Osada pod Krakowem?
: 26 maja 2009, 21:02
Szukamy osób chętnych do wspólnego kupna ziemi pod Krakowem, na której możnaby zapoczątkować osadę wielbicieli Kryszny.
Przesyłam dwie oferty, które nam się bardzo podobają i nie są drogie.
Pierwsza to działka:

i dalej:

a druga to leżąca w świetnej podmiejskiej lokalizacji ale przy lesie i jest spokojnie i cicho, świetna opcja dla osób pragnących kompromisu między miastem a wsią:


Działka jest też pełna chaszczy ale w tym roku właściciel będzie je wycinał, żeby nie urosły większe niż prawo pozwala na wycięcie. Dlatego trudno mi było zaznaczyć granice działki na zdjęciach.
WIĘCEJ ZDJĘĆ JEST TU: http://www.nama-hatta.pl/photogallery2. ... o_id=10564
Ja osobiście nie chciałbym dawać więcej jak 100 000 za swoją część działki. Mam jednego bardzo pewnego partnera, który chciałby jednak 5-10 arów na swoją część, jest kilka osób zainteresowanych ale też tego typu kawałkami. W sumie jak im nie przeszkadza to można i o tym pomyśleć, ze będą takie małe działki.
Jak dziś patrzyłem ile to prawie 2 hektary ziemi to sobie uświadomiłem ile to tak naprawdę ziemi. Trudno to wszystko obrobić, chyba, żeby być rolnikiem zawodowym. Ale zakładając, że uprawia się coś na własne potrzeby a nie na sprzedaż, to jest to bardzo dużo ziemi, nawet dla kilku osób. Sam pamiętam gdy kiedyś miałem plantację truskawek, 20 arów, i musiałem zatrudniać kilka osób do zbierania i sam też zbierałem. 1,80 hektara to 180 arów.
Jeśli ktoś chce się utrzymywać z pracy w mieście czy mieć blisko miasto, a równocześnie mieć alternatywę na wsi, to są to świetne opcje. Jest się wtedy łatwo związanym z miastem, z jego ośrodkiem, zresztą, szczególnie w drugiej opcji ośrodek mógłby być nawet na tej działce, ze względu na komunikację podmiejską i busy. Za powiedzmy 60 tys. ktoś mógłby mieć 22 ary ziemi, w tym ok 10 budowlanych. Domy stawia się nawet na 4 arach, teraz chyba ma wejśc prawo, że nie można na mniej niż 5. Ale żeby nie mieszkać okno w okno (co prawda zależy od tego jak się dom postawi) to 10 arów to jest komfortowa odległość. Ponieważ nie cała ziemia jest budowlana, więc ktoś ma jeszcze całkiem niezły ogród, przy którym i tak będzie miał co robić. Warzywa przez cały sezon dla rodziny. Może oprócz ziemniaków bo tego się używa dużo. Miejsce jest też dobre pod inwestycje ale nie chciałbym aby ktoś tak myślał i robił zamieszanie, chyba, że zamierzałby to odsprzedać potem bhaktom lub podarować świątyni.
Przesyłam dwie oferty, które nam się bardzo podobają i nie są drogie.
Pierwsza to działka:

i dalej:

a druga to leżąca w świetnej podmiejskiej lokalizacji ale przy lesie i jest spokojnie i cicho, świetna opcja dla osób pragnących kompromisu między miastem a wsią:


Działka jest też pełna chaszczy ale w tym roku właściciel będzie je wycinał, żeby nie urosły większe niż prawo pozwala na wycięcie. Dlatego trudno mi było zaznaczyć granice działki na zdjęciach.
WIĘCEJ ZDJĘĆ JEST TU: http://www.nama-hatta.pl/photogallery2. ... o_id=10564
Ja osobiście nie chciałbym dawać więcej jak 100 000 za swoją część działki. Mam jednego bardzo pewnego partnera, który chciałby jednak 5-10 arów na swoją część, jest kilka osób zainteresowanych ale też tego typu kawałkami. W sumie jak im nie przeszkadza to można i o tym pomyśleć, ze będą takie małe działki.
Jak dziś patrzyłem ile to prawie 2 hektary ziemi to sobie uświadomiłem ile to tak naprawdę ziemi. Trudno to wszystko obrobić, chyba, żeby być rolnikiem zawodowym. Ale zakładając, że uprawia się coś na własne potrzeby a nie na sprzedaż, to jest to bardzo dużo ziemi, nawet dla kilku osób. Sam pamiętam gdy kiedyś miałem plantację truskawek, 20 arów, i musiałem zatrudniać kilka osób do zbierania i sam też zbierałem. 1,80 hektara to 180 arów.
Jeśli ktoś chce się utrzymywać z pracy w mieście czy mieć blisko miasto, a równocześnie mieć alternatywę na wsi, to są to świetne opcje. Jest się wtedy łatwo związanym z miastem, z jego ośrodkiem, zresztą, szczególnie w drugiej opcji ośrodek mógłby być nawet na tej działce, ze względu na komunikację podmiejską i busy. Za powiedzmy 60 tys. ktoś mógłby mieć 22 ary ziemi, w tym ok 10 budowlanych. Domy stawia się nawet na 4 arach, teraz chyba ma wejśc prawo, że nie można na mniej niż 5. Ale żeby nie mieszkać okno w okno (co prawda zależy od tego jak się dom postawi) to 10 arów to jest komfortowa odległość. Ponieważ nie cała ziemia jest budowlana, więc ktoś ma jeszcze całkiem niezły ogród, przy którym i tak będzie miał co robić. Warzywa przez cały sezon dla rodziny. Może oprócz ziemniaków bo tego się używa dużo. Miejsce jest też dobre pod inwestycje ale nie chciałbym aby ktoś tak myślał i robił zamieszanie, chyba, że zamierzałby to odsprzedać potem bhaktom lub podarować świątyni.