Skąd tyle zła w bhaktach?

Pytania i odpowiedzi na różne tematy, forum dla laików i początkujących. " Nie ma nic bardziej wzniosłego i czystego w tym świecie nad wiedzę transcendentalną." - 04.38. Niewiedza jest przyczyną naszej niewoli, a wiedza jest drogą do wyzwolenia. Wiedza ta jest dojrzałym owocem służby oddania. Kto ją posiadł, ten nie musi już nigdzie szukać spokoju, gdyż raduje się pokojem będącym w nim samym. Innymi słowy, wiedza ta i pokój kulminują w świadomości Kryszny. Jest to ostatnie słowo Bhagavad-gity. -04.38 Zn.
Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Purnaprajna » 24 lut 2014, 12:13

Ananta pisze:Zastanawia mnie to skąd tyle złośliwości, przebiegłości i wyrachowania w osobach, które intonują święte imię? Przecież jest napisane, że moc maha mantry jest przeogromna, stąd zastanawiam się skąd się bierze tyle nieodpowiedzialności i znieczulicy, której się doświadcza wśród osób, które "mają być uważane za osoby święte"
Samo poruszanie ustami wydobywając dźwięk Hare Kryszna nie świadczy od razu o tym, że ktoś jest świętą osobą i bhaktą. Jeżeli w sercu nie został szczerze przyjęty proces podporządkowania się guru i Krysznie, to równie dobrze można uważać dźwięk wydobywający się z naszych ust za materialny, bo magnetofon nigdy nie staje się czystym bhaktą, pomimo, że doskonale odtwarza nagrane dźwięki, wraz z ich mocą, głośnością i natężeniem. Święte Imię to sam Kryszna, a związek z Nim, Najwyższą Osobą nie jest tani.

W Indiach jest wiele osób uważanych za święte, z powodu posiadania przyjemnych dla naszych zmysłów i umysłów cech charakteru, i które nawet intonują Hare Kryszna, ale które zgodnie z wiedzą sukcesji uczniów wajsznawów nadal kategoryzowane są jako waisznawa-aparadhis, czyli obrazoburcy w stosunku do Świętego Imienia, bo ostatecznie, używają Świętego Imienia dla własnych egoistycznych celów, mentalnie poniewierając Nim i bhaktami Kryszny, i w przyszłym życiu przybierą formę podobną kamieniom. A przecież wyglądają na "dobre" i "święte" osoby!

Są też ludzie, którzy z materialnego punktu widzenia posiadają bardzo kłopotliwe i negatywne materialne uwarunkowania i cechy, którzy jednak chcą się zmieć na lepsze, czynią stałe wysiłki w tym kierunku. Jednak z powodu niezliczonych żyć w stanie uwarunkowania, i dopiero co zaczynając proces sadhana-bhakti, mogą mieć jeszcze przez jakiś czas problem ze swymi starymi nawykami i zachowaniem. Pomimo tego uważani są nadal za bhaktów, bo krytykowanie brudnej osoby, która się właśnie myje stojąc pod prysznicem byłoby nierozsądne. Liczy się bowiem ogólny stan serca, tożsamość, nastrój i ostateczny cel przyjęty przez intonującą osobę. Kryszna to natychmiast rozpoznaje, ale dla nas, osób z zewnątrz, rzetelna ocena tego u innych, może być w ogóle niemożliwa, lup przyjść dopiero po wieloletniej obserwacji danej osoby.

Pytasz jak to jest możliwe, aby ktoś miał złe cechy charakteru, skoro Święte Imiona mają taką wielką moc? Pomyśl o tym w kategorii miłosnego związku pomiędzy dwoma ludźmi. Jest to relacja oparta na wzajemnej wymianie uczuć, i ich odwzajemnianiu, co nadaje moc związkowi. Miłość, wraz z otaczającymi ją naturalnie wszystkimi pięknymi cechami, jest w stanie w pełni rozkwitnąć, jeżeli obie osoby są bezustannie nawzajem sobie oddane, bez żadnej materialnej motywacji, i są wrażliwe na potrzeby i pragnienia drugiej osoby, ignorując przy tym swoje własne, na rzecz ukochanego.

