Nowy Testament a Wedy!

Filozofia wedyjska, nauka, wiedza. "Cały świat nauki i technologii opiera się na fałszywej idei, że życie powstało z materii. Nie możemy pozwolić na to, by ta nonsensowna teoria była głoszona bez sprzeciwu. Życie nie pochodzi z materii. Materia została wytworzona z życia. To nie jest teoria; to fakt. Nauka jest oparta na błędnej teorii, toteż wszelkie jej kalkulacje i konkluzje są błędne, a ludzie z tego powodu tylko cierpią. Kiedy więc te wszystkie błędne, współczesne teorie naukowe zostaną skorygowane, ludzie staną się szczęśliwi. Musimy rzucić naukowcom wyzwanie. W przeciwnym razie będą zwodzili całe społeczeństwo." - Śrila Prabhupad - Prawda i Piękno
V-K
Posty: 160
Rejestracja: 07 gru 2011, 20:02

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: V-K » 24 sty 2012, 18:58

Prabhu Purnaprajna, dziękuję Ci za uprzejmą i życzliwą odpowiedź, ale nadal nie mogę zrozumieć co w Nowym Testamencie, w odniesieniu do nauk Jezusa o Bogu, o nieumotywowanej miłości do Niego, o wyrzeczeniu i zaparciu samego siebie, o uwolnieniu się od wszelkich przywiązań nawet od tych którzy są nam najbliżsi, o przebaczeniu, o miłości do nieprzyjaciół i o modlitwie za nich, o całkowitym skupieniu sie na Bogu, o całkowitym wyrzeczeniu się świata i jego blichtru, wstrzemięźliwości, pokutach i postach, nierozsądnego nietranscendentalnego... , skoro o tym właśnie głównie naucza literatura wedyjska? Co jest w tych naukach niekompletnego, złego, nierozsądnego czy też głupiego? Pytam, co?!
Pozdrawiam! Hare Krsna!

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: Purnaprajna » 24 sty 2012, 19:58

Jeden z wielu punktów widzenia byłyby taki, że nauki te ograniczają się głównie do karmy, nie dotykając praktycznie sfery jnany i transcendentalnej bhakti. Zwykła moralność która jest myślą przewodnią religii yavanów jest (wraz ze sprawiedliwością i polityką) zainteresowaniem na poziomie świadomości prana-mayi, czyli rozszerzonego do własnych bliskich, społeczeństwa, czy narodu działania dla materialnej przyjemności, w odróżnieniu od ściśle egocentrycznej anna-mayi. Religijność wedyjska (dharma) zaczyna się od następnego etapu świadomości zwanego mano-mayą. Dopiero na tym etapie wykonywania religijnego, opartego na Wedach obowiązku możliwe jest doznanie prawdziwych emocji, które w sferze anna i prano-mayi ograniczają się praktycznie do sthula-śarira, czyli ciała fizycznego. Ponad tym etapem stoi vigjana-maya, zrozumiana za pomocą czystego intelektu świadomość transcendencji, jako własnej tożsamości duchowej, różnej od utożsamiania się z ciałem fizycznym i psychicznym. Najwyższy poziom świadomości, ananda-maya jest poziomem czysto duchowego szczęścia, którego kulminacją jest czysta miłość do Boga, prema.

Z powyższego widać, że chrześcijaństwo i islam są religiami przeznaczonymi dla kultury ludzkiej opartej na zmysłowości (anna-maya i prano-maya), rzadziej z domieszką emocjonalności mano-mayi. Natomiast cel ludzkiego życia leży na poziomie ananda-mayi, do którego to poziomu świadomości te systemy religijne nie mają po prostu dostępu. To nie jest bezpodstawna, czy złośliwa krytyka, ale stwierdzenie faktu, oparte na wedyjskiej analizie filozoficzno-teologicznej. Nie krytykuje się podstawowej algebry za to, że istnieje matematyka wyższa.

