Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Tylko jedna droga jest prawdziwa - droga do Boga. " Prawdziwym interesem wszystkich żywych stworzeń – w istocie, celem życia – jest powrót do domu, do Boga. Jest to korzystne dla nas samych, naszej żony, dzieci, uczniów, przyjaciół, rodaków i całej ludzkości. Ruch świadomości Kryszny może udzielić wskazówek względem zarządzania, dzięki któremu każdy będzie mógł wziąć udział w czynnościach świadomych Kryszny i osiągnąć ostateczny cel." - 07.15.65 Zn.
Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 15 gru 2010, 12:49

Arleta pisze: Ja nie wierzę w takie wspomnienia z poprzednich wcieleń, a tym bardziej uzyskane w drodze jakichś podejrzanych praktyk parapsychologicznych. Są to bardzo wątpliwe sprawy. Jest raczej wykluczone, aby taki zbrodniarz jak inkwizytor uzyskał następne wcielenie w ludzkim ciele. Nawet ciało żaby to chyba byłby zbyt duży awans dla niego.
Hihihi

I odezwała się w Tobie spychana gdzieś w kąt za szafę "katolicka duszyczka". :wink:
Nie wierzę w jakieś podejrzane parapsychiczne praktyki...hahaha :lol:

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 15 gru 2010, 13:06

Mathura pisze: Hihihi

I odezwała się w Tobie spychana gdzieś w kąt za szafę "katolicka duszyczka". :wink:
Nie wierzę w jakieś podejrzane parapsychiczne praktyki...hahaha :lol:
Prawdę mówiąc, to więcej widać tej "katolickiej duszyczki" w Twoich Mathuro wypowiedziach (to oczywiście tylko żart, więc się nie obrażaj na mnie!). Zresztą co w tym złego? Ja bardzo lubię czytać Twoje posty, bo wnoszą wiele ożywienia w to forum.

Przecież wszystkie autorytety mówią, że żywa istota nie pamięta swoich poprzednich wcieleń, więc jakim cudem ten uzdrowiciel może takie rzeczy pamiętać? Te wszystkie "regresy" itp. to jest po prostu szarlataneria!
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 15 gru 2010, 13:25

Mathura pisze:No to powtórzę to to napisałem już wyżej

"Ocenianie tak w celu uczenia się.
Ocenianie nie, w celu podnoszenia swojej wartości zaniżając innych."

Jest oczywiste, że ocenianie musi być obecne. Bez niego jak można rozróżnić to co dobre i właściwe od tego co złe i niekorzystne?
Tak właśnie jest. Twój pogląd jest jasny i zrozumiały (przynajmniej dla mnie) i nikt Ci tu niczego nie zarzuca. Raczej staramy się wspólnie określić właściwy balans tych elementów, co jak na razie chyba wychodzi nam całkiem dobrze. :)

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 15 gru 2010, 13:30

Ze mnie to żaden katolik. Nawet u pierwszej komunii nie byłem. Zegarka przez to nie dostałem. :(
Podczas chrztu, jak mi potem mówiono, uciekać chciałem tylko chodzić jeszcze nie umiałem.

C.C.Madhya 19.151
brahmäëňa bhramite kona bhägyavän jéva
guru-kĺńëa-prasäde päya bhakti-latä-béja

"Wszystkie żywe istoty zgodnie ze swoją karmą wędrują po całym wszechświecie. Niektóre z nich wznoszą się na wyższe systemy planetarne, niektóre zaś schodzą na niższe. Spośród wielu milionów wędrujących żywych istot, ten, kto ma wielkie szczęście, uzyskuje dzięki łasce Krsny możliwość obcowania z bona fide mistrzem duchowym. Dzięki łasce zarówno Krsny, jak i mistrza duchowego taka osoba otrzymuje nasionko pnącza służby oddania.

Madhya 19.151 Znaczenie: Mówiąc o brahmandzie odnosimy to do całego wszechświata lub skupiska wielu milionów wszechświatów. We wszystkich wszechświatach istnieją niezliczone planety, a na nich - w powietrzu i w wodzie - niezliczone żywe istoty. Wszędzie są miliony i tryliony żywych istot, i maya życie po życiu zsyła na nie cierpienia i radości wynikające z rezultatów jej działania dla przyjemności. Taka jest sytuacja materialnie uwarunkowanych żywych istot. Jeśli któraś spośród tych wielu żywych istot jest naprawdę szczęśliwa (bhagyavan), to dzięki łasce Krsny styka się z bona fide mistrzem duchowym.