Jeżeli natomiast jedna ze stron w imię miłości jedynie używa drugiej osoby w celu zaspokojenia własnych pragnień, to choć zewnętrznie mogą być przez nas postrzegani nadal jako "para", to w rzeczywistości niewiele te osoby ze sobą łączy, a przynajmniej nie miłość. Ich związek miłości nie posiada więc mocy, choć bezwarunkowa miłość sama w sobie jest wszechmocnym uczuciem i siłą nie do pokonania.

Podobnie jest z nami i ze Świętym Imieniem. Jeżeli używamy Świętych Imion jedynie dla własnej przyjemności, to Kryszna odwzajemni się odpowiednio do takiego nastroju, spełniając łaskawie nasze pragnienie wyzwolenia lub zadowalania zmysłów, jednak bez żadnej możliwości posmakowania nektaru czystego intonowania i czystego oddania dla Niego. Jeżeli świadomie popełniamy obrazy w stosunku do Świętych Imion Kryszny, a jest ich dziesięć, to konsekwencją będzie wielkie cierpienie i zablokowanie naszego rozwoju duchowego, być może na wiele, wiele wcieleń. Święte Imię ukazuje więc swą wielką moc w zależności od naszego podejścia do Niego. To podejście zależy już od nas.

Chociaż dziwnie to może zabrzmieć, ale jest nawet możliwym, że ktoś może intonować Hare Kryszna zupełnie przy tym ignorując Krysznę, lub sądząc, że jest On iluzją, i jedynie środkiem do osiągnięcia własnych, "wyższych" duchowych celów. Z powodu takich różnych interpretacji, motywacji i nastrojów intonowania jest ono podzielone na kilka etapów/poziomów takich jak nama-aparadha (etap popełniania obraz), pratibimba-namabhasa (etap odbicia podobieństwa do cienia), czaja-namabhasa (etap podobieństwa do cienia), śuddha-nama (etap czystego intonowania). Liczy się więc jakość intonowania, i to od tej jakości zależy, jak nieograniczona moc Świętego Imienia objawi się w naszych sercach i zmieni nasze życie.

Dlatego zamiast oceniać serca i charakter innych, lepiej jest się zająć doskonaleniem własnego intonowania, lub jeżeli jeszcze tego nie zrobiliśmy, to w ogóle rozpocząć regularne mantrowanie. Jedno jest pewne, jeżeli tego nie zrobimy, to wcześniej, czy później, te tzw. dobre cechy charakteru, z których w tej chwili jesteśmy tak dumni, opuszczą nas, i zastąpią je tzw. złe cechy, bo taka jest natura tego materialnego świata, rządzonego przez bezustanne fluktuacje i wpływy trzech gun natury materialnej. W rzeczywistości, z punktu widzenia transcendencji, dualizm, zarówno tych "złych", jak i tych "dobrych" cech jest uważany za zły, bez różnicy, ponieważ te cechy nie są powiązane z Kryszną i świadomością Kryszny. W stanie materialnego uwarunkowania, nawet tzw. dobroć jest przyczyną najwyższego zła i strachu, którym jest cykl powtarzających się narodzin, chorób, starości i śmierci, tkwiąc w iluzji odnośnie własnej duchowej tożsamości, jako wiecznej duszy, sługi Kryszny.

Awatar użytkownika
Ananta
Posty: 167
Rejestracja: 09 lut 2014, 13:53

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Ananta » 12 maja 2014, 08:54

Namaste,

mam jeszcze jedno pytanie odnośnie wątku. Jak czysty wielbiciel jakim był Prabhupada mógł wyznaczyć na guru takie osoby jak Bhaktipada, Hansadutta, Jayatirtha, Bhagavan, Vishnupad, Ramesvara, kt. działania są ogólnie znane. Jak mógł się tak mylić do nich jako do ludzi? Nie rozumiem tego, jeśli ktoś jest w stanie pomóc mi w rozwianiu tych wątpliwości będę wdzięczna,

Hb

Vaisnava-Krpa
Posty: 4947
Rejestracja: 23 lis 2006, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Vaisnava-Krpa » 12 maja 2014, 10:01