Tak jak w całościowym systemie edukacji znajdziemy i miejsce dla algebry i matematyki wyższej, podobnie jest z poziomami duchowości, które przekraczają zwykłą religijną wiarę opartą jedynie na karmie. Istnieją różnie ludzie, z różnymi pragnieniami i poziomem zrozumienia. W Wedach też znajdziemy gloryfikację karmy i zmysłowości, przeznaczoną dla osób, które w innym przypadku stałyby się zupełnie niereligijne, chociaż ostatecznym ich celem jest zachęcenie uwarunkowanej duszy do rozwinięcie miłości do Boga zdefiniowanej przez Śrila Rupę Goswamiego w następujący sposób:

"Gdy rozwija się pierwszej klasy służbę oddania, trzeba być wolnym od wszelkich materialnych pragnień, wiedzy zdobywanej za pośrednictwem filozofii monistycznej i działania dla przyjemności. Bhakta musi bezustannie służyć Krysznie z życzliwością, tak jak Kryszna tego zapragnie."
(Bhakti-rasamrta-sindhu 1.1.11)

Awatar użytkownika
trigi
Posty: 2068
Rejestracja: 09 sie 2011, 13:38
Lokalizacja: UK

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: trigi » 24 sty 2012, 20:59

Purnaprajna pisze: W Wedach też znajdziemy gloryfikację karmy i zmysłowości, przeznaczoną dla osób, które w innym przypadku stałyby się zupełnie niereligijne, chociaż ostatecznym ich celem jest zachęcenie uwarunkowanej duszy do rozwinięcie miłości do Boga zdefiniowanej przez Śrila Rupę Goswamiego w następujący sposób:
"Gdy rozwija się pierwszej klasy służbę oddania, trzeba być wolnym od wszelkich materialnych pragnień, wiedzy zdobywanej za pośrednictwem filozofii monistycznej i działania dla przyjemności. Bhakta musi bezustannie służyć Krysznie z życzliwością, tak jak Kryszna tego zapragnie."
(Bhakti-rasamrta-sindhu 1.1.11)
Jako ze ten przekaz nie jest transcedentalny z tego lub innego powodu mozemy przejsc do punktu działania dla przyjemnosci i korzysci materialnych:
Krytyczna historia Kościoła.
Religia często odgrywa dominująca rolę jako podżegacz wojenny. „Kościoły chrześcijańskie świetnie potrafią potrafią rozpalać żądzę krwi, a my z tego chętnie korzystamy” — tak wypowiedział się brytyjski generał Frank P.Crozier o pierwszej wojnie światowej. Hitler tę zasadę perfekcyjnie wykorzystał".
Po nieudanym zamachu na Hitlera, w listopadzie 1939 roku, kardynał Faulhaber odprawił, w monachijskim kościele Najświętszej Marii Panny, uroczystą mszę dziękczynną i wraz ze wszystkimi biskupami bawarskimi pogratulował Hitlerowi ocalenia. (źródło: Manhattan, str.195)
Na początku roku 1940, biskup Augsburga, Kumpfmüller, zapewnił, że Chrystus jest „zawsze najlepszym towarzyszem broni”. „Chrystus dochowuje wierności temu sztandarowi, któremu ślubował ofiarność, bez względu na to, co miałoby się zdarzyć” (źródło: „Münchner Katholische Kirchenzeitung” z 7 stycznia 1940 roku, str.3)
Na początku roku 1933, kierownictwo Akcji Katolickiej w Niemczech, pozostające wówczas pod przewodem von Pappena, wydało następujące oficjalne oświadczenie:
”My, katolicy niemieccy, całą duszą i z pełnym przekonaniem będziemy popierać Adolfa Hitlera i jego Rząd. Jesteśmy pełni podziwu dla jego umiłowania ojczyzny oraz energii i mądrości jako męża stanu. (…) Katolicyzm niemiecki (…) musi czynnie uczestniczyć w budowaniu Trzeciej Rzeszy”.
Państwo watykańskie, w roku 1933, jako pierwsze uznało nazistowską dyktaturę, mimo, iż Adolf Hitler już 30 stycznia 1933 roku zagroził wytępieniem rasy żydowskiej w Europie. Przewodniczący konferencji biskupów w Fuldzie, kardynał Adolf Bertram, narzekał w swych kazaniach na „moralne zdziczenie” sprowadzonych siłą do Rzeszy, przez nazistów, polskich robotników.

