Harry napisał:
Zawsze wiedziałem (wierzyłem?), że chłopacy z Dezertera nie są po prostu ateistami, tylko czcicielami Pana Buddy:
A może są czcicielami Surji:
"A dla mnie nie ma takich ideałów
Dla których chciałbym stracić twarz
Nie ma takiej świętej sprawy
Dla której chciałbym oddać siebie
Nie ma smutku i nie ma łez
Spokojnie czekam na nowy dzień
Jestem tu żyję tu
I wierzę w słońce bo ono zawsze jest"
Ale tekst z ostatniej płyty daje do myślenia:
"Czy wiesz już jakie miejsce
zajmujesz w szeregu
czy jesteś wybrańcem
czy też pierwszym z brzegu?
czy miałeś wpływ na to kim teraz jesteś
czy płyniesz jak liść unoszony na wietrze?
ref:
Społeczne role są podzielone
Jedni na górze, drudzy na dole
Pytanie tylko
stawiam pomału:
kto dokonuje takiego podziału? "
Budda odrzucił podziały społeczne, Kryszna mówi, że on je stworzył. Chłopaki zdają sobie sprawę z tego, że anarchia czy impersonalizm w sensie społecznym nic nie zmieni na lepsze a na gorsze. Wolność musi być, ale zawsze są osoby, na różnych poziomach, możesz dać im wolność to naturalnie będą szukać sobie pana (siudrowie) albo zaczną stwarzać problemy społeczne. Jest powiedzenie: "dobrymi chęciami piekło jest usłane". Dlatego Kryszna radzi aby występowały podziały na varny, gdyż fachowiec nawet jeśli zepsuje telewizor i nie można oglądać meczu, to ten fachowiec będzie wiedział co zepsuł i on może naprawić ten telewizor, a zwykły czlowiek może go tak naprawić, że nie będzie chodził. A jeśliby nawet potrafił go naprawić lepiej, to Kryszna radzi aby się trzymać swoich zadań, gdyż inaczej powstanie chaos. Reakcje za ten chaos napewno odbierzemy.
Przodek mojej rodziny pisał:
"Rynek zalewa tandeta, obniżająca smak publiczności, kalkulowana i dumpingowana niskimi cenami, rugając obrazy wartościowe artystycznie. Oficer rosyjski, fotograf, emeryci, ksiądz, profesor, wszyscy fabrykują obrazidła, zabierają chleb artyście. Ciekawi jesteśmy, co by było, gdyby artysta poszedł na rozprawę jako adwokat, a jurysta zaczął musztrować zupaków, albo też odprawił uroczystą mszę świętą, wdrażając się w ich zawody."
Tradycją Dezertera jest tak samo jak u nas po prostu nie narzucanie się, nie rzucanie perał przed wieprze, nie nauczanie niewierzących, bo Bóg nie jest w klatce zamknięty i nikt nie ma nad nim kontroli i nie może sprzedawać biletów (legitymacji) do niego. Można go zdobyć tylko podażając za ścieżką, którą on dał, a jesli jest się w takim miejscu, w którym takiej scieżki nie widac, wtedy można go wołać, a gdy zwrocimy na niego naszą uwagę, on zainspiruje nas od serca co mamy dalej robić. Ale jesli będziemy się zachowywać jakbyśmy byli na bezludnej wyspie a będziemy mieszkać w wiwlkim mieście w XXI wieku, wtedy się zawiedziemy, bo wyniosłość i pycha nie są lubiane ani przez nas ani przez Boga. Trzeba pomagać, wspierać, służyć, w pierwszej kolejności ludziom, którzy swoje życie poświęcili Bogu, a potem w dalszej kolejności innym ludziom i stworzeniom. Trzeba rozwinąć zasady współżycia społecznego, bo jaki jest sens tej iluzji tu, jak nie program szkoleniowy, poprawczak, czyściec? Ludzie bardziej rozwinięci społecznie i świadomościowo mogą być braminami, nawet gdy są ateistami. W świecie duchowym też są nie tylko Vaikunty ale są też inne planety, być może madhurya rasa jest nie dla każdego. Om śanti śanti śanti!!!
"Moja tradycja
Jest nieco inna
żadnego przymusu, żadnego narzucania
Bez przemocy, bez zabijania
Moja tradycja
Jest nieco inna
Szukanie sensu, szukanie wolności
Szukanie szczęścia, szukanie radości
Moja tradycja
Jest nieco inna
Bez hipokryzji, bez zakłamania
Bez poddaństwa, bez ogłupiania
Moja tradycja
Jest nieco inna
żadnej krwi, żadnego nawracania
Bez przemocy, bez zabijania"
Oszust zajmuje miejsce nauczyciela. Z tego powodu cały świat jest zdegradowany. Możesz oszukiwać innych mówiąc: "Jestem przebrany za wielbiciela", ale jaki jest twój charakter, twoja prawdziwa wartość? To powinno być ocenione. - Śrila Prabhupada