Samo poruszanie ustami wydobywając dźwięk Hare Kryszna nie świadczy od razu o tym, że ktoś jest świętą osobą i bhaktą. Jeżeli w sercu nie został szczerze przyjęty proces podporządkowania się guru i Krysznie, to równie dobrze można uważać dźwięk wydobywający się z naszych ust za materialny, bo magnetofon nigdy nie staje się czystym bhaktą, pomimo, że doskonale odtwarza nagrane dźwięki, wraz z ich mocą, głośnością i natężeniem. Święte Imię to sam Kryszna, a związek z Nim, Najwyższą Osobą nie jest tani.Ananta pisze:Zastanawia mnie to skąd tyle złośliwości, przebiegłości i wyrachowania w osobach, które intonują święte imię? Przecież jest napisane, że moc maha mantry jest przeogromna, stąd zastanawiam się skąd się bierze tyle nieodpowiedzialności i znieczulicy, której się doświadcza wśród osób, które "mają być uważane za osoby święte"
W Indiach jest wiele osób uważanych za święte, z powodu posiadania przyjemnych dla naszych zmysłów i umysłów cech charakteru, i które nawet intonują Hare Kryszna, ale które zgodnie z wiedzą sukcesji uczniów wajsznawów nadal kategoryzowane są jako waisznawa-aparadhis, czyli obrazoburcy w stosunku do Świętego Imienia, bo ostatecznie, używają Świętego Imienia dla własnych egoistycznych celów, mentalnie poniewierając Nim i bhaktami Kryszny, i w przyszłym życiu przybierą formę podobną kamieniom. A przecież wyglądają na "dobre" i "święte" osoby!
Są też ludzie, którzy z materialnego punktu widzenia posiadają bardzo kłopotliwe i negatywne materialne uwarunkowania i cechy, którzy jednak chcą się zmieć na lepsze, czynią stałe wysiłki w tym kierunku. Jednak z powodu niezliczonych żyć w stanie uwarunkowania, i dopiero co zaczynając proces sadhana-bhakti, mogą mieć jeszcze przez jakiś czas problem ze swymi starymi nawykami i zachowaniem. Pomimo tego uważani są nadal za bhaktów, bo krytykowanie brudnej osoby, która się właśnie myje stojąc pod prysznicem byłoby nierozsądne. Liczy się bowiem ogólny stan serca, tożsamość, nastrój i ostateczny cel przyjęty przez intonującą osobę. Kryszna to natychmiast rozpoznaje, ale dla nas, osób z zewnątrz, rzetelna ocena tego u innych, może być w ogóle niemożliwa, lup przyjść dopiero po wieloletniej obserwacji danej osoby.
Pytasz jak to jest możliwe, aby ktoś miał złe cechy charakteru, skoro Święte Imiona mają taką wielką moc? Pomyśl o tym w kategorii miłosnego związku pomiędzy dwoma ludźmi. Jest to relacja oparta na wzajemnej wymianie uczuć, i ich odwzajemnianiu, co nadaje moc związkowi. Miłość, wraz z otaczającymi ją naturalnie wszystkimi pięknymi cechami, jest w stanie w pełni rozkwitnąć, jeżeli obie osoby są bezustannie nawzajem sobie oddane, bez żadnej materialnej motywacji, i są wrażliwe na potrzeby i pragnienia drugiej osoby, ignorując przy tym swoje własne, na rzecz ukochanego.
Jeżeli natomiast jedna ze stron w imię miłości jedynie używa drugiej osoby w celu zaspokojenia własnych pragnień, to choć zewnętrznie mogą być przez nas postrzegani nadal jako "para", to w rzeczywistości niewiele te osoby ze sobą łączy, a przynajmniej nie miłość. Ich związek miłości nie posiada więc mocy, choć bezwarunkowa miłość sama w sobie jest wszechmocnym uczuciem i siłą nie do pokonania.
Podobnie jest z nami i ze Świętym Imieniem. Jeżeli używamy Świętych Imion jedynie dla własnej przyjemności, to Kryszna odwzajemni się odpowiednio do takiego nastroju, spełniając łaskawie nasze pragnienie wyzwolenia lub zadowalania zmysłów, jednak bez żadnej możliwości posmakowania nektaru czystego intonowania i czystego oddania dla Niego. Jeżeli świadomie popełniamy obrazy w stosunku do Świętych Imion Kryszny, a jest ich dziesięć, to konsekwencją będzie wielkie cierpienie i zablokowanie naszego rozwoju duchowego, być może na wiele, wiele wcieleń. Święte Imię ukazuje więc swą wielką moc w zależności od naszego podejścia do Niego. To podejście zależy już od nas.
Chociaż dziwnie to może zabrzmieć, ale jest nawet możliwym, że ktoś może intonować Hare Kryszna zupełnie przy tym ignorując Krysznę, lub sądząc, że jest On iluzją, i jedynie środkiem do osiągnięcia własnych, "wyższych" duchowych celów. Z powodu takich różnych interpretacji, motywacji i nastrojów intonowania jest ono podzielone na kilka etapów/poziomów takich jak nama-aparadha (etap popełniania obraz), pratibimba-namabhasa (etap odbicia podobieństwa do cienia), czaja-namabhasa (etap podobieństwa do cienia), śuddha-nama (etap czystego intonowania). Liczy się więc jakość intonowania, i to od tej jakości zależy, jak nieograniczona moc Świętego Imienia objawi się w naszych sercach i zmieni nasze życie.
Dlatego zamiast oceniać serca i charakter innych, lepiej jest się zająć doskonaleniem własnego intonowania, lub jeżeli jeszcze tego nie zrobiliśmy, to w ogóle rozpocząć regularne mantrowanie. Jedno jest pewne, jeżeli tego nie zrobimy, to wcześniej, czy później, te tzw. dobre cechy charakteru, z których w tej chwili jesteśmy tak dumni, opuszczą nas, i zastąpią je tzw. złe cechy, bo taka jest natura tego materialnego świata, rządzonego przez bezustanne fluktuacje i wpływy trzech gun natury materialnej. W rzeczywistości, z punktu widzenia transcendencji, dualizm, zarówno tych "złych", jak i tych "dobrych" cech jest uważany za zły, bez różnicy, ponieważ te cechy nie są powiązane z Kryszną i świadomością Kryszny. W stanie materialnego uwarunkowania, nawet tzw. dobroć jest przyczyną najwyższego zła i strachu, którym jest cykl powtarzających się narodzin, chorób, starości i śmierci, tkwiąc w iluzji odnośnie własnej duchowej tożsamości, jako wiecznej duszy, sługi Kryszny.