Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Tylko jedna droga jest prawdziwa - droga do Boga. " Prawdziwym interesem wszystkich żywych stworzeń – w istocie, celem życia – jest powrót do domu, do Boga. Jest to korzystne dla nas samych, naszej żony, dzieci, uczniów, przyjaciół, rodaków i całej ludzkości. Ruch świadomości Kryszny może udzielić wskazówek względem zarządzania, dzięki któremu każdy będzie mógł wziąć udział w czynnościach świadomych Kryszny i osiągnąć ostateczny cel." - 07.15.65 Zn.
Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 23 gru 2010, 18:38

Myślę, że powinnaś kilka razy przeczytać nasze poprzednie posty i dobrze, je przemyśleć. Wydaje mi się bowiem, że wnioski jakie wyciągasz są jakieś dziwne. Albo nie kojarzysz sensu albo czynisz tak specjalnie aby wmówić mi to co chcesz a czego nie powiedziałem.

Próbujesz wziąć mnie na spytki po to abym Ci coś udowadniał i z czegoś tłumaczył? Inkwizycja czy jak? :) Nie mam powodu aby z czegokolwiek Ci się tłumaczyć, niemniej jednak wydaje się, że będzie dobrze abyś uświadomiła sobie kilka rzeczy:
- szczery chrześcijanizm doprowadzi Cię do takich samych rezultatów jak szczery waisznawizm. Jeśli będziesz szczerym chrześcijaninem postępującym w myśl nauk Jezusa ( zaznaczam tu abyś była świadoma TYCH PRAWDZIWYCH NAUK) dojdziesz do pozycji wielbiciela, a ostatecznie pokochasz Boga
- praktykuję bhakti jogę bo tak się złożyło. Łaska Kryszny.
- choć jestem inicjowanym bhaktą od ponad 10 lat to nadal uważam, że do standardu wielbiciela mi daleko. Jestem jednak uparty i myślę, że dzięki łasce bhaktów i Kryszny uczynię jakiś postęp.

To odpowiedź na Twoje trzy pierwsze pytania.

Czy muszę stwierdzać, że Kryszna jest? Stoi u mnie w domu na ołtarzu i codziennie wykonuję dla niego puję. Codziennie intonuję Jego Imię i czytam o Nim w pismach. Czy mam stwierdzać dla Twojej satysfakcji i udowadniać Ci to? Jeśli zadajesz takie pytanie to cóż mam Ci odpowiedzieć?

Czy nie rozróżniasz pomiędzy stwierdzeniem a pytaniem, hipotezą rzuconą do przemyślenia, zastanowienia się? Jeśli nie, to jaki jest sens odpowiadanie Ci? I tak wszystko przekręcisz a sprawa zacznie się motać coraz bardziej, aż w końcu nikt nie będzie wiedział o co w niej chodzi.


Ale tutaj przebiłaś wszystko. Nieźle się uśmiałem.

Cytat:

"Nigdy się nie zgodzę z Tobą, jeśli będziesz twierdził, że Jezus ma podobne znaczenie jak Pan Kryszna, jeśli napiszesz, że wszystkie religie prowadzą do takich samych zbrodni w imię Boga, że krytykowanie chrześcijaństwa oznacza jakąś awersję, że wszyscy jesteśmy tak samo winni i skażeni. To są tylko Twoje dywagacje- to nie jest filozofia waisznawizmu."


Sądzę, że najlepiej będzie zakończyć tę dyskusję. Zaczyna schodzić na dziwne tory. Dajmy sobie spokój.

Bolito
Posty: 839
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:06
Lokalizacja: Kraków

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Bolito » 23 gru 2010, 23:13

Arkadiusz pisze: Dwaraka: A Lost City of Lord Sri Krishna
http://www.youtube.com/watch?v=by4svWHy6tw

Dwaraka Giant Underwater City found in India & Aryan Invasion theory is false
http://www.youtube.com/watch?v=GM4h887ilY8

Gdy odkrywano Harappę i Mohenjo Dharo to amerykanie niespodziewanie zaoferowali Indiom chęć pomocy przy wykopaliskach. Indie odmówiły...

Czy wierzyć ludziom, którzy nie są wolni od wad ludzkiej istoty jak skłonność do oszukiwania i niedoskonałe zmysły, którzy są pod wpływem utożsamiania się z chrześcijaństwem, ateizmem czy europocentryzmem?
No to po kolei:
Mam nagranie tego pierwszego filmu, był kiedyś na którymś z kanałów popularno-naukowych. Nie wynika z niego jednoznacznie, że to co odkryto, to Dvaraka z czasów Kryszny. Znaleziono po prostu ruiny zatopionego portu u brzegów współczesnej Dvaraki, pochodzące najprawdopodobniej z czasów Kultury Doliny Indusu. Z resztą, pod koniec tego fragmentu (tutaj ucięty), wypowiadający się w filmie indyjski archeolog stwierdza, że niezależnie od tego, czy coś jeszcze znajdą i tak wierzą , że tu było miasto Kryszny. Ale niezbitych dowodów archeologicznych ciągle nie ma. Drugi film w warstwie treści nie podaje właściwie nic nowego (w kwestii Dvaraki), a zestaw obrazków nijak się ma do treści, chyba dodał je ten, kto to wrzucił na YT.

