saddhu pisze:2. Wiele miejsca w poemacie zajmuje wrecz "przechwalanie" sie Kryszny co do jego bogactw. Jednym z najwazniejszych warunkow postepu duchowego jest czystosc umyslu, ktora tez wymienia niejednokrotnie. Wiem, ze nie chodzi tu o skromnosc, ktora przez wielu uwazana jest za blad, jednakze w tak krotkim poemacie uderzyla mnie ta jego gadanina o wlasnych bogactwach. Jak to rozumiec? Jak to rozumiec w stosunku do wyzeczenia sie efektow pracy na rzecz samego dzialania?
saddhu pisze:W takim razie jak rozpoznac Boga, Kryszne, od jogina posiadajacego moce siddhi?
Nie czytałem całego wątku, a więc wybacz jeżeli coś powtórzę. To "przechwalanie się" Kryszny to
aisvarya-jnana czyli wiedza o wprost niewyobrażalnej dla naszych zmysłów i umysłu, potęgi mocy i bogactwa Boga. Kryszna nie mówi tego wszystkiego, w celu zaimponowania i zyskania popularności pośród chichoczących w klasie nastolatek, bo i bez tego latają już za nim najpiękniejsze dziewczyny na świecie zwane
gopi, ale jedynie po to, gdyż wiedza o Jego bogactwach stymuluje słuchacza do szacunku i oddania dla Osobowej Prawdy Absolutnej. Bez tych cech, postęp na drodze do wiecznego szczęścia, wiodącej przez wyższe rejony świadomości do najwyższej doskonałości jogicznego
samadhi, którym jest bezustanne pełnienie niczym niemotywowanej służby oddania dla Kryszny, jest niemożliwy.
Różnica pomiędzy Kryszną a polskim niedzielnym joginem-bogiem, czy samozwańczymi pseudo-bogami joginami z Indii jest taka, że po swoim "przechwalaniu się" Kryszna z łatwością poparł swoje "przechwałki" twardymi faktami, poprzez ukazanie Ardżunie swojej przerażającej formy kosmicznej, udowadniając niezbicie, że jest tym, kim twierdzi - Najwyższym Panem. Natomiast jogin-amator, pan Miłosz Zakąska z Zimnej Wódki, zazwyczaj jedynie pokazuje zebranej gawiedzi, trójwymiarowe pocztówki z wizerunkiem Najświętszej Panienki i Dzieciątka Jezus, stanowiące bez cienia wątpliwości, technologiczny "cutting edge" każdego odpustu w lokalnej parafii, usilnie utrzymując, że jest jedną z postaci na zdjęciu, myląc przy tym czasami płeć i imiona. Jeden ze znanych i lubianych przez dzieci i nie tylko, hinduskich joginów-pseudo-bogów, robi już bardziej zaawansowany pokaz, prezentując maluczkim swoje "boskie" moce poprzez "wyczarowywanie" z ręki, garstki nieprzydatnego do niczego popiołu, wziętego notabene z krematorium, a oczarowanej jego "boskością" młodzieży, w zaciszu prywatnych komnat ukazuje swą starczą nagość, w pełni "boskiej" krasy, przyozdobionej dla lepszego efektu, silnymi tendencjami homoseksualnymi.
Dlatego w komentarzu do wersetu 4. rozdziału 11. Bhagavad-gity Śrila Prabhupada pisze:
"Krsna wie również, że Arjuna chce zobaczyć tę Jego formę kosmiczną po to, aby już zawczasu ustalić pewne kryterium, jako że w przyszłości pojawi się wielu oszustów pozujących na inkarnacje Boga. Ludzie powinni być zatem ostrożni; ktoś, kto twierdzi, że jest Krsną, powinien być przygotowany na to, aby ukazać swoją formę kosmiczną, i w ten sposób udowodnić ludziom prawdziwość swojego twierdzenia."
Jeśli natomiast chodzi o czystość umysłu, to samo słuchanie o bogactwach Kryszny oczyszcza nasze materialnie zanieczyszczone trzema
gunami umysły. Natomiast słuchanie o prywatnych
lila pseudo-boga z Indii, ma efekt zupełnie odwrotny - wikła nas w cykl
samsary.
Kryszna jako Prawda Absolutna nie jest skażony
gunami pomimo tego, że przenika On całe materialne stworzenie. Jest On kontrolerem natury materialnej, a nie jej sługą, niczym
jiva pod wpływem
mayi. To my, aby osiągnąć najwyższe z możliwych przeznaczenie, będące jednocześnie naszą wieczną
svarupą, czyli duchową pozycją wiecznego sługi Kryszny, powinniśmy starać się oczyścić naszą świadomość, rozwijać korzystne duchowo cechy i pozbyć się pragnienia egoistycznego cieszenia się owocami naszej pracy.
Są to niezwykle pomocne informacje i pełne współczucia instrukcje Boga dla jego świadomych cząstek, obecnie cierpiących w stanie zapomnienia o Panu, na skutek nadużycia ich wolnej woli. Nie są to instrukcje dla samego Kryszny, od którego większa jest jedynie czysta do Niego miłość. Głównym celem Bhagavad-gity jest rozwianie naszych wątpliwości co do tego, kto/co powinno być ostatecznym celem naszej egzystencji i najwyższym obiektem uwielbienia i czci.
saddhu pisze:Jednym z glownych praw czlowieka jest nie banie sie. Staram sie nie bac:)
Bój się Boga, człowieku! A czy Boga to też już się nie boisz?!