Po dokonanym w Monachium, jesienią 1939 roku zamachu na Hitlera, Pius XII osobiście pogratulował mu, poprzez swego nuncjusza, uratowania się od tego wielkiego niebezpieczeństwa. W imieniu biskupów Bawarii, pogratulował też Hitlerowi kardynał Faulhaber:
„My wszyscy dziękujemy Panu Bogu za Jego łaskawość” - pisał organ ratyzbońskiej kurii biskupiej po „zbrodniczym zamachu na życie Führera i kanclerza Rzeszy”. „My wszyscy modlimy się, z głębi naszych serc: Panie, miej zawsze pod Twoją cudowną opieką Führera i cały nasz naród niemiecki! ”
20 lipca 1944 roku, monachijski kardynał, Faulhaber, potępił kolejny zamach na Hitlera, nazywając go „szaleństwem, które rzuciło nasz naród w najokropniejszy chaos i w najbardziej skuteczny sposób dopomogło bolszewizmowi do zwycięstwa”. Zaś po samobójczej śmierci Hitlera, przewodniczący konferencji biskupów w Fuldzie, kardynał Bertram, polecił odprawiać w dniu 1 maja uroczystego requiem, dla uczczenia pamięci führera.

WŁOCHY
Współpraca Watykanu z faszystami doprowadziła w roku 1929 do zawarcia układu laterańskiego, który z jednej strony przydał faszystom prestiżu w oczach świata, z drugiej zaś okazał się bardzo korzystny dla Kościoła rzymskiego. Otóż katolicyzm stał się we Włoszech religią państwową, a ponadto Kuria otrzymała miliard lirów w papierach wartościowych oraz 750 milionów lirów gotówką jako odszkodowanie za nacjonalizację watykańskich posiadłości. Pius XI uznał znowu - 13 lutego 1929 roku - za konieczne złożenie oświadczenia, iż Mussolini jest mężem opatrznościowym, i polecił, by wszyscy kapłani kończyli codzienne msze modlitwą za króla i Wodza (Pro Rege et Duce). –
12 stycznia 1938 roku Mussolini przyjął 72 biskupów i 2340 księży w Palazzo Venezia, gdzie arcybiskup Nogara w wygłoszonym przemówieniu poprosił Boga o to, by wspierał przywódcę Włoch we wszystkich walkach, na pożytek chrześcijańskiej Italii.
HISZPANIA(wojna domowa)
Wojna, pobłogosławiona przez Kościół, rozpoczęła się 16 lipca 1936 roku. Kler katolicki usilnie orędował na rzecz przywódcy faszystowskich rebeliantów z ambon i w prasie, i to z widocznym skutkiem nawet w takich krajach protestanckich, jak Wielka Brytania czy USA. Również papież, który został jako pierwszy poinformowany przez generała Franco o wybuchu powstania, apelował pisemnie i ustnie do światowej opinii publicznej, a prócz tego współdziałał nie tylko z Mussolinim, który przysłał powstańcom około 100 000 żołnierzy, ale i z Hitlerem, który wsparł generała Franco eskadrami bombowców i czołgami.
SŁOWACJA(14 marca 1939 roku, na dzień przed wkroczeniem wojsk Hitlera do Czechosłowacji, Słowacja proklamowała niepodległość i odłączyła się od Czech. Stała się samodzielnym państwem, ściśle współpracującym z Trzecią Rzeszą. Prezydentem Słowacji został katolicki ksiądz Jozef Tiso
Zastępca księdza Tiso, premier Tuka, oświadczył w sierpniu 1940 roku, że ustrój państwa słowackiego będzie w przyszłości stanowić połączenie niemieckiego narodowego socjalizmu z katolicyzmem rzymskim. Dlatego właśnie - nie inaczej niż w katolickiej frankistowskiej Hiszpanii – zniesiono natychmiast wolność sumienia, słowa i prasy, zakazano działalności wszelkich innych partii oraz rozpoczęto szykanowanie wyznawców prawosławia, religii protestanckich i judaizmu [...]. Z broszury wydanej w 1941 roku w Londynie z inicjatywy czechosłowackiego ministerstwa spraw zagranicznych wynika, że 90 procent wszystkich słowackich księży katolickich odmawiało modlitwy za Hitlera.
CHORWACJA (w kwietniu 1941 roku, po wkroczeniu wojsk niemieckich do Jugosławii, powstało Niepodległe Państwo Chorwackie, rządzone przez faszystowsko-katolicki ruch ustaszów z Ante Paveliciem na czele. W nowym państwie zmuszano mniejszości wyznaniowe - zwłaszcza prawosławnych Serbów - do przyjęcia katolicyzmu. Opornych mordowano. Według historyka Williama Doricha, 953 katolickich duchownych osobiście wzięło udział w zbrodniach)
Z ambon wzywano katolików do prześladowania prawosławnych Serbów, a podczas eksterminacji tego narodu szczególnie wyróżnili się synowie świętego Franciszka z Asyżu, których klasztory od dawna służyły ustaszom za arsenały. [...]
Franciszkanin Miroslav Filipović-Majstrović przyjął funkcję kata w obozie koncentracyjnym Jasenovac, znanym z masowego ścinania głów. Zginęło tam 120 tysięcy Serbów. [...]
28 sierpnia 1942 roku załoga tego obozu urządziła sobie zawody, w których rywalizowano o to, kto w ciągu nocy zabije więcej Serbów. Zawody przeciągnęły się na następny dzień, a wygrał je franciszkanin Petar Brzica, który specjalnym nożem podciął gardła 1360 osobom.
Mordowali jednak również duchowni spoza zakonów. Oto ksiądz Bożidar Bralo [...] "wziął osobiście udział w masakrze dokonanej na 180 Serbach w miejscowości Alipati-Most, po czym dookoła trupów pomordowanych razem z ustaszami odtańczył triumfalny taniec". [...]
Tymczasem Pius XII ani myślał interweniować, skoro natychmiast uznał to państwo i osobiście pobłogosławił jego przywódcę, Pavelicia.
Mozna tez załozyc kilka kont dyskusyjnych:
1.IOR(Instytut Działań Religijnych trzymajacy reke na watykańskim banku), mafia i kartel narkotykowy
2.Masoni za spizowa bramą Loża P2 powarca po 200latach ekskomuniki Klemensa XIII
3.Złoty cielec w Kościele 280 kurii zmienia działalność duchowa na gospodarcza i nie płaca dalej podatków
4.Ucieczka IOR do krajów "rajów podatkowych" od podatku operacyjnego dzieki konkordatowemu zapisowi o eksterytorialności z 1929r.
5.Zwolnienie od podatku od nieruchomości obiektów sakralnych pseudosakralnych i namiestników miejskich pełniących funkcje w stolicy apostolskiej.
Są to tylko tytuły dyskusji dotyczące terenu Włoch jak beda chetni umieszcze szczegóły transcedeltalnych owoców przekazu i aby miłość kwitła w sercach katolików
Zycie napisało najnowszy testament z tysiacem listów do wiernych i nie sa to listy o transcedentalnej miłości do Boga.

