Jak rozmawiać z Ateistą ??
Jak rozmawiać z Ateistą ??
Mam pytanie czy macie jakieś dobre pomysły jak rozmawiać z ateistą ?? Jak przekonać o istnieniu Krsny. Człowiek pod wpływem mayi jest ciężkim w dyskusji.
Hare Krsna Hare Krsna Krsna Krsna Hare Hare Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare
Rama Rama Hare Hare
- Purnaprajna
- Posty: 2267
- Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
- Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
- Kontakt:
Re: Jak rozmawiać z Ateistą ??
Z niezainteresowanym świadomością Kryszny człowiekiem (może być i ateista) w ogóle nie rozmawia się na ten temat, bo jest to stratą czasu. Z zainteresowanym świadomością Kryszny ateistą rozmawia się tak, jak... z człowiekiem. Nakarm go prasadam, poklep po plecach i zapytaj jak mu się w życiu wiedzie. Najlepiej stań się dla niego osobą na której może polegać i której może zaufać. Chcesz komuś naprawdę pomóc w powrocie do Boga? Nie ma lekko prabhu! Nie wystarczy jedynie próżna gadka i odfajkowanie kolejnego trafnego argumentu, a tymże sukcesu, w dzienniczku nauczającego.John pisze:Mam pytanie czy macie jakieś dobre pomysły jak rozmawiać z ateistą ?? Jak przekonać o istnieniu Krsny. Człowiek pod wpływem mayi jest ciężkim w dyskusji.
Dużo łatwiej rozmawia się inteligentnym ateistą o otwartym umyśle niż z fanatycznym katolikiem w berecie z kutasem (chodzi tu oczywiście o ozdobę z wełny w kształcie pędzla -> Uniwersalny Słownik Języka Polskiego PWN 2004). Stereotyp złego do szpiku kości ateisty bierze się z dogmatyzmu kultury katolicyzmu. Zgodnie z naukami Kryszny w Bhagavad-gicie, ateista w gunie dobroci stoi wyżej niż tzw. "wierzący" w gunie ignorancji (np. katolik). Ten pierwszy wznosi się na ewolucyjnych szczeblach świadomości (urdhvam), a ten drugi degraduje się (adhah) własnym kacem, przejmującym krzykiem rozpaczy zarzynanych na kaszankę zwierząt oraz własną głupotą (ajnanam) (Bg. 14.16-18 ).
Wiara w Boga nie ma tu nic do rzeczy. Kryszna nie jest religijnym fanatykiem i psychopatą, który skazuje swoje dzieci na wieczne przypiekanie na piekielnym rożnie za to, że nie zapisali się do właściwej parafii i za to, że popełnili "grzech w psychice", w formie braku wiary w specyficzną doktrynę czy religijny dogmat. Oczywiście nie każdy "wierzący" (czyt. katolik) jest w gunie ignorancji. Ci którzy nie jedzą mięsa mają szansę na wyższą gunę. Natomiast ci "wierzący", a będący w gunie ciemności, mają szansę na świadomościowy awans, jak na ironię, poprzez obcowanie między innymi z... ateistą w sattwa-gunie, zgodnie z powiedzeniem "z kim przestajesz takim się stajesz".
Inteligentny ateista z pewnością doceni lub być może nawet poczuje pewną sympatię do pozbawionego stronniczości Boga, jakim jest Kryszna, który nie zmusza nikogo do wiary w Niego, jako jedynej ceny za "zbawienie w niebie", ale mierzy ludzi miarą moralnej wartości ich czynów i jakości osobistych cech, niezależnie od wyznawanego światopoglądu i poziomu uczucia w stosunku do Niego. Można by więc spróbować przedstawić mu najpierw Krysznę z tej strony, bo istnieje duża szansa, że człowiek ten jest po prostu zrażony do koncepcji Boga, w formie prymitywnych opisów, barbarzyńskiego i okrutnego boga Biblii, popartej wiekami prześladowań religijnych.
Jeśli chce on jedynie argumentować, a nie uczestniczyć w poważnym doświadczeniu procesu bhakti-jogi, w formie przejedzenia się halawą, to należy go do tego po prostu zmusić siłą... przekonywania oraz własnego uroku osobistego.
Dlatego często lepiej jest zaangażować kogoś w praktyczną służbę oddania, choćby tak niewielką, jak zjedzenie prasadam czy nawet docenienie czegoś związanego z wielbicielami i Kryszną, niż wdawanie się w niepopartą duchową realizacją, teoretyczną argumentację, która i tak na ogół nie przemawia do większości kali-jugańskich mózgów, z naszymi włącznie. Taka niewielka służba będąc agjata-sukriti (pobożnymi czynami związanymi z wieczną bhakti) wytworzy w świadomości takiej osoby odpowiednie samskary (mentalne asocjacje), które w przyszłości pozwolą jej na obdarzenie większym zaufaniem źródeł duchowego dźwięku (sabda-brahma), a tym samym na głębsze doświadczenie Boga.
Och zapomniałem zupełnie o argumentach!
Hare Kryszna bh. Dżonie i życzę sukcesów w nauczaniu!
PS. A kiedy już spotkasz tego złego do szpiku kości ateistę, to pamiętaj: "Nie bij go lekko! Ja go znam!" - jak mawia mój ojciec.
Ostatnio zmieniony 04 wrz 2008, 21:11 przez Purnaprajna, łącznie zmieniany 1 raz.
