Ubior 'wedyjski' - jak wazne jest dla Ciebie sari/dhoti
: 31 mar 2007, 10:46
Jednym z ulubionych tematow Hridayanandy Maharaja jest rola ubioru w SK. Bylam na jego 4-godzinnym wykladzie na ten temat i duco o tym myslalam, kilkakrotnie zmieniajac zdanie na ten temat. Ciekawa jestem co Wy o tym myslicie.
Glownym punktem jest to, ze nie powinnismy identyfikowac sari/dhoti jako ubioru koniecznego do naszych praktyk. Dlaczego?
Poniewaz:
a) nie jest to wcale ubior wedyjski czy duchowy jak nam sie moze wydawac
b) niektorzy (jak HDG) go nie lubia, preferujac inne ubiory jaknawet normalne spodnie i podkoszulki
c) moze to powodowac identyfkowanie duchowej praktyki z zewnetrznymi, plytkimi cechami. Chodzi tu o to, ze do praktyki ne jest konieczny zaden szczegolny stroj i tworzy sie cos na zasadzie plytkiego sekciarstwa, nie wiem jak to dokladnie wytlumaczyc po polsku (moze ktos pomoze jak rozumie ten punkt)
d) nie pomaga to w nauczaniu, poniewaz inni ludzie czuja sie odizolowani od grupy i mysla ze aby zostac bhakta konieczne jest noszeni tego stroju, a nie kazdemu sie to podoba
e) nawet jesli ludziom podoba sie egzotyka, powinnismy przyciagnac ludzi raczej jakimis innymi cechami, jak dobra teologia itd
Dodam tez ze zagadnienie to ma szerszy zasieg - nie tylko dotyczy samego stroju, ale i muzyki i kultury indyjskiej.
Patrac na ten temat z innej strony widzimy ze:
a) kazda grupa religijna, spoleczna ma jakis stroj i wcale nie prowadzi to do eksternalizacji praktyk duchowych itd. Np na Oxfordzie mamy specjalne togi. Pamietam gdy pierwszy raz ja nosilam bylam bardzo zadowolona i czulam sie szczegolnie. Jednak wiedzialam, ze toga nie czyni mnie lepszym doktorantem ani doktorantem wogole - zeby zostac doktorantem trzeba przejsc trudny proces aplikacji. POdobnei jest z bhakti-yoga- aby zostac dobrym wielbicielem czy wielbicilem wogole potrzeba jest sraddha, towarzystwo bhaktow, sadhana itd. Jednak warto miec jakis kod ubioru , szczegolnie do swiatynii. Ubrania takie tez trzyma sie czyste, nie uzywane do normalnych czynnosci.
b) w wielu osrodkach np na Oxfordzie i tak nie nosimy dhoti czy sari (z reguly, do pujy nosimy ale raczej nie na programy otwarte itd. Mojego guru nawet dawno nie widzialam w dhoti, procz swiatyni w Londynie), wiec nie rozumiem czemu nauczanie takie sluzy - roznorodnosc juz w Iskonie istnieje.
c) Iskcon ma o wiele powazniejsze problemy do rozwiazania
d) w kwestii Maharaja odnosnie nauczania nawet sie nie zgadzam - np Radhadesh jest niesamowita swiatynia, bhaktowie tam nosza sari/dhoti ale swiatynia odnosi wielki sukces, setki (?) odwiedzin kazdego miesiaca, jest uwzgledniona nawet w jakims oficjalnym turze po Belgii.
e) jesli zmiana kodu ubrania na zachodni tak ma pomoc, to czemu nie zademonstrowac tego budujac spolecznosc ktora odrzuca kompletnie sari/dhoti, muzyke indyjska itd.. a raczej slucha Bacha i chodzi wylacznie w spodniach (np).
f) gdy przylaczylam sie nie do kocna czulam presje by nosic sari (w zaleznosci z kim rozmawialam). Takze od dawna rozni bhaktowie maja rozne opinie na ten temat.
Prosze o Wasze komentarze i mysli na ten temat.
Wasza sluzka,
Rasasthali dasi
Glownym punktem jest to, ze nie powinnismy identyfikowac sari/dhoti jako ubioru koniecznego do naszych praktyk. Dlaczego?
Poniewaz:
a) nie jest to wcale ubior wedyjski czy duchowy jak nam sie moze wydawac
b) niektorzy (jak HDG) go nie lubia, preferujac inne ubiory jaknawet normalne spodnie i podkoszulki
c) moze to powodowac identyfkowanie duchowej praktyki z zewnetrznymi, plytkimi cechami. Chodzi tu o to, ze do praktyki ne jest konieczny zaden szczegolny stroj i tworzy sie cos na zasadzie plytkiego sekciarstwa, nie wiem jak to dokladnie wytlumaczyc po polsku (moze ktos pomoze jak rozumie ten punkt)
d) nie pomaga to w nauczaniu, poniewaz inni ludzie czuja sie odizolowani od grupy i mysla ze aby zostac bhakta konieczne jest noszeni tego stroju, a nie kazdemu sie to podoba
e) nawet jesli ludziom podoba sie egzotyka, powinnismy przyciagnac ludzi raczej jakimis innymi cechami, jak dobra teologia itd
Dodam tez ze zagadnienie to ma szerszy zasieg - nie tylko dotyczy samego stroju, ale i muzyki i kultury indyjskiej.
Patrac na ten temat z innej strony widzimy ze:
a) kazda grupa religijna, spoleczna ma jakis stroj i wcale nie prowadzi to do eksternalizacji praktyk duchowych itd. Np na Oxfordzie mamy specjalne togi. Pamietam gdy pierwszy raz ja nosilam bylam bardzo zadowolona i czulam sie szczegolnie. Jednak wiedzialam, ze toga nie czyni mnie lepszym doktorantem ani doktorantem wogole - zeby zostac doktorantem trzeba przejsc trudny proces aplikacji. POdobnei jest z bhakti-yoga- aby zostac dobrym wielbicielem czy wielbicilem wogole potrzeba jest sraddha, towarzystwo bhaktow, sadhana itd. Jednak warto miec jakis kod ubioru , szczegolnie do swiatynii. Ubrania takie tez trzyma sie czyste, nie uzywane do normalnych czynnosci.
b) w wielu osrodkach np na Oxfordzie i tak nie nosimy dhoti czy sari (z reguly, do pujy nosimy ale raczej nie na programy otwarte itd. Mojego guru nawet dawno nie widzialam w dhoti, procz swiatyni w Londynie), wiec nie rozumiem czemu nauczanie takie sluzy - roznorodnosc juz w Iskonie istnieje.
c) Iskcon ma o wiele powazniejsze problemy do rozwiazania
d) w kwestii Maharaja odnosnie nauczania nawet sie nie zgadzam - np Radhadesh jest niesamowita swiatynia, bhaktowie tam nosza sari/dhoti ale swiatynia odnosi wielki sukces, setki (?) odwiedzin kazdego miesiaca, jest uwzgledniona nawet w jakims oficjalnym turze po Belgii.
e) jesli zmiana kodu ubrania na zachodni tak ma pomoc, to czemu nie zademonstrowac tego budujac spolecznosc ktora odrzuca kompletnie sari/dhoti, muzyke indyjska itd.. a raczej slucha Bacha i chodzi wylacznie w spodniach (np).
f) gdy przylaczylam sie nie do kocna czulam presje by nosic sari (w zaleznosci z kim rozmawialam). Takze od dawna rozni bhaktowie maja rozne opinie na ten temat.
Prosze o Wasze komentarze i mysli na ten temat.
Wasza sluzka,
Rasasthali dasi