Drobna uwaga historyczna: gdy odkrywano Harappę i Mohenjo-Daro (l.'20 XX w.), Indie należały do Wielkiej Brytanii, i to najwyżej Anglicy mogli odmówić propozycji pomocy amerykańskiej, nie Indie. A odmówili pewnie dlatego, że sami mieli profesjonalnych archeologów i nie chcieli dzielić się odkryciem.

Nie twierdzę, że współcześni archeolodzy mają bezwzględnie rację. Przedstawiająć ich punkt widzenia na historyczność Kryszny, chciałem jedynie zasygnalizować Arlecie, że bynajmniej nie są tak bezkrytycznie przekonani do przekazów wedyjskich, a źrodla pozareligijne na ten temat są bardzo mizerne.
Arleta pisze: Bolito- weź pod uwagę, że Pan Kryszna przebywał na Ziemi około 3 tysiące lat p.n.e., Zaratusztra przypuszczalnie 2 tysiące lat p.n.e. A mimo wszystko więcej jest dowodów na ich historyczność, niż na istnienie Jezusa, który żył 3 tysiące lat później (patrz linki w poście Arkadiusza). Nawet Budda, który żył 6 wieków przed Jezusem jest niekwestionowaną postacią historyczną. To wszystko jest bardzo zastanawiające.

Nawet miejsca w Ziemi Świętej, związane z życiem Jezusa, są mocno wątpliwe. Brak tam oznak ciągłości kultu Jezusa. Np. Golgota i grób zostały "odkryte" przez cesarzową Helenę dopiero 4 wieki po ukrzyżowaniu. Dlaczego tak późno? Dlaczego nikt wcześniej nie otaczał kultem tych miejsc, nie oznaczył itp.? Takie same wątpliwości dotyczą miejsc związanych z życiem Maryi. Np. domek w Efezie "odkryty" w wyniku jakichś "objawień" w XIX wieku. Tam również nie było żadnych wcześniejszych oznak kultu. Tego nie można porównać z prastarymi miejscami kultu Pana Kryszny np.w Mathurze.
W sprawie ilości danych historycznych nt Kryszny i Jezusa nadal uważam jw. Informacje o Zaratusztrze są tego samego rodzaju, bo pochodzą przede wszystkim z Awesty.
Owszem lokalizacja miejsc wiązanych z Jezusem jest wątpliwa, ale zapominasz, że wcześniej Chrześcijaństwo przez te 4 wieki było nielegalne i jakiekolwiek zaznaczanie i czczenie tych miejsc nie było możliwe. A co do miejsc kultu Kryszny, to najstarszy historyczny przekaz o kulcie Kryszny w Mathurze pochodzi z relacji Megastenesa o państwie Mauryów (ok. 300 p.n.e.). Nie znam wcześniejszych. My też mamy miejsca związane z Kryszną odkryte dzięki objawieniom. Religioznawca, patrząc wyłącznie naukowo, uzna Pana Caitanyę za zwykłego człowieka, mistyka i filozofa, który "odkrył" Vrindavanę, bo to miejsce wydało mu się podobne do opisów w Bhagavata Puranie.
Jeszcze raz podkreślę - nie utoższamiam się z takimi poglądami. Po prostu próbuję udowodnić, że krytykowanie czyichś wierzeń w oparciu o dowody naukowe i udowadnianie prawdziwości własnych tym samym rodzajem dowodow nie jest właściwym podejściem.
Nie jedz na czczo (grafitti)

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 24 gru 2010, 11:03

A wiesz Mathuro- ja się z nikogo nie wyśmiewam, bo to oznacza lekceważenie i brak szacunku. Ja szanuję Ciebie (chociaż chyba bez wzajemności), bo jesteś bhaktą.

Cieszę się, że jesteś inicjowany. Ale jak widać sama inicjacja nie zawsze daje kwalifikacje. Pomyśl o tym, że wypisując swoje własne hipotezy możesz czytelników tego forum wprowadzać w błąd. Twoje przemyślenia są tylko Twoimi dywagacjami- to nie jest filozofia waisznawizmu. Mnie osobiście nie podoba się Twój styl przemyśleń, nie oparty na żadnych autorytetach. Wydaje mi się też, że wybrałeś sobie jakieś dodatkowe fałszywe autorytety, np. tego uzdrowiciela, który przypomniał sobie że był inkwizytorem. Wtedy to ja się uśmiałam (ale nie z niego, tylko z jego tupetu i fantazji). Wydaje mi się, że autorytetem jest też dla Ciebie Jezus- dla mnie na przykład nie jest.