Ludzi ocenia się na stan obecny a nie przyszły. Inaczej każdego można wykluczyć pod tym pretekstem. Tak jak jest kara za usiłowanie przestępstwa a przestępstwo a niedokonanie przestępstwa. Liczą się czyny dokonane.
Oszust zajmuje miejsce nauczyciela. Z tego powodu cały świat jest zdegradowany. Możesz oszukiwać innych mówiąc: "Jestem przebrany za wielbiciela", ale jaki jest twój charakter, twoja prawdziwa wartość? To powinno być ocenione. - Śrila Prabhupada

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Purnaprajna » 12 maja 2014, 16:36

Do wyczerpującego wyjaśnienia Vaisnava-kripy Prabhu, chciałbym jedynie dodać, że czyści bhaktowie kalibru Śrila Prabhupada widzą duszę i jej wieczny związek z Radha-Kryszną, a nie jedynie, tak jak my, czyjeś ciało i jego czyny wykonane pod wpływem trzech gun. Jeżeli ktoś tylko czuje wewnętrzną potrzebę poprawy, zmiany świadomości i pełnienia służby oddania dla Kryszny, to nie ma znaczenia, czy był poprzednio mordercą, złodziejem, czy pedofilem, bo nie są to określenia odnoszące się do duszy, a poza tym, jedynym sposobem na wykorzenienie grzesznych, czyli z punktu widzenia duszy, wszystkich materialnych pragnień i czynów jest wykonywanie służby oddania dla Najwyższego.

Jeżeli Gaura i Nitai okazali łaskę bandytom kalibru Jagaja i Madhaja, to kimże jesteśmy my, a zamykać wrota świątyni i służby oddania przed osobami, które popełniły w życiu błędy? Przychodzą na myśl słowa, "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem".

Z tej perspektywy, odrzucanie czyjegoś pragnienia służenia Krysznie i Jego bhaktom, tylko dlatego, że popełnił poprzednio jakieś grzechy jest absurdem, bo odbiera mu się jedyną szansę na poprawę, poprzez praktykę procesu stopniowo wznoszącego jego świadomość z cielesnej na duchową, jako czystego miłośnika Kryszny, czyli do stanu permanentnej bezgrzeszności. Tak myślą tylko osoby na dosyć niskim i standardowym dla dnia dzisiejszego poziomie świadomości prana-maji, który na ogół ignoruje transcendentalne opinie guru-śastra-sadhu, nie zastanawiając się na tym, że ich miarka oceny pasuje także do nich samych, i że ich grzeszne życie, tak samo powinno dyskwalifikować ich z praktyki służby oddania, z czym nie mają żadnego problemu, bo akurat w tym życiu nie byli jeszcze np. mordercami, czy pedofilami, tylko w innych, i to wielokrotnie, biorąc pod uwagę niezliczoną liczbę naszych poprzednich wcieleń. Ich relatywna i bardzo krótkowzroczna miara oceny, być może nawet bardziej ich dyskwalifikuje, bo przez całe swoje życie nie będą w stanie zrobić tyle służby dla Śrila Prabhupada, ile zrobiły, w przeciągu zaledwie kilku lat, w/w przez Anantę osoby, które postrzegamy teraz jedynie jako grzeszne ciała i umysły, dobre jedynie na wieczne podsmażanie na piekielnym rożnie, dla naszej egoistycznej satysfakcji, bez możliwości poprawy, co przecież, w ogóle nie ma nic wspólnego z naturą duszy, Bogiem, służbą oddania i filozofią Gaudija Wajsznawizmu.

My myślimy, że służba oddania wymienionych przez Anantę osób nie była nic warta, i była jedynie nienaturalnym wybrykiem, "czkawką" w życiu grzesznej osoby. Natomiast, czysty bhakta, widzi to na odwrót, i z ramienia Kryszny bardzo docenia ich służbę oddania i traktuje ją za naturalny stan duszy, a stan upadku i grzeszności za nienaturalny i tymczasowy wybryk natury - stan choroby, na którą jedynym lekarstwem jest właśnie bhakti-joga. Zauważalna jest tu więc diametralna różnica w wizji. Ta pierwsza jest materialna, a ta druga czysto duchowa.

