Strona 1 z 4
KŁAMSTWA DUŻE i małe...
: 30 kwie 2007, 20:34
autor: Green_lake
Wiadomo, nikt nie lubi być okłamywany.
Wiadomo też, że kłamiąc w większym lub mniejszym stopniu szkodzimy samemu sobie.
Ostatnio, przysłuchiwałem się dylematom pewnej, skądinąd bardzo sympatycznej bhaktanki, na temat jej wyjazdu do Świątyni, na spotkanie. Jasno zdawała sobie sprawę, że kiedy powie rodzicom prawdę - nie dadzą jej na wyjazd pieniędzy.
No właśnie, a jeśli z kolei skłamie to... rzecz jasna pojedzie.
Mam pytanie do miłych forumowiczów, czy można powiedzieć, że "CEL UŚWIĘCA ŚRODKI" i tego typu kłamstwo "w słusznej sprawie" jest dopuszczalne i nie powoduje zbytniego długu karmicznego?
Czy raczej dobrze zrobiła, postanawiając nie kłamać, gdyż o "małym kłamstwie" można np. powiedzieć, kiedy ktoś zapyta się nas "która godzina", a my odpowiemy: "nie mam zegarka", niż w kluczowej sprawie dotyczącej CELU wyjazdu, którego jej rodzice nie akceptują!
Jak Ty byś zrobił/a na jej miejscu?
Re: KŁAMSTWA DUŻE i małe...
: 30 kwie 2007, 20:59
autor: Kula-pavana
Green_lake pisze:Ostatnio, przysłuchiwałem się dylematom pewnej, skądinąd bardzo sympatycznej bhaktanki, na temat jej wyjazdu do Świątyni, na spotkanie. Jasno zdawała sobie sprawę, że kiedy powie rodzicom prawdę - nie dadzą jej na wyjazd pieniędzy.
gdyby chodzilo o samo pozwolenie na taki wyjazd, to bym powiedzial ze klamstwo da sie zaliczyc do tych "dopuszczalnych". poniewaz jednak chodzi tylko o pieniadze, to bym powiedzial ze klamstwo jest nie na miejscu.
: 30 kwie 2007, 22:18
autor: Indulekha
Witaj Green_lake
Jak Ty byś zrobił/a na jej miejscu?
znalazła sobie prace

: 30 kwie 2007, 22:42
autor: Vaisnava-Krpa
Ja rodziców nigdy nie prosiłem o pieniądze, na szczęście zawsze zawsze coś dali. Ale jak ojciec się pytał czy mam pieniądze to mówiłem, że mam, jak sam dał to wziąłem. Natomiast jak byłem niepełnoletni to mówiłem rodzicom, że idę do kolegi a chodziłem na spotkania do bhaktów, nie jadałem uczt u nich często, bo nie miałem pieniędzy a nie chciałem, żeby mi łaskę robili i żebym był potem zależny od ich dobroci. Gdybym mówił rodzicom gdzie idę byłyby tylko awantury a i tak bym kombinował, żeby iśc , a tak oni byli spokojni i ja też i lata minęły i wszyscy są o tyle szczęśliwsi. I tak miałem tyranię w domu, a takie przyznawanie się to byłoby jak burza wśród deszczu. Dzięki temu tych burz było zawsze trochę mniej a ja i tak robię to co chcę, więc po co miałem zawału serca rodzicom dostarczać. Było jak na wojnie, albo zniewolenie, utrata indywidualności albo walka o tożsamość. Z kolei są ludzie, których rodzice nie stawiali problemów i jeśli im nie pozwolili przyjśc to dlatego, ze czegoś ważnego ze swoich obowiązków nie zrobili, ale to zupełnie inny świat.
