Mam pytanie co do intoksykacji, będzie wielce rad jak ktoś choć trochę rozgoni mgłe niewiedzy jaka mi w tym temacie obraz przesłania.
Jaka jest dokładna definicja intoksykacji? Interesowałyby mnie tu definicje podane przez autorytety i śastry.
Może rozjaśnie skąd takie pytanie i przedstawie moje wątpliwości wraz z ich źródłami. Standardowo to może na ten temat usłyszeć że chodzi o alkohol, narkotyki, herbata kawa, czasami to marihuana zostanie osobno wspomniana, chyba ze względu na popularność w Indiach
Jakiś konkret może. W naszych kuchniach mamy różne przyprawy i miewają one działanie psychoaktywne. Najbardziej transparentnym przykładem może być gałka muszkatołowa. Ma ona silne działanie narkotyczne, raptem pare orzechów starczy zjeść. Jednak w małej ilości do smaku przecież jej używamy. Jak to rozumieć? Gdzie tu się zaczyna intoksykacja? Jedna osoba mi odpowiedziała że od intencji. Ale przecież jak nieświadomowie podadzą mi narkotyk to też będę zatoksykowany, co to ma do intencji.
Albo jak jest tutaj z ostrym jedzeniem, albo cukrem, czy to też może być rozumiane jako intoksykacja? Niektóre osoby jedzą bardzo ostre jedzenie, bo sprawia im to przyjemność. A z czego pochodzi ta przyjemność? Kapsaicyna odpowiadajaca za ostrość papryczek, pieprzu podrażnia nerwy, powoduje przez to uczucie pieczenia, gorąca i w efekcie tego wydzielają się endorfiny uśmierzające ból i poprawiające nastrój. Ja to wyraźnie czuje czasami że jak jem jakiś ostry czatnej to mi się zaraz buzia uśmiecha
Albo jeszcze inna kategoria. Uzyskiwanie efektu przyjemności za pomocą własnego ciała. Przykład taki bez wykorzystania jakiś mocy mistycznych - Euforia Biegacza. Biegam wydzielają się hormony i jest mi błogo. No też podobne do odurzenia w wyniku zażywania jakiś środków.
Tak zbierając to trochę do kupy. To cóż to jest ta intoksykacja? Jakie warunki muszą spełniać substancje by były intoksykantami? Jak mocne musi być ich działanie by zaczela to być już intoksykacja?
Fajnie by było mieć takie uściślenie, bo przynajmniej w tych podstawowych książkach i informacjach do których dotąd dotarłem są informacje tylko odpowiednie max do czasów Prabhupada. Np wszędzie jest tylko o kawie i herbacie, może czekoladzie. Nie ma słowa o Guaranie, Yerba Mate' ,Guayusa'ie czy innych roślinach zawierających kofeine(teine, guaranine, mateine). I tak na przykład słyszałem że Guarana jest ok i można pić. Ale nie widze za bardzo sensu by coś co daje nawet lepszego kofeinowego kopa niż kawa mialo być ok podczas gdy herbata wyklętą miałaby być. Albo słyszałem że czekolada jest ok bo ma bardzo mało kofeiny, no ale z kolei zawiera dużo teobrominy i teofiliny które też są alkoidami purynowymi i mają działanie stymulujące. To pokrewne substancje, podobnie działajace to powinny być chyba na podobnym poziomie traktowane.
W każdym razie z góry dziękuje za wszelką pomoc w usystematyzowaniu mojej wiedzy na ten temat.
Hare Kryszna!