takie same. Faktycznie Biblia i Wedy różnią się. Innym przykładem niech będzie werset, który przytoczyłeś – "na początku było słowo, i słowo było u Boga, i Bogiem było słowo." – jest to podobne do tego czego nauczają Vedy. Lecz jeśli weźmiemy ten werset i resztę z tego rozdziału Biblii i przyjrzymy się mu dokładnie znajdziemy rozbieżności.

Śrila Prabhupad: Jakie rozbieżności znalazłeś?

Ojciec Fransad: Na przykład w tym samym wersecie i rozdziale Biblii także jest powiedziane, że słowo Boże stało się ciałem i ciało to, było synem Boga, Panem Jezusem Chrystusem.

Śrila Prabhupad: Znaczy to po prostu, że chociaż Jezus Chrystus pojawił się w materialnym świecie, był transcendentalny i nie należał do materialnego świata.

Ojciec Fransad: Lecz my uważamy, że Pan Jezus był istotą ludzką. Był duchowy, lecz był także częścią materialnego świata.

Śrila Prabhupad: Nie, jeżeli już, to materialny świat jest częścią Jezusa Chrystusa, ale Jezus Chrystus nie jest częścią materialnego świata.

Ojciec Fransad: Przepraszam, nie zgadzamy się. My czujemy, że Jezus miał ludzkie ciało, materialne ciało.

Śrila Prabhupad: To ciało wydawało się być ludzkim. Lecz Jezus nie miał materialnego ciała i krwi. Gdyby Jezus miał materialne ciało to jak mógłby zamanifestować swoje zmartwychwstanie?

Ojciec Fransad: Dobrze, moglibyśmy powiedzieć, że Bóg mógł wykreować chwalebne zmartwychwstanie czyjegoś materialnego ciała dzięki swojej niepojętej mocy.

Śrila Prabhupad: To jest poza tematem. Dlaczego ci dranie, którzy chcieli śmierci Jezusa Chrystusa – uważali, że mogli rzeczywiście dokonać tego? Ponieważ oni również myśleli sobie, "Jezus ma materialne ciało." Tak więc Jezus zwiódł ich bardziej, by mogli pozostać draniami. Mogli nadal myśleć, że Jezus uległ śmierci z ich rąk, i że miał materialne ciało.

Pani Siaude: Jezus zwiódł ich?

Śrila Prabhupad: Tak, zwiódł ich bardziej, mówiąc przez to, "W porządku myślcie sobie w ten sposób". To jest ich kara. Pozostaną w ciemności myśląc, "Jezus miał materialne ciało".

Ojciec Fransad: Ponownie jesteśmy pełni szacunku dla twojego wyjaśnienia, lecz my mamy inne.

Śrila Prabhupad: Lecz aby dać wyjaśnienie, musimy polegać na rozumie i faktach. Nie możesz wyjaśniać dowolnie. Jezus Chrystus jest synem Boga, a to oznacza, że miał duchowe ciało.

Pani Siaude: Tak, my akceptujemy, że Chrystus miał duchowe ciało, lecz mówimy także, że przyjął materialne ciało.

Śrila Prabhupad: Nie. Jeszcze inna sprawa. Uważacie Jezusa Chrystusa za jedynego syna Boga. Czyż nie? Kiedy jednak modlicie się w kościele zwracacie się do Boga "Ojcze nasz." Dlaczego mówicie, że Jezus Chrystus jest jedynym synem Bożym, kiedy w waszej modlitwie mówicie, że każdy jest synem Bozym? Jeśli chcecie abym zwracał się do Boga jako do mojego Ojca, to znaczy, ze ja także jestem synem Bożym. Więc dlaczego mówicie, że Jezus Chrystus jest jedynym synem Bożym?

Pani Siaude: Tak, my mówimy, że jesteśmy "adoptowanymi synami." Każdy z nas jest także synem Boga, ale poprzez adopcję.

Śrila Prabhupad: A zatem ciała tych adoptowanych synów i ciało Jezusa nie mogą być jednakowe. Adoptowany syn – a nie prawdziwy syn – ma materialne ciało.