Dodatkowo, sprawiedliwość za karygodne czyny jest zawsze wymierzana przez funkcjonariuszy kosmicznego prawa karmy, w tym, czy w przyszłym życiu. Dlatego, powinniśmy bardziej martwić się o samych siebie, a nie o innych, szczególnie tych, w stosunku do których wyrok już zapadł, a kara została już wymierzone, a w niektórych przypadkach już nawet nie żyją.

Tylko niektórzy z nas mają kwalifikacje i prawo do tego, aby być sędziami innych i decydować o ich przyszłym losie. Po co więc stwarzać pozory, że wszyscy nimi jesteśmy, nie mając przy tym wymaganej edukacji oraz właściwego stanu bezstronnej i obiektywnej świadomości? Stąd już krótka droga do motłochu wymierzającego "sprawiedliwość" na pieńku, a przecież nikt z nas, nigdy nie chciałby się znaleźć po stronie przeciwnej do takiej, kierowanej najczęściej zwykłą ludzką nienawiścią hołoty.

Awatar użytkownika
Jagadisha das
Posty: 107
Rejestracja: 17 lut 2007, 12:18
Lokalizacja: Kraków

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Jagadisha das » 12 maja 2014, 20:01

W zasadzie dużo zostało już powiedziane w tym temacie. Chciałbym jeszcze tylko dodać, że to Kryszna decyduje kogo chce obdarzyć łaską i czyni z tej osoby asystenta czystego wielbiciela. Tak to postrzegał, rozumiał i akceptował Śrila Prabhupada.

Prabhupada: Nie, ja jestem sługą. Nie mam wysokiej pozycji. Sługa. Caitanya Mahaprabhu usiadł w miejscu, gdzie ludzie myli stopy. Tak. [pauza] ...reprezentant Kryszny. Przyjechałem by propagować świadomość Kryszny i Kryszna przysłał mi tak wielu reprezentantów by mi pomogli. Tak to widzę. Bez waszej pomocy nie mógłbym działać. Pragnąłem pomocy Kryszny, więc Kryszna was przysłał. Dlatego jesteście reprezentantami Kryszny. Takie jest moje zrozumienie.
No, I am servant. I have no exalted position. Servant. Caitanya Mahaprabhu sat down in a place where people were washing their feet. Yes. [break] ...a representative of Krsna. I came to preach Krsna consciousness, and Krsna has sent so many representatives to help me. I consider like that. Without your help I could not do. So I wanted Krsna's help, so Krsna has sent you. Therefore you are representative of Krsna. That is my conception. >>> Ref. VedaBase => Morning Walk -- December 15, 1973, Los Angeles

Wszyscy jesteście dobrymi duszami i dlatego Kryszna przysłał was wszystkich by dać mi szansę służyć Krysznie.
You are all good souls and therefore Krishna has sent you all for giving me chance to serve Krishna. >>> Ref. VedaBase => Letter to: Kirtanananda -- New York 14 April, 1967

To wszystko jest łaską Kryszny, że przysłał mi takich wspaniałych asystentów do misji mojego Mistrza Duchowego. Osobiście nie jestem nikim ważnym; przybyłem tu na polecenie mojego Mistrza Duchowego, a on łaskawie przysłał mi was wszystkich chłopców byście mi asystowali. Tak więc cokolwiek zostaje osiągnięte, zasługa nie przypada mnie, ale cała zasługa przypada mojemu Mistrzowi Duchowemu, ponieważ on to wszystko zaaranżował, a ja mam po prostu wypełniać jego polecenia.
It is all Krishna's Grace that He has sent such a nice assistants to me, for executing the mission of my Spiritual Master. Personally, I am nonentity; I have come here on the order of my Spiritual Master, and He has kindly sent you all boys to assist me. So whatever is being done, there is no credit for me, but all the credit goes to my Spiritual Master, because He has arranged everything, and I am simply to abide by His order. >>> Ref. VedaBase => Letter to: Brahmananda -- Seattle 16 October, 1968

Nie stoi to oczywiście w sprzeczności z tym, że każdy bhakta powinien pracować nad oczyszczeniem swojego serca, bo powinien, ale nie można nie dostrzegać faktu, że Kryszna ma absolulnie wolną wolę kogo obdarzyć jaką łaską. Serdecznie pozdrawiam dyskutantów.
Trust no future, however pleasant...
Ten świat nie jest miejscem dla gentelmana...