Kim to już my nie byliśmy. Zaczynamy podobno w tym świecie od pozycji Brahmy. Byliśmy już chyba wszystkim i wszędzie: mrówką i świętym, w piekle i na wyższych systemach, i zobacz, nadal tu jesteśmy. Więc co tam jakiś inkwizytor. Dlaczego nie miałby po odcierpieniu gdzieś tam dostać ludzkiego ciała? Może nie był aż taki zły typek z niego.

Mniejsza z tym jednak. Mi chodzi o to, że przebywamy już w tym świecie tak długo, że z całą pewnością mamy na swoim koncie nie jedną niegodziwość popełnioną. Cóż więc możemy zarzucić innym nie zarzucając tego samego sobie? Już sam fakt, że urodziliśmy się w Kali yudze oznacza, że jesteśmy bardzo niskiej klasy osobami, które nie miały kwalifikacji aby uczynić postęp w innych yugach. Pozostała nam tylko łaska Pana Caitanyi. Innej szansy dla nas nie ma :)

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 15 gru 2010, 13:48

Mathura pisze:Nawet u pierwszej komunii nie byłem.
W skrytości ducha, zawsze podejrzewałem, że jesteś demonem. I miałem rację! :twisted:

Mathura pisze:Zegarka przez to nie dostałem. :(
Ja też nie, ale dostałem za to rower-składak o nazwie "Karat". Niestety, po 3 latach mi go odebrano, bo okazało się, że był wypożyczony z pracy rodziców. Byłem zdruzgotany. Życie przestało mieć dla mnie jakikolwiek sens. Na jakiś czas przestałem jeść parówki. Bhakti-jogę praktykuję jedynie w celu odzyskania mojego ukochanego "Karata". A potem to bye, bye! Adiós, muchachos! :evil:

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 15 gru 2010, 16:56

Co ja w ogóle robię w takim towarzystwie? Bez komunii św.???!!! Ja byłam bardzo gorliwą katoliczką w dzieciństwie. Nawet marzyłam, że zostanę zakonnicą. Najbardziej lubiłam rysować Jezusa z jaśniejącym sercem. A komunia była dla mnie ogromnym przeżyciem, cały dzień starałam się wtedy nie zgrzeszyć (no i nie udało mi się). Może z taką przeszłością nie nadaję się na wielbicielkę Pana Kryszny? (to jest napisane jako żart- wyjaśniam tak na wszelki wypadek).
Mathura pisze:Więc co tam jakiś inkwizytor. Dlaczego nie miałby po odcierpieniu gdzieś tam dostać ludzkiego ciała? Może nie był aż taki zły typek z niego.
Więc co tam jakiś Hitler czy Stalin? Dlaczego nie miałby po odcierpieniu gdzieś tam dostać ludzkiego ciała? Może nie był aż taki zły typek z niego? Brzmi absurdalnie?
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Vaisnava-Krpa
Posty: 4947
Rejestracja: 23 lis 2006, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Vaisnava-Krpa » 15 gru 2010, 21:05