Tłumaczenie: Draupadi dasi
Język oryginału: angielski
Źródło: Back to Godhead Wrzesień/Październik 1995

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 19 gru 2010, 10:33

Hotori pisze: Usunięte na prośbę Hotori i żeby nam dała spokój na amen.
Moja odpowiedź dla Hotori:

Szanowna Siostro!
Rozumiem, że zadanie Twoje polega na szerzeniu propagandy Twojej wiary wśród "potępionych odszczepieńców". Jednak bhaktowie nie mają żadnego powodu, aby ułatwiać Ci to zadanie. Przekroczyłaś dopuszczalną granicę, bo byłaś na tym forum tylko gościem, a gość nie może obrażać gospodarzy. Sugerowanie, że wiara bhaktów pochodzi od "diabła" było z Twojej strony po prostu zwykłym chamstwem i spotkało się z odpowiednią reakcją.

Nie jest to jedyny zarzut wobec Ciebie. Nie podejmowałaś nigdy żadnej dyskusji, nie dawałaś żadnych własnych argumentów. Twój udział w tym forum polegał niemal wyłącznie na cytowaniu obszernych fragmentów katolickiej literatury propagandowej, której poziom (także literacki) jest zatrważająco niski.

Nie znajduję więc żadnego powodu, aby Twoja obecność na tym forum mogła być tolerowana. Działalność propagandową uprawiaj na przeznaczonych do tego celu stronach twojego kościoła.

Mówisz o miłości bliźniego. Ale ta twoja miłość polega na obrażaniu tych bliźnich (bo przypuszczam, że bhaktowie też się do "bliźnich" zaliczają). Kłamiesz mówiąc o rzekomej "agresji","oblewaniu pomyjami", o mojej złości na Ciebie. Nawet nie przeprosiłaś bhaktów za swoje zachowanie, bo najwidoczniej uważasz siebie za coś lepszego. Ja się na Ciebie nie złoszczę, bo mi Ciebie jest po prostu żal. Nie kłamię też, że Ciebie kocham, bo w mojej wierze nie istnieje tego typu hipokryzja. Osobiście cieszę się, że zostałaś zablokowana i mam nadzieję, że to skłoni Ciebie do refleksji, jeśli w ogóle jesteś do tego zdolna.

Trzymaj się ciepło Siostro!
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 19 gru 2010, 10:53

Oczywiście Purnaprajno, masz zupełną rację. Nie mamy żadnego powodu, aby sami siebie cenzurować na stronach, przeznaczonych dla bhaktów. Chwilami przeraża mnie prymitywizm i ogrom nienawiści ze strony tych tak zwanych "wierzących chrześcijan". Sama żyję ciągle w takim środowisku i chociaż potrafiłam stworzyć "barierę ochronną" wokół swojej rodziny, to jednak jest to tylko mała oaza w morzu niechęci i wrogości. I najsmutniejsze jest to, że tak się zachowują ludzie, którym hasło "miłość bliźniego" z ust nie schodzi.

Jakąś pociechą dla mnie jest fakt, że ci wierzący chrześcijanie żyją dosłownie na co dzień w piekle zawiści, rywalizacji, kłamstwa i podłości. A to piekło tworzą sami dla siebie i swoich bliźnich. W porównaniu do ich życia, moje jest prawdziwym rajem na ziemi. Nie wiem, jak długo taka dobra sytuacja dla mnie potrwa. Nie zawsze tak było i zmianę na lepsze przypisuję wyłącznie Najwyższemu Panu i mojej codziennej służbie dla Niego. Ale cieszę się z każdego tak przeżytego dnia.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Waldemar
Posty: 742
Rejestracja: 31 paź 2008, 19:03

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Waldemar » 19 gru 2010, 11:21

Chyba niewielu chrześcijan kojarzy swój grzech pierworodny, jako źródło swojego obecnego ciała materialnego i jego (swoich) dobrych i złych czynów.