Nie uważam, że chrześcijaństwo praktykowane nawet w najszczerszej formie, może prowadzić do takich samych rezultatów jak waisznawizm. Wyjaśnił to bardzo dokładnie Purnaprajna w tym wątku, ale chyba tego nie przeczytałeś. Kolejny raz unikasz odpowiedzi na ważną kwestię: "Dlaczego chrześcijaństwo prowadzi do masowych prześladowań i zbrodni w imię Boga? Dlaczego takie religie jak waisznawizm i buddyzm nigdy nie przyniosły podobnych rezultatów?. Ja nie jestem jakąś fanatyczką, ja tylko próbuję uczciwie odpowiedzieć na pewne ważne kwestie.

Uczciwie mówię- nie zgadzam się z Tobą w wielu rzeczach, ale szanuję Twoje poglądy i uważam, że masz je prawo głosić, tak jak każdy. Ale dla mnie nie jesteś autorytetem. Życzę Tobie wesołych, pogodnych i radosnych Świąt i mam nadzieję, że mimo różnicy zdań w końcu znajdziemy płaszczyznę porozumienia. Przecież te wszystkie spory też służą jednemu szlachetnemu celowi- doskonaleniu bhakti yogi. Chyba wszyscy tego bardzo potrzebujemy.
Ostatnio zmieniony 24 gru 2010, 11:55 przez Arleta, łącznie zmieniany 1 raz.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 24 gru 2010, 11:14

Bolito pisze:Jeszcze raz podkreślę - nie utożsamiam się z takimi poglądami. Po prostu próbuję udowodnić, że krytykowanie czyichś wierzeń w oparciu o dowody naukowe i udowadnianie prawdziwości własnych tym samym rodzajem dowodow nie jest właściwym podejściem.
Ja tylko dałam materiał do dyskusji. Nie uważam tego za jakiś absolutny i niepodważalny dowód. Moim zdaniem jest to jakiś rodzaj dowodu pośredniego.
Bolito pisze: Owszem lokalizacja miejsc wiązanych z Jezusem jest wątpliwa, ale zapominasz, że wcześniej Chrześcijaństwo przez te 4 wieki było nielegalne i jakiekolwiek zaznaczanie i czczenie tych miejsc nie było możliwe.
Tu akurat mam wątpliwości. Jakieś zaznaczenie tych miejsc, nawet w sekrecie, zawsze było przecież możliwe. Chrześcijaństwo nie zawsze, nie wszędzie i nie w takim samym stopniu było prześladowane. Jakaś tradycja, nawet tylko ustna, mogła być przecież przekazywana przez ten okres. Jest to też jakiś dowód pośredni. Tym bardziej, że 300 lat to nie to samo co 5 tysięcy lat.
Wesołych Świąt!
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 24 gru 2010, 16:16

Widzę, że nie odrobiłaś lekcji i nie poczytałaś naszych poprzednich postów. Szkoda.
Arleta pisze: Cieszę się, że jesteś inicjowany. Ale jak widać sama inicjacja nie zawsze daje kwalifikacje.
Do czego?
Arleta pisze: Pomyśl o tym, że wypisując swoje własne hipotezy możesz czytelników tego forum wprowadzać w błąd. Twoje przemyślenia są tylko Twoimi dywagacjami- to nie jest filozofia waisznawizmu.
Otóż właśnie to samo staram się cały czas dać Tobie do zrozumienia odnośnie niektórych Twoich wypowiedzi. Nie wiem o jakie moje hipotezy Ci chodzi, i które nie są zgodne z filozofia Waisznawa, ale ja powiem Ci, które Twoje wypowiedzi mi się nie podobają i które uważam wręcz za szkodliwe.
Arleta pisze: Nawet, gdyby Jezus był postacią realną, to przecież trzeba pamiętać, że jest on zupełnie nieautoryzowaną postacią przez żadne pisma wedyjskie. Tak naprawdę to nie wiemy, kto go upełnomocnił i w jakim celu i czy w ogóle go upełnomocnił. To są tylko ludzkie spekulacje.

Moim zdaniem przesadą jest nazywanie go awatarą, bo nic tego nie potwierdza. Istnieje nawet możliwość, że mógł być rakszasą, który umyślnie zwodził żywe istoty w kierunku związku z mają. Wskazują na to raczej katastrofalne rezultaty jego działalności- po pierwsze była to katastrofa dla żydów, a w dalszej kolejności również dla chrześcijan (prześladowania, spory i wojny religijne). Piszę tak negatywnie o Jezusie, bo ustaliliśmy wcześniej, że jest to forum przede wszystkim dla bhaktów i nie będziemy sami siebie cenzurować. Poza tym to są tylko moje prywatne opinie i przemyślenia.
Skąd masz takie przypuszczenie, że Jezus mógł być rakszasą? Podaj źródło.
Podaj źródło z którego by wynikało, że On celowo zwodził żywe istoty w kierunku związku z mayą?
Podaj źródło, z którego by wynikało, że namawiał do wojen?