"To naprawde mój ostatni post w sprawie Twojego chrzescijanizmu."
Dalej sie do tego nie odnosze.
Załączniki
vatican_nazi1.jpg
vatican_nazi1.jpg (11.83 KiB) Przejrzano 5244 razy
nazi_kirche.jpg
nazi_kirche.jpg (6.47 KiB) Przejrzano 5244 razy
berlin-neukolln_agosto1933.jpg
berlin-neukolln_agosto1933.jpg (6.96 KiB) Przejrzano 5244 razy

V-K
Posty: 160
Rejestracja: 07 gru 2011, 20:02

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: V-K » 24 sty 2012, 22:30

Prabhu nie chcę nadwyrężać Twojej cierpliwości i wspaniałomyślności, ale muszę dalej dopytywac się bądź co bądź w sprawach, które mogą zaważyć na mojej wieczności, a w najlepszym przypadku na mniejszym lub dłuższym kołowrocie milionow następnych materialnych wcieleń. Tak, że zrozum, nie mogę tak postępować by jedynie kogoś usatyfakcjonować nie wiadomo jak byłaby to święta osoba. Ja pragnę przede wszystkim satysfakcjonować przede wszystkim Visnu czyli Krsnę w milionach jego awatarów łącznie z avatarem Jezusa.