Vaisnava-Krpa
Posty: 4947
Rejestracja: 23 lis 2006, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Vaisnava-Krpa » 19 gru 2010, 16:01

Dla chrześcijan, widokówka ze świata duchowego wg wielbicieli Kryszny. Jest na niej pierwotna przyczyna wszystkiego czyli Bóg ojciec i syn jego: Obrazek

Dla niezorientowanych w datach przypomnę, że przed Jezusem istniała religia i świat. Jezus został wysłany naprawić coś co uległo zepsuciu w pewnym czasie i miejscu na polecenie Boga i my to akceptujemy. Nie rozumiem więc po co to odcinanie syna bożego od Boga przez chrześcijan? Istota religii czyli istota rzeczy jest jedna: miłość do Boga. Miłość nie jest interesem, to naturalna skłonność każdej żywej istoty. Patentowanie jej jest niedorzecznością samą w sobie. Sprzecznością logiczną. Błędem. Organizacje religijne można przyrównać do placówek pomocy dla potrzebujących np. uzależnionych. My jesteśmy uzależnieni od iluzji. Podobnie, pragnąc uwolnić się z więzów iluzji, wybieramy pomoc ludzi, którzy uczą nas tego i pomagają zaangażować w służbę dla Boga, co czyni nas jemu drogimi a nas jemu oddanymi (a nie jego iluzji). W zasadzie mamy dwa wybory: służyć Krysznie albo jego energii iluzorycznej dla tych, którzy nie chcą zaakceptować istnienia Boga jako kontrolera wszystkiego. Iluzja jest tylko w tym celu aby spełnić te nasze życzenia. Wybór placówki jest wolny. Sami musimy ocenić nasz wybór i motywacje.
Oszust zajmuje miejsce nauczyciela. Z tego powodu cały świat jest zdegradowany. Możesz oszukiwać innych mówiąc: "Jestem przebrany za wielbiciela", ale jaki jest twój charakter, twoja prawdziwa wartość? To powinno być ocenione. - Śrila Prabhupada

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 20 gru 2010, 14:08

W religii, czy generalnie w egzystencji żywej istoty (jivatmy), ważna jest jej tożsamość, która leży w sambandzie. To od tego z czym się utożsamiamy, będzie zależało to, do czego rozwiniemy przywiązanie, które jest prajodżaną. Dlatego utożsamiając się z cielesną koncepcją typu "jestem Polakiem i katolikiem", czy "hindusem" nasza świadomość, jako znawcy pola działania (ksztra-gja) będzie operować jedynie w materialnym polu działania (kszetra), bez możliwości powiązania (czyli sambandhy), tego pola działania i jego znawcy z Kryszną, czyli transcendentalną Osobową Prawdą Absolutną.

Leżące w sferze celu i potrzeby (prajodżana) duchowe miłosne przywiązanie do Boga jest więc tylko możliwe, kiedy istnieje właściwa duchowa tożsamość, że jest się wieczną, różną od materialnego ciała i umysłu duszą, która jest sługą Boga. Kiedy sambandha i prajodżana są prawidłowe, wtedy i abhidheya, czyli ekspresja naszego przywiązania do Boga, automatycznie będzie właściwa. Dlatego, z punktu widzenia wedyjskiej duchowej analizy wastu-traji, nie jest możliwe kochanie Boga bez właściwej sambandha-jnany, czyli wiedzy o naszej duchowej tożsamości i jej powiązania z Absolutem i materią. Po prostu fałszywa materialna tożsamość rozwinie atrakcję i przywiązanie do błędnej, materialnej koncepcji Boga (na bazie materialnego umysłu pod wpływem 3 gun), a nie do Jego rzeczywistej transcendentalnej formy, cech, imion i rozrywek.

Powyższa analiza może nam pomóc ocenić możliwość osiągnięcia upragnionego przez kogoś rezultatu. Odnośnie spraw omawianych w tym wątku, to jeżeli ktoś utrzymuje, że, aby kochać Boga wystarczy w Niego wierzyć, jednocześnie nie posiadając lub z jakichś powodów odrzucając szczegółową wiedzę o związku jego transcendentalnej tożsamości z Bogiem (sambandha-jnana), to znaczy, że w chwili obecnej nie kocha Boga, ani też nie będzie w stanie osiągnąć poziomu transcendentnego przywiązania do Osoby Boga, dopóki nie porzuci przywiązania do materialnej, cielesnej tożsamości. Twierdzenie w takiej sytuacji, że kocha się Boga jest zaledwie czystym sentymentalizmem, który w przypadku bardzo silnej ahanakary (fałszywego ego) w gunie ciemności, staje się fanatyzmem, który w imię miłości do Boga, chce zniszczyć to, co Bóg kocha najbardziej - swoich czystych bhaktów.

ODPOWIEDZ