Zaznaczasz sama, że są to Twoje prywatne opinie i przemyślenia. Ok. Na czym oparte? Na filozofii waisznawa? Podaj źródła.

Prabhupada zawsze gdy wypowiadał się o Jezusie to wypowiadał się o Nim ciepło i życzliwie. nazwał Go też naszym guru. Nie sądzę żeby czynił tak tylko ze względów kurtuazyjnych, co sugerowałaś w jednym z poprzednich postów.

Cytat
Prawda i Piękno Rozdział 25

"Jezus Chrystus był wielką osobą – synem Boga, reprezentantem Boga. Nie miał żadnych wad, a mimo to został ukrzyżowany. Pragnął rozpowszechniać świadomość Boga, a oni w zamian za to ukrzyżowali go. Byli tak niewdzięczni. Nie byli w stanie docenić jego nauk. Ale my doceniamy je i oddajemy cześć Chrystusowi jako reprezentantowi Boga. Oczywiście, przekaz, który głosił Jezus, odpowiadał określonemu czasowi, miejscu i krajowi i był odpowiedni dla określonej grupy ludzi. Ale z pewnością jest on reprezentantem Boga. Dlatego oddajemy boską cześć Jezusowi Chrystusowi i ofiarowujemy mu nasze pokłony.

Kiedyś w Melbourne odwiedziła mnie grupa kapłanów chrześcijańskich, którzy zapytali: "Co myślisz o Jezusie Chrystusie?" Powiedziałem im: "Jest naszym guru. Głosił świadomość Boga, więc jest naszym mistrzem duchowym". Kapłani bardzo to docenili.

Tak naprawdę każdy, kto głosi chwały Boga, musi zostać uznany za guru. Jezus Chrystus jest jedną z takich wielkich osobistości. Nie powinniśmy uważać go za zwykłą ludzką istotę. Pisma święte mówią, że każdy, kto uważa mistrza duchowego za zwykłą ludzką istotę, posiada piekielną mentalność. Gdyby Jezus był zwykłym człowiekiem, wówczas nie głosiłby świadomości Boga."

Czy założyciel naszego ruchu powiedział kiedykolwiek i gdziekolwiek, że Jezus mógł być rakszasą i że Jego działalność była szkodliwą? Jeśli masz takie źródła to podaj je.
Arleta pisze:Wydaje mi się, że autorytetem jest też dla Ciebie Jezus- dla mnie na przykład nie jest.
Tak, jest dla mnie autorytetem. Jego nauki nie odbiegają od filozofii waisznawa. Są odpowiednie do czasu i miejsca w jakim nauczał.

Natomiast Twoje wypowiedzi odnośnie Jezusa całkowicie odbiegają od filozofii waisznawa a zwłaszcza od kultury waisznawa. Są jej zaprzeczeniem.

Są bhaktowie, którzy nauczają w tym kraju. Próbują zapoznać innych (głównie chrześcijanom, bo ich najwięcej jest w Polsce) z naszą filozofią i kulturą. Osoby przychodzące na nasze programy zapraszane są do odwiedzania naszych stron internetowych. Co pomyśli chrześcijanin gdy natknie się na niektóre z Twoich wypowiedzi w tym temacie?

Jezus to rakszas, demon, a tak w ogóle to nawet nie istniał, jest tylko wymysłem. Kiedyś go kochałam i modliłam się do niego, ale teraz jest on dla mnie NIKIM. Jego działalność była katastrofą dla wszystkich, a chrześcijaństwo to religia prowadząca do wojen, rzezi i mordów.

.Z powyższego względu uważam Twoje wypowiedzi za szkodliwe. Możesz mieć takie poglądy ale na publicznym forum powinnaś wyważać swoje słowa.

Arleta pisze: Mnie osobiście nie podoba się Twój styl przemyśleń, nie oparty na żadnych autorytetach.
Nie piszę aby Ci się przypodobać. Źle trafiłaś.
Arleta pisze:Wydaje mi się też, że wybrałeś sobie jakieś dodatkowe fałszywe autorytety,

Słusznie zaznaczyłaś, że Ci się wydaje.


Nie wpisuję w swoje wypowiedzi wielu cytatów z pism. Ale uwierz, ze mógłbym. Nie uważam jednak, że jest to zawsze konieczne.

To na razie tyle. Dzisiaj nie mam już więcej czasu i ochoty na pisanie.

Również pozdrawiam Cię ciepło.

A tak na marginesie to z okazji jakich świąt składasz mi życzenia? Czy jako waisznawa obchodzisz chrześcijańskie Święta Bożego Narodzenia? Przecież to według Ciebie szkodliwa religia.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 24 gru 2010, 18:06

Drogi Mathuro! A może tak zakopiesz topór wojenny przynajmniej na okres Bożego Narodzenia? Ja się nie zgadzam w pewnych rzeczach z Tobą, Ty się nie zgadzasz ze mną. No i mamy do tego oboje prawo. Czasami naprawdę "milczenie jest złotem", a kultura osobista też jest ważna. Dziękuję za świąteczne pozdrowienia i życzę jeszcze raz Tobie i Twojej rodzinie szczęśliwych Świąt i mnóstwa prezentów pod choinką! Obiecuję, że w Nowym Roku też będę Ciebie krytykować, bo to bardzo ożywia dyskusję!