Rozumiem, że cały czas mówimy o naukach Jezusa, opisane w Ewangeliach i reszcie ksiag Nowego Testamentu, a nie o obecnym chrześcijaństwie i jego formach. Przypominam że mam na mysli prawie wyłącznie chrześcijaństwo pierwszych wieków. To wszystko, co wyliczyłem z nauk Jezusa, przypominam jeszcze raz, dotyczy uwolnienia od wszelkich przywiązań, m.in. do tego świata i zmysłowego korzystania z jego uciech. Poza tym Jezus postulował całkowite wyrzeczenie sięw szystkiego, łącznie z najbliższą rodziną (żona, dzieci, rodzice, mąż... ), prowadzenie wyrzeczonego życia, a to wszystko wyłącznie z powodu bezinteresownej i nieumotywowanej miłości do Boga, przy nieustannym i wyłacznym skupieniu na Nim. Poza tym w tej koncepcji jnianę (dżnianę) w najczystszej jej formie jako bezpośredniego poznania Boga. Nasze słowa „znana” wywodzi się od sanskryckiego dżniana, a to z kolei prowadzi do słowa „poznanie”. Chodzi oczywiście o poznanie Boga. Pierwsi chrześcijanie ciagle doznawali nieustannych ekstaz w postaci widzenia Boga w inkarnacji Jezusa, mówienia innymi językami, prorokowania, uzdrawiania chorych, wskrzeszania zmarłych. A to nie dla własnej przyjemności, ale wyłącznie dla nieustannego głoszenia chwały Bożej. Z nieumotywowanej miłości do Jezusa jako inkarnacji Boga, chrześcijanie porzucali wszystko i już nie żyli więcej dla samych siebie, ale wyłącznie dla Boga i ginących duchowo bliźnich, a wszystko jedynie po to, by uwypuklac Bożą chwałę. Czyż nie jest to czysta bhakti? Czego jeszcze w tym brakuje do czystej bhakti, skoro mamy tu, a wyliczyłem tu ogólnie wszystkie jej składniki? Pierwsi chrześcijanie nieustannie oglądali Boga dla samego Boga, bez oglądania się na zapłatę. Czyż nie jest to czysta nieumotywowana miłość do Boga. Poza tym mamy w tym Boga jako uosobienienie tylko jako uosobienie piękna ale też moralności, świętości, prawości, miłości, miłosierdzia. Oni stroni od spekulatywnej pustej i czczej filozofii, a polegali wyłącznie na dżnianie jako na poznaniu Boga w ciąglych i nieustannych ekstazach. Mamy tu również ciągłą i nieustanną modlitwę, trwającej od rana do wieczora... A przeciez o to chodzi, abyśmy byli nieustannie skupieni na Bogu, wtedy, gdy nieustannie intonujemy Jego imiona... !
Hare Krsna!

V-K
Posty: 160
Rejestracja: 07 gru 2011, 20:02

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: V-K » 24 sty 2012, 22:35

Oczywiście swój ostatni post skierowałem do Prabhu Purnaprajny. Przepraszam, że cześniej tego wyraźnie nie zaznaczyłem! Hare Krsna!

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: Purnaprajna » 25 sty 2012, 05:49

Szczerze powiem, że jestem pod wrażeniem Twojego opisu wczesnych chrześcijan. Kojarzy mi się on z wielotysięcznym tłumem Haridasów Thakurów. Można tylko dziwić się, że Pan Ćajtanja nie pojawił się w tym okresie w Jerozolimie i właśnie z pomocą tych ekstatycznych wyzwolonych dusz nie rozpowszechnił ruchu sankirtanu na całym świecie. A poszłoby to chyba znacznie szybciej i sprawniej, bo obce języki nie stanowiły dla nich bariery, a w razie nieprzewidzianej proroctwem choroby, czy śmierci, mogliby się nawzajem uzdrawiać i wskrzeszać, po czym znów wyjść na harinam.

Z Twojej wypowiedzi wnioskuję też, że wcześni chrześcijanie już przed spotkaniem Jezusa, czy jego nauk musieli rozkoszować się ekstatyczną bhawą, jako że żaden z nich nie przykładał już wagi do filozofii i teologii, czyli teoretycznych podstaw potrzebnych do rozwinięcia prawidłowego zrozumienia służby oddania dla Boga oraz do gjany, w sensie wiedzy o różnicy pomiędzy ciałem i duszą, co jest zawarte w każdym zestawie "Młodego Transcendentalisty". Musieli widocznie być w posiadaniu jakiś większego sekretu niż Wajsznawa aczarjowie, tacy jak Śrila Dżiwa Goswami, Ramanudżaczarja, Madhawaczarja, czy Śrila Prabhupada, którzy całe swoje życie poświęcili na prezentowanie filozofii Wedanty, która nie jest różna od samego Śri Kryszny, oraz na pokonywaniu przeciwnych tej filozofii ateistycznych i impersonalnych doktryn.