A o mnie zawsze mówili, że będę księdzem a zostałem wielbicielem Kryszny. Zrobiłem sobie taki ołtarzyk z obrazkiem Jezusa z promieniami od serca, taki jak w Łagiewnikach gdzie mieszkam, i na około medaliki poprzybijałem i moje świeczki urodzinowe po dwóch stronach. Wszystkim się bardzo podobał ten ołtarzyk. A przed komunią św. nauczali nas aby nie było alkoholu i powiedziałem rodzicom, ze nie zyczę sobie, ale rodzice po zjedzeniu wyprosili nas dzieci na dwór a sami wyciagnęli butelki i popijali. Na komunię dostałem tylko pieniądze od wszystkich, które wzięli rodzice. Był czas, że zacząłem się autentycznie modlić codziennie, czasami i godzinę, co wkurzało ojca, dla którego religia to ciemnogród, choć jakby w odpowiedzi na moje modlitwy wpadła mi w ręce książka o Krysznie, którą ojciec sam przyniósł do domu :) Czasami się zastanawia jak to jest, że myślimy podobnie np. na temat koscioła kat. a ja zostałem mimo to bhaktą. Z dwoja złego wolałby księdza. Ale księdzem nie chciałem być bo mnie przerażało, że ksiądz przemawia do tylu ludzi na mszy, z tego powodu przestałem też być ministrantem, szczególnie, że psociłem i rozśmieszałem (i mnie wzajemnie) ministrantów podczas mszy (bardzo mnie to kręciło stwarzać takie napięcie śmiechu podczas poważnych momentów) aż zacząlem się bać, że mnie publicznie ksiądz wyrzuci ze mszy któregoś razu. Kiedyś, gdy zrobiła się chwilowa cisza podczas mszy (nie pamiętam po jakich słowach ale śmiesznie to wyszło) nagle małe dziecko na głos: mamo, kupę! Tak mnie to rozśmieszyło, że zacząłem się śmiać na głos i wyszedłem szybko z kościoła bo nie mogłem powstrzymać śmiechu. Albo jak ksiądz już mówił: idźcie, ofiara spełniona, to wychodziłem szybko aby zdążyć na teleranek, chociaż do końca mszy jeszcze z 15 minut było. Ale generalnie do kościoła chodziłem mało, bo moi rodzice wogóle. Co ciekawe, jak chodziłem jako 6 latek z babcią do kościoła, to dowiedziałem się już że są inne religie i mówiłem, że jak będę dorosły to poznam wszystkie, bo ta religia jakaś dziwna jest (że Jezusa zabili i cierpiącego się wielbi) i skąd babcia wie, że ta jest najlepsza. Przerażało mnie to, że Bóg dał się zabić (czułem strach na myśl, że Bóg może nie być wieczny i co dalej wtedy, a jak nie jest wieczny to czy go zdążę poznać w niebie zanim umrze i jak ja będę czuł gdy dusza też umrze i co będzie wtedy, czy może być nic jak jest coś i skąd wszystko się wzięło) i że syn boży to też Bóg równocześnie a ducha świętego wyobrażałem sobie jako bliżej nieokreśloną abstrakcję.

Obrazek
Obraz: Jadwiga Maziarska - ekscesy tradycji
Oszust zajmuje miejsce nauczyciela. Z tego powodu cały świat jest zdegradowany. Możesz oszukiwać innych mówiąc: "Jestem przebrany za wielbiciela", ale jaki jest twój charakter, twoja prawdziwa wartość? To powinno być ocenione. - Śrila Prabhupada

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 16 gru 2010, 09:19

Purnaprajna pisze: W skrytości ducha, zawsze podejrzewałem, że jesteś demonem. I miałem rację! :twisted:
il:
Co prawda to prawda. Nie da się ukryć. U komunii nie byłem, do intonowania smaku nie mam, do wykonania jakiejkolwiek służby też, czytać mi się nie chce, ciągle myślę o pieniądzach, kobietach i sławie, więc niechybnie demon. :(
Tylko łaska bhaktów i Kryszny może mnie uratować.
Arleta pisze:Co ja w ogóle robię w takim towarzystwie? Bez komunii św.???!!! Ja byłam bardzo gorliwą katoliczką w dzieciństwie. Nawet marzyłam, że zostanę zakonnicą. Najbardziej lubiłam rysować Jezusa z jaśniejącym sercem. A komunia była dla mnie ogromnym przeżyciem, cały dzień starałam się wtedy nie zgrzeszyć (no i nie udało mi się). Może z taką przeszłością nie nadaję się na wielbicielkę Pana Kryszny? (to jest napisane jako żart- wyjaśniam tak na wszelki wypadek).
Ty się tu nie tłumacz. I tak wiemy swoje.
Arleta pisze:
Mathura pisze:Więc co tam jakiś inkwizytor. Dlaczego nie miałby po odcierpieniu gdzieś tam dostać ludzkiego ciała? Może nie był aż taki zły typek z niego.
Więc co tam jakiś Hitler czy Stalin? Dlaczego nie miałby po odcierpieniu gdzieś tam dostać ludzkiego ciała? Może nie był aż taki zły typek z niego? Brzmi absurdalnie?
Brzmi całkiem prawdopodobnie. Czy mają smażyć się wiecznie w piekle? Nawet ja bym ich na wieki do piekła nie posłał choć litości we mnie za grosz.

Poszerz spojrzenie. Czy Hitler i Stalin mogli cokolwiek zrobić bez posłusznych siepaczy? Czy Hitler cokolwiek by zdziałał nie mając poparcie w zachodnich politykach, w ich bierności, naiwności, wygodnictwie? Czy amerykańskie firmy nie handlowały z Niemcami nawet wtedy gdy amerykańskie wojska już walczyły w Europie?
Nikt kto cierpiał w tej wojnie nie cierpiał niewinnie. Nie jest to możliwe. W pewnym sensie Hitler i Stalin byli narzędziami. Co nie oznacza, że to ich wybiela.