Przyznaję się, że specjalnie prowokowałam kontrowersje, żeby "wydusić" z Ciebie jakieś dłuższe wypowiedzi na temat Jezusa. Przepraszam za to, ale taka jest moja "babska" natura, niezupełnie zgodna z ideałem wielbicielki. Mam nadzieję, że nie weźmiesz tego do serca, bo robię takie zamieszanie w dobrym celu. Gdybyśmy wszyscy się ze sobą zgadzali- to o czym mielibyśmy dyskutować?
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Waldemar
Posty: 742
Rejestracja: 31 paź 2008, 19:03

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Waldemar » 25 gru 2010, 07:28

Mukhara devi dasi: Jeśli chodzi o nas, zwłaszcza ludzi, którzy mają rodzinę, to od naszych błędów również może zależeć cierpienie innych.

Viśvavasu Prabhu: Dlatego powinniśmy być naturalni, bo jest to bezpieczne.

Byłem kiedyś w Kolonii, w Niemczech, i spotkałem tam Bkakti-bhushana Maharadża.


Bhakti Bhushana Swami


Zapytałem, co mam robić. Powiedział: bądź naturalny. Ale jednak wciąż najwięcej argumentów jest za tym, aby być nienaturalnym. Prabhupad powiedział, że powinniśmy nauczać itd. Ale na każde pytanie jakie zadałem Bhakti-bhushana Maharadż odpowiadał: nie, lepiej być sobą. I tak trwało to całą godzinę. Wszystkie argumenty użyłem po to, aby udowodnić, że powinienem nadać swojemu życiu bardzo wysoki standard. Powiedziałem nawet, że mogę być osobistym sługą mojego guru przez kilka miesięcy w roku. Mogę mieć z nim kontakt i właśnie dlatego jestem w stanie robić bardzo wielkie rzeczy, dzięki łasce guru. A on powiedział: nie, nie, lepiej być naturalnym, być sobą.

To był taki prezent dla mnie na dzień pojawienia się Pana Balaramy. Bądź naturalny. To nie jest łatwe, ponieważ czasami ktoś przychodzi i mówi mi: ‘ Masz za niski standard. Czemu tak działasz?’

Jeden mój przyjaciel z Białorusi opowiadał mi: ‘Kiedy poznałem bhaktów tak się ucieszyłem. Ale kiedy powiedzieli mi, że należy przestać jeść mięso, od razu…. nie wiedziałem jak to zrobić. Chowałem wiec wędzoną kiełbasę pod poduszką. Nocą cichutko jadłem [śmiech], bo bhaktowie zaglądali do zamrażalnika i do lodówki, więc nie mogłem tam trzymać tego. Dziesięć lat jadłem tą kiełbasę [głośny śmiech]. Ale po dziesięciu latach udało mi się.’ On sam ocenił, kiedy był w stanie to porzucić.

Madhav Caran das: Jak praktycznie zaprosić Krysznę, dodać Krysznę do całej naszej osobowości, również tej ciemnej strony, bez ryzyka, że się to sankcjonuje, żeby stać się sahadżija, żeby nie robić tego uzasadniając, że przecież daję to Krysznie?

Viśvavasu Prabhu: Śrila Prabhupad powiedział; każdego dnia należy ofiarowywać Krysznie to co zrobiłeś w ciągu dnia. Należy to robić wieczorem przed snem. Przez cały dzień jeszcze pamiętamy to, co zrobiliśmy. Należy wieczorem ofiarować Krysznie to, co zrobiliśmy w ciągu dnia, wtedy całe nasze życie będzie uduchowione. Powinniśmy zebrać wszystkie nasze dobre uczynki z tego dnia i usypać taki kopiec dobrych uczynków. A potem przypomnieć sobie wszystkie złe rzeczy, które zrobiliśmy. Również zebrać je w taki stosik. Ten stosik będzie mniejszy. Najpierw powinniśmy ofiarować dobre uczynki Krysznie. Potem złe. Powinniśmy umieścić umieć ocenić, co zrobiliśmy. W Śrimad Bhagavatam w 11 canto jest powiedziane, jak to robić. Kryszna mówi: ‘Mój bhakta doskonale wie jak należy działać prawidłowo, ale w wyniku swojej uwarunkowanej natury, nie zawsze jest w stanie działać w ten sposób. Nie zawsze może zachowywać się wzorcowo. Wtedy zdarzają mu się złe czynności. Ale on przyjmuje odpowiedzialność za te czynności. On przyznaje się do nich ponieważ je wypełnił i ponieważ on wie, że wyślę do niego jakieś cierpienie za to, jest gotów ją przyjąć i on oczekuje tej kary. Ale jest szczęśliwy.’