W tym wszystkim brakuje mi jedynie cytatów z Nowego Testamentu potwierdzających w szczegółach wszystko to, o czym napisałeś. Bo brzmi to naprawdę pięknie, żeby nie powiedzieć fantastycznie. Po ich pojawieniu się tutaj, prawdopodobnie zmienię wyznanie na wczesnochrześcijańskie, po czym w ramach pozbywania się przywiązań, wyrzucę żonę z domu. Tego ostatniego nie jestem w stanie zagwarantować, gdyż to zazwyczaj ja kończę na klatce schodowej.

Awatar użytkownika
trigi
Posty: 2068
Rejestracja: 09 sie 2011, 13:38
Lokalizacja: UK

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: trigi » 25 sty 2012, 07:42

Wszyscy jesteśmy dziecmi bozymi i mozemy modlic sie do Niego jak chcemy i gdzie chcemy tylko nie zawsze na głos. On nas napewno wysłucha - Amen.
Załączniki
epic-win-photos-prayer-win.jpg
epic-win-photos-prayer-win.jpg (38.39 KiB) Przejrzano 5236 razy
parsed_46e014bc4d07614c78adc78ccb3b08d32a41a6e6.jpg
parsed_46e014bc4d07614c78adc78ccb3b08d32a41a6e6.jpg (41.95 KiB) Przejrzano 5236 razy

Awatar użytkownika
trigi
Posty: 2068
Rejestracja: 09 sie 2011, 13:38
Lokalizacja: UK

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: trigi » 25 sty 2012, 08:03

Mathura pisze:Polska to kraj gdzie jest 95% katolików i ilu z nich nie pije alkoholu i nie zjada mięsa? Nawet duchowni, przewodnicy na duchowej ścieżce, postępują tak samo. Piją wino na ołtarzu podczas mszy. To ignorancja. A tam gdzie jest ignorancja ciężko o prawdziwy duchowy przekaz.
Jedni pisza o tym spokojnie inni emocjonalnie przekaz jest jeden nie ma tam TRANSCENDENCJI tylko wszystko inne raz pasja raz dobroc a innym razem ignorka. Dopóki nie zastosują 4 zasad nie zdobeda platformy dobroci co dopiero mówic o transcendencji i nie trzeba grzać zwojów mózgowych i przytaczac NT lub ST, Koranu lub Tory. Takie są zasady zycia duchowego. Jeśli popełniaja blad na samym początku to jak osiagna miłość do Boga?
Załączniki
0.jpg
0.jpg (11.54 KiB) Przejrzano 5234 razy

Awatar użytkownika
trigi
Posty: 2068
Rejestracja: 09 sie 2011, 13:38
Lokalizacja: UK

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: trigi » 25 sty 2012, 08:07

Purnaprajna pisze: Bo brzmi to naprawdę pięknie, żeby nie powiedzieć fantastycznie. Po ich pojawieniu się tutaj, prawdopodobnie zmienię wyznanie na wczesnochrześcijańskie, po czym w ramach pozbywania się przywiązań, wyrzucę żonę z domu. Tego ostatniego nie jestem w stanie zagwarantować, gdyż to zazwyczaj ja kończę na klatce schodowej.
Ja bym nie ryzykował szkoda tych pieknych pyszności tortów i ciasteczek!
Ps. to jak z tym kakaem jest?
Załączniki
chocolate-cake1_thumb[32].jpg
chocolate-cake1_thumb[32].jpg (57.38 KiB) Przejrzano 5234 razy

V-K
Posty: 160
Rejestracja: 07 gru 2011, 20:02

Re: Nowy Testament a Wedy!