Z innej jeszcze strony patrząc, kalkulując zgodnie z modnymi ostatnio poglądami, byli oni tylko manifestacją świadomości ogółu ludzi tamtych czasów. Bowiem jaka świadomość takie życie. Co utrzymujesz w swojej świadomości niechybnie skrystalizuje się i pojawi się w twoim życiu jako fakt. Zatem skoro pojawiły się takie typki jak Hitler i Stalin to nie byli oni niczym innym jak tworem myśli społeczeństwa tamtego okresu. Pojawił się przed nimi efekt ich własnej świadomości. To o czym myślisz to przyciągniesz. Więc gdzie tu wina Hitlera i Stalina? Ludzie sami wykreowali takie twory.

A jeszcze z innej strony patrząc, to czy na przykład Mieszko I i jego synalek Bolesław Chrobry i następni byli w czymś lepszymi? Jak tworzyli nasze państwo? Najeżdżali sąsiadów i siłą ich sobie podporządkowywali. Nie było to pewnie miłe najeżdżanym bo krew się lała strumieniami. Teraz nazywamy to wcielaniem pomorza, przyłączaniem, poszerzaniem granic, budowaniem państwa, i jak tam sobie chcemy. Wychwalamy wspaniałe czyny naszych władców stawiając ich za wzór.
.Gdyby Hitlerowi się udało to jak by był oceniany za tysiąc lat? Dokładnie tak samo. Kto by tam pamiętał, że przy okazji zdobywania terenów życiowych dla Niemców wyciął jakąś nację czy cały naród. Mylę się?

Ja nie mówię, że to cokolwiek tłumaczy, że trzeba wybielać tego typu osoby, ale jestem pewny, że my sami nie raz braliśmy udział w rzeziach innych, mordach i Bóg tylko wie jeszcze w czym. Zbyt długo siedzimy w materialnym świecie aby mogło być inaczej. A jednak dana nam jest możliwość zbliżenia się do Boga poprzez służbę oddania. A w czym to niby jesteśmy lepsi?

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 16 gru 2010, 10:20

Drogi Mathuro! To, co napisałeś o właściwym usytuowaniu Jezusa było po prostu genialne! Wydrukowałam to sobie (tak samo jak wszystkie posty Arkadiusza i Purnaprajny) i zrobiłam z tego taką "Książkę Złotych Myśli Bhaktów". Ale nie mogę, no niestety nie mogę zgodzić się z Twoim punktem widzenia na temat zbiorowej odpowiedzialności karmicznej.

Dużo czytałam, ale nigdzie nie natrafiłam na tak szerokie pojmowanie odpowiedzialności. Czy Stalin lub Hitler byli tylko wytworem ówczesnej epoki? To jest chyba marksistowski punkt widzenia, ale nie rzeczywistość. To były raczej osoby o typowo demonicznej naturze, które WYKORZYSTAŁY panujące wówczas nastroje i oczekiwania do zrealizowania swoich morderczych planów. Po prostu otumanili część ludzi (wykorzystując w tym celu jak Hitler doświadczenia np. propagandy jezuickiej), część zastraszyli, ale to nie znaczy że ci wszyscy ludzie byli tak samo winni, jak oni. Zgodzisz się ze mną?
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 16 gru 2010, 10:28

Arkadiusz pisze: Przerażało mnie to, że Bóg dał się zabić (czułem strach na myśl, że Bóg może nie być wieczny i co dalej wtedy, a jak nie jest wieczny to czy go zdążę poznać w niebie zanim umrze i jak ja będę czuł gdy dusza też umrze i co będzie wtedy, czy może być nic jak jest coś i skąd wszystko się wzięło)
Tu pojawił się bardzo ciekawy problem. Na to zwracają też uwagę żydzi i muzułmanie. Jak Bóg, który jest wieczny i niezmienny, może NAPRAWDĘ urodzić się i umrzeć? Jak może NAPRAWDĘ cierpieć? Wtedy przecież nie byłby Bogiem, bo byłby ograniczony i zmienny oraz skażony materialną rzeczywistością. Podlegałby też prawom własnego stworzenia, a takie cechy są zupełnie sprzeczne z boską naturą.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

ODPOWIEDZ