Niranjana Swami w pewnym okresie bardzo lubił ten temat i często robił na ten temat wykłady. Zadawał pytanie: ‘ale jak to jest możliwe, że on cierpi i jest szczęśliwy?’ Cierpi dlatego, że popełnia grzeszne czynności, ale jest szczęśliwy, że Kryszna pozostał z nim i Kryszna po troszku go oczyszcza. Dlatego my z żalem, z przykrością mówimy: ‘Kryszno, zrobiłem to i to’. Jest taki znany bhadżan: ‘kiedy nastanie ten dzień, kiedy ja z uwagą będę śpiewał święte imię?’

Któregoś razu zachorowałem. Było to po roku w Świadomości Kryszny. Było dużo rzeczy w domu do zrobienia z rodziną i wieczorem przypomniałem sobie że nie intonowałem tego dnia. Wziąłem korale i próbowałem coś wymantrować. Bardzo byłem chory i zmęczony. Pomyślałem, że nie będę dziś intonować. A potem pomyślałem: nie, jednak będę. Nie mogłem się skoncentrować. Nie wiedziałem co zrobić. Potem przypomniałem sobie, że Krysznie podoba się to, kiedy intonujemy Jego Imię. Powiedziałem Krysznie: ‘Drogi Kryszno, dzisiaj nie będę w stanie intonować Twoich świętych imion. Ale przecież Ty się cieszysz, kiedy intonujemy Twoje imię, więc będę intonować. Będziesz szczęśliwy? Przyjmij proszę to nieuważne dżapa, takie jakie jest.’ I zacząłem intonować. Przy trzeciej rundzie zauważyłem, że moje intonowanie stało się bardzo uważne. I natychmiast poczułem się dobrze, wyzdrowiałem, choroba odeszła. Kryszna przyjął moje intonowanie. Takie niedobre, nieuważne. Na ten temat robiłem seminaria w różnych krajach. W jednym z miejsc kobieta zadała pytanie: ‘A jeśli jest taka sytuacja, że jest bardzo dużo złych uczynków, a bardzo mało dobrych?’ Wszystko jedno – odpowiedziałem. Ofiaruj. Ale najpierw w pierwszej kolejności te dobre. Inaczej możemy się wystraszyć i uciec od Kryszny. I to jest katastrofa. Demony będą się śmiały.

Na tym seminarium jeszcze jeden młody chłopak powiedział: ‘mówi się o tym, aby złe uczynki również ofiarowywać, jest napisane że coś jest grzeszne ale ja nie mogę sobie wyobrazić, jakby nie rozumiem, że to jest grzeszne.’ Powiedziałem mu, że wtedy trzeba się modlić do Kryszny: ‘Kryszno, ja dzisiaj zrobiłem to i to, proszę oczyść mnie. Ty mówisz, że to jest grzech, ale ja tego nie rozumiem, mnie się to podoba. Ja bez tego narazie nie potrafię żyć. Mówisz, że to jest grzeszne i że tego w ogóle nie powinno się robić? Ale mi się to podoba. Pomóż mi. Nie rozumiem jeszcze i narazie nie mogę bez tego się obyć.’ Powinniśmy otworzyć się przed Kryszną i modlić się, żeby ta sytuacja się zmieniła. Ale z drugiej strony nie powinniśmy myśleć, że wszystko jest w porządku. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że cierpienia przyjdą, powinniśmy przyjąć te cierpienia i nie być złym na Krysznę, lecz być szczęśliwym, że Kryszna nas oczyszcza i uczy. Niranjana Swami dał w Rosji i na Ukrainie bardzo dużo wykładów na ten temat około 2000 roku.
Zaśpiewamy bhadżan do Pana Narasimhadevy? Żeby nas uratował od niewłaściwej praktyki.

Namaste Narasimhaya!...

