Strona 1 z 1
W obliczu choroby i cierpienia
: 29 paź 2008, 12:51
autor: John
W jaki sposób można się modlić i jak ofiarować swoje cierpienie dla Krsny ? Jak zachować się w obliczu choroby ?
Re: W obliczu choroby i cierpienia
: 29 paź 2008, 13:23
autor: Vivecana
John pisze:W jaki sposób można się modlić
Swoimi słowami lub 'podpinając się' pod modlitwy zawarte w Bhagavatam i innych pismach.
John pisze:i jak ofiarować swoje cierpienie dla Krsny ?
Myślisz, że Krysznie na coś twoje cierpienie jest potrzebne lub sprawia przyjemność? Ofiaruj Mu swoją miłość, Kryszna nie jest Bogiem 'cierpiącym', lecz pogodnym i szczęśliwym.
John pisze:Jak zachować się w obliczu choroby ?
Naturalnie, ale najlepiej spokojnie

: 29 paź 2008, 22:02
autor: Jana-Priya
John, Twoje pytanie są proste, ale takie jak to wymagałoby napisania sporej książki.
Twoje pytanie jest tak sformułowane jakby się słuchało jakiegoś kazania katolickiego. To nie drwina z mojej strony tylko wspomnienia z dawnych lat.
"Filozofowie" chrześcijańscy, żydowscy i inni łamią sobie nad nim głowy (i zęby) co najmniej od 2000 lat, a ich tłumaczenia wielu doprowadzają do rozpaczy. Tak jak mnie, gdy jeszcze byłem pacholęciem. I to był chyba jeden z głównych, jeśli nie najgłówniejszy, powód mojego poszukiwania odpowiedzi na to pytanie i parę innych w filozofiach Wschodu.
Gdy w dzieciństwie słyszałem gadki w rodzaju "kogo Bóg kocha, tego doświadcza", to mi się chciało płakać z bezsilności w obliczu takiej głupoty.
Kryszna nikogo nie karze, ani nie doświadcza. Poglądy tego typu pochodzą najprawdopodobniej z judaizmu albo z wcześniejszych religii Mezopotamii.
Jak oświadcza sam Kryszna, kocha On wszystkie swoje dzieci.
Do immanentnych cech materialnego świata należą m.in. choroby, starość i śmierć. Gdy wchodzisz do świata materialnego, z biegiem czasu coraz bardziej zapominasz o swojej prawdziwej naturze i stajesz się marionetką w rękach natury materialnej.
W naszym wieku, kali judze pojawiają się w tym świecie osoby o bardzo niskich cechach i skłonnościach. Z jednej strony pojawiają się ludzie o bardzo zanieczyszczonych ciałach emocjonalnych i mentalnych, co doprowadza ciało fizyczne do osłabienia, a z drugiej strony pojawiają się osoby w ciałach bakterii i wirusów, które "atakują" (tak naprawdę nie atakują, tylko korzystają z okazji) osłabione ciała. Jedne z nich współżyją z ludźmi pokojowo, a inne wykorzystują ciało człowieka (i innych istot) jako środek spożywczy albo miejsce rozmnażania. A że w tych swoich działaniach wytwarzają przy okazji trujące dla człowieka substancje, albo uszkadzają lokalnie kod genetyczny (wirusy), to są uważane przez człowieka za groźnych wrogów.
Choroby można wyjaśniać na różnych poziomach. Powyższy akapit jest próbą opisu chorób na etapie stworzenia.
Można wyjaśnić choroby i cierpienie jako przejaw działania prawa karmy. W wyniku przeszłych uczynków, pragnień i lęków człowiek rodzi się w określonym miejscu, czasie i rodzinie "wybierając" odpowiedni układ planet i musi przerobić przypisane mu lekcje. Jeśli jest zdolnym uczniem, to powiedzmy po 200 próbach zrozumie, że jedynym sposobem uniknięcia cierpienia jest po prostu niewchodzenie w tę zabawę z materią.
Można wyjaśnić choroby z poziomu higieny osobistej i społecznej. Warto (nie tylko w celu uniknięcia chorób) utrzymywać ciało w odpowiedniej czystości, a przywódcy kraju powinni zapewnić właściwy poziom higieny dla całego społeczeństwa.
Tak czy inaczej dobrze jest pamiętać, że w świecie materialnym wszystko ma początek i koniec, także cierpienia.
matra sparśas-tu kaunteya
śitosna-sukha-duhkha-dah
agamapayino 'nityas
tams titiksasva bharata (BG 2.14)
Jak więc zachować się w obliczu choroby? Nie panikować i szukać dobrego lekarza (z tym jest ostatnio w Polsce problem), a następnie przestrzegać jego zaleceń. Dobrze jest przy tym pamiętać, że nie od lekarza zależy wyleczenie, więc faktycznie dobrze jest się zwrócić z prośbą o pomoc do Kryszny, ale niektórzy twierdzą, że nie należy zawracać Krysznie głowy naszymi głupstwami, więc można zwrócić się do Jego reprezentanta, np. Pana Dhanvantari'ego. Jak ktoś jest zdesperowany i znokautowany chorobą własną lub bliskiej osoby, to i tak nic go nie powstrzyma przed zwróceniem się do Najwyższej Instancji.
Jak chodzi o ofiarowanie Krysznie choroby i cierpienia, to ten typowo katolicki, nieporadny chwyt jest absolutnie zbędny. Kryszna i tak cierpi, że my cierpimy, bo wpakowaliśmy się w to bagno. Zapewniam Cię, że jak mój synek rozbił sobie głowę, to nie musiał mi nic mówić. Cierpiałem chyba tak samo jak on. Chociaż mu przedtem mówiłem, aby nie dokazywał na pochylni zmajstrowanej z deski i taboretu.
: 30 paź 2008, 07:46
autor: John
Dzięki za odpowiedż prawdopodobnie masz rację, iż zbyt wiele jest jeszcze we mnie naleciałości chrześcijańskich. Najważniejsze, że znam dobrą drogę i stopniowo uda się je przezwyciężyć.
: 30 paź 2008, 12:08
autor: Vivecana
Jana-Priya pisze: Kryszna i tak cierpi, że my cierpimy, bo wpakowaliśmy się w to bagno.
Kryszna cierpi? Jesteś pewien, że to jest zgodne z naszą teologią, a nie jest naleciałością katolicką?