: 30 kwie 2007, 22:44
autor: Promyczek
Jak Ty byś zrobił/a na jej miejscu?
ja bym powiedział prawdę, a jak już bym miał kasę w ręku to bym poszedł na piwko i kebaba
: 30 kwie 2007, 22:59
autor: Green_lake
Promyczek pisze:Jak Ty byś zrobił/a na jej miejscu?
ja bym powiedział prawdę, a jak już bym miał kasę w ręku to bym poszedł na piwko i kebaba
+6 za sympatyczne poczucie humoru:)
: 30 kwie 2007, 23:05
autor: Green_lake
Arkadiusz pisze:Ja rodziców nigdy nie prosiłem o pieniądze, na szczęście zawsze zawsze coś dali. Ale jak ojciec się pytał czy mam pieniądze to mówiłem, że mam, jak sam dał to wziąłem. Natomiast jak byłem niepełnoletni to mówiłem rodzicom, że idę do kolegi a chodziłem na spotkania do bhaktów, nie jadałem uczt u nich często, bo nie miałem pieniędzy a nie chciałem, żeby mi łaskę robili i żebym był potem zależny od ich dobroci. Gdybym mówił rodzicom gdzie idę byłyby tylko awantury a i tak bym kombinował, żeby iśc , a tak oni byli spokojni i ja też i lata minęły i wszyscy są o tyle szczęśliwsi. I tak miałem tyranię w domu, a takie przyznawanie się to byłoby jak burza wśród deszczu. Dzięki temu tych burz było zawsze trochę mniej a ja i tak robię to co chcę, więc po co miałem zawału serca rodzicom dostarczać. Było jak na wojnie, albo zniewolenie, utrata indywidualności albo walka o tożsamość. Z kolei są ludzie, których rodzice nie stawiali problemów i jeśli im nie pozwolili przyjśc to dlatego, ze czegoś ważnego ze swoich obowiązków nie zrobili, ale to zupełnie inny świat.
Arku, rozumiem - takie przemilczanie jest moim zdaniem ok, ale co być zrobił na miejscu tej dziewczyny, jeśli konkretnie Twoi rodzice uzależniliby danie kasy od tego gdzie pojedziesz, na co je wydasz?
Po prostu hipotetycznie prosisz ich o pieniądze, a oni pytają:
A na co potrzebujesz?
I wtedy kłamiesz czy powiesz prawdę wiedząc, że w tym wypadku nie dostaniesz pieniędzy?

: 30 kwie 2007, 23:17
autor: Promyczek
można najpierw pożyczyć od koleżanki, a rodzicom powiedzieć, że trzeba oddać dług. proste
Re: KŁAMSTWA DUŻE i małe...
: 01 maja 2007, 00:04
autor: RafalJyot
Green_lake pisze:Wiadomo, nikt nie lubi być okłamywany.
Wiadomo też, że kłamiąc w większym lub mniejszym stopniu szkodzimy samemu sobie.
Ostatnio, przysłuchiwałem się dylematom pewnej, skądinąd bardzo sympatycznej bhaktanki, na temat jej wyjazdu do Świątyni, na spotkanie. Jasno zdawała sobie sprawę, że kiedy powie rodzicom prawdę - nie dadzą jej na wyjazd pieniędzy.
No właśnie, a jeśli z kolei skłamie to... rzecz jasna pojedzie.
Mam pytanie do miłych forumowiczów, czy można powiedzieć, że "CEL UŚWIĘCA ŚRODKI" i tego typu kłamstwo "w słusznej sprawie" jest dopuszczalne i nie powoduje zbytniego długu karmicznego?
Czy raczej dobrze zrobiła, postanawiając nie kłamać, gdyż o "małym kłamstwie" można np. powiedzieć, kiedy ktoś zapyta się nas "która godzina", a my odpowiemy: "nie mam zegarka", niż w kluczowej sprawie dotyczącej CELU wyjazdu, którego jej rodzice nie akceptują!
Jak Ty byś zrobił/a na jej miejscu?
Nie wiem czy jestem miłym forumowiczem, dla mnie tutaj dylematu nie ma, gdyż nie należe do grupy sentymentalistów. Sprawa na chłodno wygląda następująco:
Taki wyjazd do świątynii, w skali wielu żyć i z perspektywy duchowej jest tak potężnie uświęcający, iż ciężar papa (grzech), który się nagromadzi w związku z asatya (zlamanie zasady prawdomownosci) jest niemalże równy zeru. Z perspektywy światowej moralności, nie wygląda to najczyściej ale prawda absolutna (w oczach Yamaraja) nie jest sługą populistycznej etyki. Zalecam inspirowac się w takich kwestiach Srila Rupa i Sanatana Goswamim.
: 01 maja 2007, 09:51
autor: Green_lake
Promyczek pisze:można najpierw pożyczyć od koleżanki, a rodzicom powiedzieć, że trzeba oddać dług. proste
genialne