Fragment wykładu Viśvavasu Prabhu, Praktyka Świadomości Kryszny

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 25 gru 2010, 11:07

Waldemar pisze:Kryszna mówi: ‘Mój bhakta doskonale wie jak należy działać prawidłowo, ale w wyniku swojej uwarunkowanej natury, nie zawsze jest w stanie działać w ten sposób. Nie zawsze może zachowywać się wzorcowo. Wtedy zdarzają mu się złe czynności. Ale on przyjmuje odpowiedzialność za te czynności. On przyznaje się do nich ponieważ je wypełnił i ponieważ on wie, że wyślę do niego jakieś cierpienie za to, jest gotów ją przyjąć i on oczekuje tej kary. Ale jest szczęśliwy.’
Dziękuję Waldemarze za Twoją wypowiedź! Właśnie dla takich wypowiedzi regularnie odwiedzam to forum. Ja przyznaję się, że mnie poniosło w "ogniu dyskusji". Nie powinnam pisać moich osobistych ocen Mathury, a powinnam ograniczyć się do komentowania tylko i wyłącznie jego wypowiedzi. Mathura także nie jest bez winy, bo sam zachowywał się podobnie. Ale to już jego prywatna sprawa i nie ja będę go oceniać. W każdym razie jeszcze raz przepraszam Mathurę za ewentualną przykrość, którą mu sprawiłam.
Waldemar pisze:‘Kiedy poznałem bhaktów tak się ucieszyłem. Ale kiedy powiedzieli mi, że należy przestać jeść mięso, od razu…. nie wiedziałem jak to zrobić. Chowałem wiec wędzoną kiełbasę pod poduszką. Nocą cichutko jadłem [śmiech], bo bhaktowie zaglądali do zamrażalnika i do lodówki, więc nie mogłem tam trzymać tego. Dziesięć lat jadłem tą kiełbasę [głośny śmiech]. Ale po dziesięciu latach udało mi się.’ On sam ocenił, kiedy był w stanie to porzucić.
Oczywiście. Ja to rozumiem jako też porzucenie własnej chrześcijańskiej przeszłości. Dla mnie Jezus naprawdę jest nikim. Nie ma po prostu dla mnie teraz żadnego znaczenia. Uważam, że Jezus nie należy do obowiązkowej wiary bhaktów. Można w niego wierzyć jak Mathura, można i nie wierzyć (jak np. ja) ale to raczej nie ma znaczenia dla prawdziwego postępu duchowego. Jezus teraz nie jest dla mnie autorytetem. Uważam, że w wielu rzeczach miał rację, ale także w wielu się mylił. Mam nadzieję, że taki brak zaufania do Jezusa nie przeszkodzi mi być dobrą wielbicielką.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 25 gru 2010, 12:18

Dodam tylko coś do wypowiedzi Mathury:

Zgadzam się, że rozważanie, czy Jezus istniał naprawdę nie jest właściwe, bo należy do spekulacji umysłowej i jest wątpliwe. Bezpieczniej (z punkty widzenia bhakti yogi) jest mówić, że istniał.
Mathura pisze:Skąd masz takie przypuszczenie, że Jezus mógł być rakszasą? Podaj źródło.
Ja tylko napisałam, że może nawet był rakszasą. Jezus nie jest postacią autoryzowaną przez Wedy, więc nie wiadomo z całą pewnością. Bycie rakszasą nie oznacza, że taka istota nie może być bhaktą Pana i nawet mieć skłonności do czynienia dobra i głoszenia chwały Boga. Z drugiej strony Jezus wiele razy głosił rzeczy zupełnie błędne (niektóre przykłady poniżej).
Mathura pisze:Podaj źródło z którego by wynikało, że On celowo zwodził żywe istoty w kierunku związku z mayą?
Podaję jeden z przykładów z Biblii: Jezus polecił, aby modlić się do Boga o jedzenie i utrzymanie: chleba naszego powszedniego daj nam Panie. Jezus na każdym kroku podkreślał istnienie dualizmów: wiarę w szatana i w piekło. Mówił, żeby miłować naszych nieprzyjaciół. Przykłady takiego nakłaniania do dualizmu są w Biblii niezliczone. To na pewno nie są nauki zgodne z waisznawizmem.
Mathura pisze:Podaj źródło, z którego by wynikało, że namawiał do wojen?
Cytuję słowa Jezusa z Biblii:

Nie mniemajcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. (Mateusz,10.34)

On zaś rzekł do nich: Lecz teraz kto ma trzos, niech go weźmie, podobnie i torbę, a kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi. (Łukasz, 22.36)

Oni zaś rzekli: Panie, oto tutaj dwa miecze. A on na to: Wystarczy. (Łukasz, 22.38)

Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, żeby już płonął. (Łukasz, 12.49)

Czy myślicie, że przyszedłem, by dać ziemi pokój? Bynajmniej, powiadam wam, raczej rozdwojenie (Łukasz, 12.51)

Chrześcijanie tłumaczą, że te deklaracje Jezusa to są tylko metafory. Ale w kontekście tego, do czego RZECZYWIŚCIE doprowadziła działalność Jezusa, czyli do nasilenia wojen, konfliktów i prześladowań na tle religijnym oraz propagowania szkodliwego myślenia dualistycznego na całym świecie- te zapowiedzi Jezusa należy odczytywać dosłownie. Z tego powodu Jezus nie jest i nie będzie dla mnie autorytetem.
Mathura pisze:Czy założyciel naszego ruchu powiedział kiedykolwiek i gdziekolwiek, że Jezus mógł być rakszasą i że Jego działalność była szkodliwą? Jeśli masz takie źródła to podaj je.
Przede wszystkim Śrila Prabhupada nie był założycielem naszego ruchu. Był nim Pan Ćajtanja. Wypowiedź Prabhupada jest całkowicie słuszna, bo w rozmowie z kapłanami chrześcijańskimi tak należało powiedzieć. Było to stworzenie płaszczyzny do dialogu. Poza tym Jezus przecież był guru- takim samym jak Mahomet, Mojżesz, święty Franciszek, Marcin Luter, Jan Kalwin i inni. Wszyscy ci ludzie głosili chwałę Boga i na swój niedoskonały sposób działali dla Jego chwały. Nie możemy jednak powiedzieć, że ich działalność była TAKA SAMA jak działalność Pana Ćajtnji lub Śrila Prabhupada. Nie mówiąc już o porównywaniu do Pana Kryszny. Jezus nie był Bogiem.Mathura to zresztą pięknie wyjaśnił w swoim poście o właściwym usytuowaniu Jezusa.