: 30 paź 2008, 13:15
autor: Jana-Priya
Vivecana pisze:Jana-Priya pisze: Kryszna i tak cierpi, że my cierpimy, bo wpakowaliśmy się w to bagno.
Kryszna cierpi? Jesteś pewien, że to jest zgodne z naszą teologią, a nie jest naleciałością katolicką?

A jak wyjaśnisz, że Krysznę kiedyś bolała głowa i jako remedium chciał otrzymać pył z lotosowych stóp swych wielbicieli?

: 30 paź 2008, 14:31
autor: Jana-Priya
Vivecana pisze:Jana-Priya pisze: Kryszna i tak cierpi, że my cierpimy, bo wpakowaliśmy się w to bagno.
Kryszna cierpi? Jesteś pewien, że to jest zgodne z naszą teologią, a nie jest naleciałością katolicką?

No bo chyba nie trzeba wspominać, że Kryszna co jakiś czas przysyła do tego świata swojego reprezentanta, aby pomógł dżiwom wydostać się stąd.
Czy Kryszna czyni to z "wyrachowania"? Bezdusznej kalkulacji?
: 30 paź 2008, 15:15
autor: Vivecana
Jana-Priya pisze:Vivecana pisze:Jana-Priya pisze: Kryszna i tak cierpi, że my cierpimy, bo wpakowaliśmy się w to bagno.
Kryszna cierpi? Jesteś pewien, że to jest zgodne z naszą teologią, a nie jest naleciałością katolicką?

No bo chyba nie trzeba wspominać, że Kryszna co jakiś czas przysyła do tego świata swojego reprezentanta, aby pomógł dżiwom wydostać się stąd.
Czy Kryszna czyni to z "wyrachowania"? Bezdusznej kalkulacji?
Z miłości i współczucia.
: 30 paź 2008, 17:55
autor: Vaisnava-Krpa
Na wyższych planetach, dokładnie chyba na planecie Brahmy, gdzie nie ma cierpienia w takim wymiarze jak na ziemi, mędrcy cierpią w z powodu współczucia dla uwarunkowanych dusz.