Szczerze wątpię aby ktokolwiek udał się do piekła za zabicie komara. To byłaby scena jak filmu "Czy leci z nami pilot?!"
Dowodem na to jest historia z Widurą I Mundaką Munim opisaną w znaczeniu SB 01.13.01. Muni nie dość ze znęcał się nad mrówką to mrówka ta była pasywna wobec niego a komary to agresorzy.
Muni pomyślał, że nie jest to mądre ze strony Yamarajy karać go za dziecinną głupotę,...
Co z tego że insekty są nieświadome.
Ignorantia legis excusat neminem - Nieznajomość prawa nie usprawiedliwia nikogo. (z tego założenia wyszedł Yamaradża) To problem komara i jego wybór pić albo żyć, tak jak ludzi jeść mięso albo nie, podobno zwierzęta są jak małe dzieci, więc jeśli Yamaradża chciał pociągnąć Muniego do odpowiedzialności za dziecinne wybryki, komar też jest agresorem i może spodziewać się śmiertelnej kary za roznoszenie malarii, nawet święta osoba cieszy się gdy zabijany jest skorpion lub zmija a jaka różnica z zarażonym komarem? Yamaradża próbował i został przeklęty. My zostaliśmy przeklęci dostając te materialne ciała komar też , każdy ma swój problem. Stwierdzenie:
Za zrządzeniem Najwyższego Pana
niczego nie wyjaśnia nota bene. Po co NP stworzył komary i pluskwy, zaaranżował sytuację, aby mieć powód do wtrącania ludzi zabijających w obronie własnej (bo przecież nie na pokarm) małych wrednych agresorów? (tak dokładnie to agresorki, komary wciągają nosem sok owocowy)
Litości, bo aby kreować tolerancję? Czy aby realizować że nie jest się tym ciałem? To może od razu poobcinać sobie członki i rozdać sępom i hienom, stoją wyżej na szczeblu rozwoju ewolucji świadomości. Paramatma jest w sercu każdego może obdarzyć komara odrobiną inteligencji. Na szczęście mnie to nie obowiązuje:
Jednakże istoty ludzkie pierwszej klasy – bramini, ksatriyowie i vaiśyowie– mają rozwiniętą świadomość i dlatego wiedzą, jak bolesne jest zabójstwo. Człowiek wyposażony w wiedzę z pewnością popełnia grzech, jeśli zabija albo męczy nieznaczne stworzenia, które nie mają zdolności rozróżniania.
więc nie muszę się wiecej gardłować. Mogę spokojnie tłuc ile wlezie. Nie jestem braminem, ksiatrą ani vajsią. Jak stanę przed sądem Yamaradży będę się bronił, chyba że jest to b. specyficzny sąd bez możliwości obrony jak systemach totalitarnych. Btw dobrze, że nie ma piekła za wybijanie bakterii antybiotykami, one są jeszcze bardziej nieświadome.
SB 06.03.29 Moi drodzy słudzy, proszę przyprowadzajcie do mnie tylko te grzeszne osoby, które nie używają swych języków do intonowania świętego imienia i chwalenia cech Krsny, których serca ani razu nie pamiętały lotosowych stóp Krsny i których głowy ani razu nie schyliły się Przed Panem Krsną. Przysyłajcie do mnie tych, którzy nie pełnią swych obowiązków wobec Visnu, które są jedynymi obowiązkami ludzkiego życia. Proszę, przyprowadzajcie do mnie wszystkich takich drani i głupców.
Słowo czystego wielbiciela Pana Smierci i Życia Yamaradża.
Tak więc pluskwy i komarzyce istnieją z jednego powodu, aby inspirować żywe istoty w ludzkich ciałach do powrotu do Boga, inaczej Bóg wpada w lekki gniew. Co więcej, istnieją na środkowym systemie planetarnym, na niebiańskich i wyżej nie ma takich atrakcji tak samo na podziemnych planetach niebiańskich:
SB 05.24.08 Na tych siedmiu systemach planetarnych, które są również znane jako podziemne niebiosa [bila-svarga], znajdują się bardzo piękne domy, ogrody i miejsca przyjemności zmysłowej, które swym przepychem przewyższają nawet te z wyższych planet, ponieważ demony mają bardzo wysoki standard przyjemności zmysłowej, zamożności i wpływu. Większość mieszkańców tych planet, znanych jako Daityowie, Danavowie i Nagowie, żyją w rodzinach. Ich żony, dzieci, przyjaciele i społeczeństwo są w pełni zaabsorbowani złudnym, materialnym szczęściem. Przyjemności zmysłowe półbogów czasami ulegają zakłóceniu, ale mieszkańcy tych planet cieszą się życiem wolnym od zakłóceń. Wskutek tego uważa się, iż są bardzo przywiązani do złudnego szczęścia.
Dlatego też Ziemia jest specjalną planetą, gdzie można zrealizować bezsens tzw "szczęścia" tego świata spotkać bhaktów Kryszny lub nawet samego Jego i dać stąd nogę raz na zawsze.
Ps. Będąc w Bhubaneswar spędziłem jedną noc na klepisku w pokoju dla gości niezapowiedzianych, wszyscy mieli moskitierę ja nie. Pomimo zakapturzenia się całkiem w śpiworze cieły jak wariaty, więc spałem tylko 2h, na tarasie świątynnym było ich mniej, leniwe małpy nie chce im się wyżej latać.