Szanse mamy wszyscy jednakowe. Problemem jest niewłaściwe pragnienie. Oparty na cielesnej atrakcji do obiektów zmysłów system wierzeń upadharmy jedynie jeszcze bardziej podsyca materialne pragnienia tri-wargi.ParamatmaDas pisze:Nie wydaje mi sie jednak, by wrazenie jakie moze pwostac gdy ktos to bedzie czytal ze "Krysznici uwazja ze tylko oni idea do Boga a inni nie maja szans i sa w pod-religjach" bylo nasza prawdziwa teologia.
Jeżeli ktoś nie ma wiary, czy nie czuje atrakcji i szacunku dla rozrywek Kryszny na Goloce, a w zamian za to pragnie udać się do nieba, to znaczy, że w najlepszym przypadku uda się do nieba, a nie na Golokę. Jeżeli chcemy towarzystwa siedzącego na tronie brodatego starca, spełniającego, na każde skinienie, nasze cielesne pragnienia, to przy odpowiedniej pobożności, i to dostaniemy, ale z pewnością nie będzie to towarzystwo Niebieskiego Chłopca we Wrindawanie. Pragniemy karmy, czy jnany, to dostajemy karmę i jnanę, a nie bhakti. Pragniemy czystej bhakti, to osiągniemy czystą bhakti.
Przekonanie, że pragnąc iść do Gdańska, wiodącą do niego drogą, już wkrótce dotrzemy do Krakowa jest oczywistym nonsensem. Podobnie nonsensownym jest przekonanie, że niezależnie od tego, jakie mamy pragnienia, w jaki sposób myślimy i działamy, i jaki mamy poziom świadomości, to i tak osiągniemy to samo przeznaczenie.
W jakim więc sensie, nauki Gaudija Wedanty odbiegają od powyższego zrozumienia? Czy prana-maya, to jest to samo co ananda-maya? A od kiedy to?
Osoby z wystarczającą ilością nitya-sukriti na swoim koncie, oraz posiadające nawet minimalne pragnienie wyzwolenia się z iluzji poprzez poświęcenie życia służbie oddania dla Boga, jeżeli nawet w tym życiu rozpoczynają swoją duchową podróż od pseudo-religijności prana-mayowej upadharmy, to długo nie pozostają na tym poziomie świadomości, ale z inspiracji i aranżacji Paramatmy oraz czystych wielbicieli Pana, szybko wznoszą swoją świadomość. Jeszcze do niedawna pragnęliśmy jeść serdelki, a w tej chwili mówimy serdelkom stanowcze "NIE!", wiedząc już, że pragnienie to jest zaplutym karłem materialistycznej reakcji. Chyba większość polskich bhaktów ma tego doświadczenie, i nie trzeba ich o tym przekonywać.
Jako aspirujący studenci Gaudija Wedanty, powinniśmy starać się myśleć filozoficznie, a nie populistycznie, czy poprawnie politycznie. Oczywiście, w nauczaniu przyjaźnie nastawionych osób, ale nienawykłych do ścisłego myślenia filozoficznego, powyższe zrozumienie należy ubrać w odpowiednie słowa, tak, aby nie brzmiały niczym "wywyższanie się", ale służyły jako inspiracja do pracy nad własną świadomością. Natomiast nieprzyjaźnie nam nastawieni ludzie, i tak zawsze znajdą powód do krytyki i niezadowolenia, nawet jeżeli oznacza to, że są zmuszanie do przeinaczania naszych słów i zrozumienia, w celu ukazania nas w niekorzystnym świetle, na przykład poprzez prymitywne sprowadzenie poważnej i szczerej dyskusji na temat filozoficznych prawd, i celu ludzkiego życie jedynie do platformy "wywyższania się".
Jak to mówią: "gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze". Podobnie, jeżeli tzw. pobożna i religijna osoba aktywnie przeciwstawia się transcendentalnej nauce o duszy, i czystej świadomości Boga, to oznacza to jedynie, że racjonalizuje ona swoje silne materialne przywiązania oraz fałszywą materialną tożsamość. To nie jest symptom osoby szczerze zainteresowanej Osobą Boga, i związkiem służby.