Awatar użytkownika
Ananta
Posty: 167
Rejestracja: 09 lut 2014, 13:53

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Ananta » 12 maja 2014, 20:22

Namaste Vaisnava-Krpa

Namaste Purnaprajna

Namaste Jagadisha das

wiem, że patrzę czysto materialnie dlatego tym bardziej dziękuję Wam, że zechcieliście udzielić mi odpowiedzi i skorygować moje rozumowanie,

wiem, że należy zająć się sobą a nie oglądać na innych ale to chyba ta babska ciekawość, muszę ją zdecydowanie powściągnąć bo inaczej zamęczę Was swoimi bzdurnymi i ograniczonymi pytaniami,

jeszcze raz dziękuję za wyjaśnienie i upomnienie,

Haribol

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Purnaprajna » 12 maja 2014, 20:41

Każde pytanie jest dobre jeśli służy rozwiązaniu wątpliwości powstałych w naszych sercach, a opartych na niewiedzy, a nie jest motywowane złymi zamiarami. Moim zdaniem Ananto, masz bardzo dobry, pełen szczerości nastrój, który pozbawiony jest dwulicowości, czy złośliwości. Możesz więc śmiało pytać, bo daje nam to okazję do kryszna-katha. Ciepło pozdrawiam! :)
Ostatnio zmieniony 12 maja 2014, 20:59 przez Purnaprajna, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Purnaprajna » 12 maja 2014, 20:45

To świetne, i niezwykle wartościowe punkty i argumenty, drogi Jagadishu Prabhu! Dziękujemy! :)

I pomyśleć, że istnieją jeszcze bhaktowie, którzy otwarcie głoszą, że osoby przysłane przez Krysznę Śrila Prabhupadzie w celu szerzenia jego misji, ale które potem z jakichś przyczyn odeszły, czy wpadły w kłopoty, to zwykli oszuści i dranie, których życie, jako bhaktów było nieszczere, a więc nigdy nie może być uważane za bona-fide transcendentalną służbę oddania.

To co w takim razie zadowalało Śrila Prabhupada i przez niego, także Krysznę? Czy czyjeś materialne działanie w egoistycznym samouwielbieniu, oraz importowane kabanosy z Mombasy? Czy to właśnie chwalił publicznie i doceniał w nich Prabhupada, bo nie był w stanie docenić ich szczerego oddania dla niego i Kryszny? Moim zdaniem tego typu zarzuty charakteryzują się mentalnością zazdrosnego kabanosa z Mombasy i tyle. :P

Awatar użytkownika
Ananta
Posty: 167
Rejestracja: 09 lut 2014, 13:53

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Ananta » 12 maja 2014, 21:45

Ufff, kamień spadł mi z serca i czuję się częściowo choć rozgrzeszona, dziękuję Ci Purnaprajna i również serdecznie pozdrawiam :), Namaste

Vaisnava-Krpa
Posty: 4947
Rejestracja: 23 lis 2006, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Skąd tyle zła w bhaktach?

Post autor: Vaisnava-Krpa » 12 maja 2014, 21:54

A propos Kabanosa, zagra w Pokojowej Wiosce Kryszny 2014, zobaczcie jaki śmieszny teledysk :lol:

KABANOS - Zupa kalafiorowa (oficjalny klip)
https://www.youtube.com/watch?v=Yq8EgqQzyzM

KABANOS - Buraki (oficjalny klip)
https://www.youtube.com/watch?v=skPjiSzR9n4
Oszust zajmuje miejsce nauczyciela. Z tego powodu cały świat jest zdegradowany. Możesz oszukiwać innych mówiąc: "Jestem przebrany za wielbiciela", ale jaki jest twój charakter, twoja prawdziwa wartość? To powinno być ocenione. - Śrila Prabhupada

ODPOWIEDZ