Post autor: V-K » 25 sty 2012, 10:03

Parbhu Purnaprajna! Napisałeś to z ogromnym poczuciem humoru. Choć trochę takie "nalewanie się" z pierwszych w chrześcijan, ale z klasą i kulturą. I za to Ci chwała.
To wszystko co tu napisałem o Jezusie i Nowym Testamencie jest czystą prawdą. Wspominałeś o stosownych cytatach na poparcie mojego tekstu. I owszem jest tego dużo i mogłoby zająć osobne dzieło, na temat wszystkiego tego, w czym pokrywa się z wedyjska praktyką i teologią.
Mogę wydać i "księgę" poświeconą podobieństwom między bhaktą wedyjską i chrześcijańską, na razie do uzytku tego forum a później do szerszego użytku
Poza tym posiadali wiele aspektów z tego co mamy my bez uciekania się do długich procesów filozofowania. Słuchając o Jezusie, wierzyli w Niego do głębi, a to icvh natychmiast wprowadzało w taki transcendentny stan, że od razu byli w uniesieniach i ekstazach, w których oczyma transcendentalnymi oglądali Boga. Dopiero potem przyjmowali niezbędne proste akty inicjacyjne, polegające na zanurzanie nowicjuszy w wodzie w imieniu Jezusa na odpuszczenie grzechów. Wiara w Chrystusa od razu, bez żadnych warunków wstępnych, nieumotywowanych, tak ze strony Boga jak i ich, że wprowadzała ich w transcendentny świat poznania Najwyższego, z którym od pory zyli w stałym kontakcie i widzeniach, oraz wcielali to wszystko w czyn nie tylko rezygnując z nielegalnego seksu, toksykacji jakiejkolwiek, ale też jakichkolwiek uzależnień, jedzenia mięsa, zabijania zwierząt, wszelkiej niemoralności, a z drugiej strony pomagając sobie nawzajem i troszcząc się o drugich, a także napełnieni współczuciem wobec ginącego świata, tak w aspekcie duchowym jak i materialnym, a to wszystko przy ciągłej nieustannej modlitwie, ciągłych wyrzeczeniach i postach oraz przy całkowitym skupieniu się na Bogu. Czyż nie jest to czysta bhakti? Czego takiej bhakti brakuje?! Innym cereminiałem oprócz zanurzenia w wodzie były święte uczty miłości agapy oraz eucharystia w każdą niedzielę dla wspominania zbawczej męki i śmierci Jezusa na krzyżu oraz jego zmartwychwstania. I to wszystko jeśli chodzi o ceremoniał czy rytualizm. żadnych tabu samych w sobie.
Wyjasnienie nalezy się jeszcze o wspomnianym tu przeze mnie wyrzeczeniu się rodziny i żony czy rodziców. W mowach Jezusa nie chodziło o to że musimy porzucić rodzinę wierzącą, która "musielibysmy porzucić jak odchody" ale chodzi wyłacznie i dokonanie wyboru pomiędzy Bogiem a rodziną, w sytuacjach ekstremalnych, gdy dają nam do wyboru albo oni osoby najbliższe albo Bóg. żadnego opuszczania rodziny "tak jak pozostawia się odchody".Chodzi o to że miłość do Boga musi być transcendentalna , przewyższająca wszystko co jest doczesne i materialne...
W pierwotnym chrystianizmie co prawdą są są wyrzeczenia i posty, ale nie są to przymusowe bezwzględne tortury, a jedynie słodkie jarzmo. W tej koncepcji nie tzreba też doprowadzać się do powolnej śmierci głodowej przy jednoczesnym wyłączeniu wszystkich zmysłów. Odchodzeniem z tego świata kieruje i postanawia wyłacznie Bóg, w swojej suwerennej woli.
Ja myślę tak, że najpierw trzeba coś dokładnie poznać, aby to później obśmiewać czy wyszydzać. Nowy Testament jest duchowym transcendentalnym skarbem. Ale trzeba go najpierw bardzo uważnie przeczytać. A wcielając w życie bhakti wedyjską, nie musimy wcale odrzucać duchowego skarbu jakim jest Jezus i Nowy Testament, ale dodać do niego Wedy i Krsnę, jednocześnie redukując z niego jedynie kilka szczegółów eschatologicznych takich jak wieczna kara. W Nowym Testamencie jest na prawdę miejsce dla reinkarnacji. Są nawet wersety, które to wyraźnie sugerują. Jak już tu powiedziałem medrzec nie wyrzuca wszyskiego na śmieci gdy remontuje swój dom, ale zachowuje rzeczy stare, aby nadal mogły służyć wraz z nowymi. Należy zawsze zachowywać umiar, rozwagę, mądrość, rozsądek... Owszem Bhagawadgita jest na wyższym poziomie niz Nowy Testament, ale w takim stopniu aby Nowego Testamentu nie wyrzucać... Dzieło to pochodzi ze świata transcendentalnego, od samego Pana Śri Visnu czyli Krsny, ku jego chwale....
Hare Krsna!

ODPOWIEDZ