Arkadiusz pisze:
Moje doświadczenia są takie, że każdy prawie bhakta jest (chce) być braminem. Jaki jest sens warnaśramy, skoro przychodzą sami bramini? To raczej klub czy stowarzyszenie braminów, więc czego chcieć od społeczeństwa? Wiernych owieczek, które będą utrzymywać? Chyba, że tak. Chyba, że należy mieć na względzie w jakiej rodzinie się ktoś urodził.
Każdy bhakta chciał być braminem, lecz czas weryfikuje powierzchowne pragnienia. Rafał słusznie pisze o rzeczach, które nas ożywiają. Pracowałem razem z innymi bhaktami. Robiliśmy to samo, wracaliśmy z pracy o tej samej porze, dzieliliśmy ten sam los. Ale jeden natychmiast zasypiał nad książką, drugi zabierał się do czczenia swoich bóstw i potrafił wstać wcześniej, by to robić mimo wysiłku, a inny analizował kolejny problem na podstawie książek, które wziął. Jeden potrafił rozmawiać godzinami o pieniądzach, samochodach i kobietach, rozmowy filozoficzne szybko go nudziły, inny odwrotnie. Przysłuchajcie się o czym rozmawiają bhaktowie. Po latach okazało się, że ci, którzy kiedyś wydawali się postępować ścieżka bramińską, zajmują się nie tylko czynnościami (karma) przynależnymi innym warnom, co można wyjaśnić daną sytuacją bytową, lecz także porzucili podstawowe funkcje bramińskie: uczenie się, nauczanie innych, spełnianie ofiar dla siebie i innych, przyjmowanie datków (co w praktyce oznacza ubóstwo życia). Jeżdżą nie tylko ciężarówkami, ale ciężarówki zmieniły ich myślenie. Ci, którzy obecnie sprzedają kiczowate obrazy, mogliby w normalnych warnaśramowych warunkach być kupcami lub rolnikami. Każdy musi się jakoś utrzymać. Wraz z czasem dokonywałby się podział pracy. Warnaśrama opiera się na gunach, a tych nie da się oszukać.
Myślę, że cechy danej osoby najlepiej widać w sytuacjach, gdy musi ona działać niezgodnie ze swoim charakterem. Osobiście pracowałem w zawodach przynależnych braminom, wajśom, kszatrijom i śudrom. Na podstawie tego mogłem określić, co mnie pociąga najbardziej, co robię z ożywieniem, a co z przymusu i doraźnej konieczności. Nie jesteśmy braminami, lecz Wajsznawami. Wajsznawa może przyjąć każdą pozycję w miarę potrzeby, niemniej tymczasowo.
Warnaśrama jako struktura społeczna jednak jak zauważył niegdyś w swoim seminarium Rawindra Swarupa dasa może zaistnieć jedynie w ramach gospodarki agrarnej. Rzucił wtedy hasło: "kupujcie ziemię, nawet jeśli w danym momencie nie wiecie co z nią zrobić, kupujcie. Dzięki temu w przyszłości może powstaną zręby takiego społeczeństwa." Uważam, że nie ma innej drogi, dlatego to zrobiłem i wiem co z nią robić.

Ale życie na wsi, na ziemi wymaga zmiany widzenia siebie, wymaga też wysiłku mentalnego i fizycznego. Vinoba Bhave, gandysta i indyjski anarchista z kolei rzucił hasło" uniwersytety na wieś".
Bramin ma pociąg do nauki i poznania, dlatego chociaż musi się utrzymać jakoś, wybiera takie zajęcia, które umożliwiają optymalną realizację swego powołania. Z konieczności musi więc ograniczyć wydatki i konsumpcję do niezbędnej. Chwali ubóstwo i życie z przyrodą, ponieważ dzięki niej może zaspokoić swoje fizjologiczne potrzeby, a w mieście musi harować ciągle po to, aby zarobić nawet na wodę. Jeśli nie ma komputera, będzie pisał ręką. Nie ma krzesła, więc usiądzie na ziemi ( w rzeczy samej tak było). Nie potrzebuje łyżek.

Wystarcza mu niewiele ubrań. Itd Itd