Dlaczego obchodzę święta Bożego Narodzenia? Obchodzę te święta tak samo jak np. Japończycy. Nie wierzę w Jezusa i nie świętuję jego urodzin. Tylko ustawiam choinkę, rozdaję bliskim prezenty i składam życzenia. Nie sądzę, żeby było w tym coś złego i obraźliwego dla Boga. Również bhaktom składam życzenia z tej okazji, bo chcę im okazać moją życzliwość- a do tego każda okazja jest dobra. Moje dziecko też chcę zaznajomić z chrześcijańską tradycją. Zauważyłam, że dogłębna wiedza o tej religii "uodparnia" jak szczepionka przed nawróceniem się na chrześcijaństwo. Myślę, że Mathura także powinien lepiej poznać chrześcijaństwo i wtedy raczej by porzucił wiarę w autorytet Jezusa.

Co do zarzutu Mathury, że krytykując Jezusa robię jakąś szkodę: To nie jest forum dla wierzących chrześcijan. Nazwa tego forum to "Forum Waisznawa", czyli jest ono przede wszystkim dla bhaktów. Purnaprajna wyjaśnił, ze nie mamy obowiązku sami siebie cenzurować. A na takie osoby jak Hotori, które wklejają tutaj swoje teksty propagandowe, to raczej nie warto zwracać uwagi.

Kiedy pisałam o szkodliwości rozważań Mathury, miałam na myśli ich szkodliwość dla bhaktów (w tym także dla mnie). Gdyby nie Purnaprajna i Arkadiusz, to teraz miałabym kompletny mętlik religijny w głowie, szczególnie na temat Jezusa i chrześcijaństwa. Naprawdę chrześcijaństwo jest religią dualistyczną i materialistyczną, a Jezus nie jest prawdziwym autorytetem-takie jest podsumowanie moich rozważań. Jakimś tam niedoskonałym autorytetem w pewnych rzeczach Jezus na pewno jest. Ale czy warto zwracać uwagę na taką niedoskonałość jak Jezus, kiedy mamy autorytety w pełni kompetentne?

To nie oznacza, że mam awersję do chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo, tak samo jak każda inna religia, jest lepsze od niewiary, bo jest jakąś niedoskonałą formą wielbienia Boga. Tylko z tego powodu należy się chrześcijaństwu szacunek. Taki szacunek jednak nie wyklucza uzasadnionej krytyki.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Bolito
Posty: 839
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:06
Lokalizacja: Kraków

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Bolito » 25 gru 2010, 19:30

Arleta pisze:Cytuję słowa Jezusa z Biblii:

Nie mniemajcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. (Mateusz,10.34)

On zaś rzekł do nich: Lecz teraz kto ma trzos, niech go weźmie, podobnie i torbę, a kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi. (Łukasz, 22.36)

Oni zaś rzekli: Panie, oto tutaj dwa miecze. A on na to: Wystarczy. (Łukasz, 22.38)

Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, żeby już płonął. (Łukasz, 12.49)

Czy myślicie, że przyszedłem, by dać ziemi pokój? Bynajmniej, powiadam wam, raczej rozdwojenie (Łukasz, 12.51)

Chrześcijanie tłumaczą, że te deklaracje Jezusa to są tylko metafory. Ale w kontekście tego, do czego RZECZYWIŚCIE doprowadziła działalność Jezusa, czyli do nasilenia wojen, konfliktów i prześladowań na tle religijnym oraz propagowania szkodliwego myślenia dualistycznego na całym świecie- te zapowiedzi Jezusa należy odczytywać dosłownie. Z tego powodu Jezus nie jest i nie będzie dla mnie autorytetem.
Nie lubię takiego wyrywania z kontekstu. I skoro oni twierdzą, że to metafora, to bym zaakceptowal takie wyjaśnienie. W końcu, to ich religia i nie uważam, że znam się na niej lepiej. Tak samo jak chciałbym, żeby przyjmowali moje wyjaśnienia odnośnie jakiegoś fragmentu z naszych pism, a nie udowadniali mi, że np jestem gotów pozabijać krewnych, jeżeli nie akceptują mojego zdania, czy że podążanie tą ścieżką pozwala mi łamać wszelki normy społeczne.
Nie jedz na czczo (grafitti)

ODPOWIEDZ