Arkadiusz pisze:We wtorek Trivikrama Swami powiedział, że każdy z nas ma w sobie małego Hitlera.
Stwierdzenie nieco prowokacyjne ale poniekad sluszne
Witam forumowiczow.
Jesli pozwolicie, to sie czasem odezwe, niektorzy mnie tu pewnie znaja z forum vrinda gdzie niestety mam bana. Z zasadnoscia tego bana polemizowac juz nie bede - po rozmowie z adminem (Oath) mam jasnosc co do sytuacji.
Dla tych co mnie nie znaja - bhakta nie jestem, do filozofii bhakti mam sporo zastrzezen. Nie chce jednak juz rozmawiac o tych zastrzezeniach, nie po to sie odzywam. Jesli wiec ktos pamieta moje dlugie dysputy z vrindy to z gory uprzedzam, ze nie zamierzam do tego tu wracac. Jesli wroce do tych praktyk to prosze byscie dali mi bana z automatu
Odzywam sie bo ciagle mam sentyment do Kryszny i bhaktow (10 lat temu praktykowalem bhakti w ramach MC). Niektorzy twierdza, ze to Kryszna ciagle mnie przyciaga. Nie wiem. W sumie to dla mnie nieistotne. Istotne dla mnie jest to, ze cos mnie w tym wszystkim ciagle pociaga wiec gdzies czasem do tego wracam.
Przy okazji podziekowania dla zespolu tego portalu za Radio Kryszny - slucham Waszej muzyki z prawdziwa przyjemnoscia, sporadycznie ale praktycznie od poczatku tego radia.
To tyle tytulem wstepu.
Arkadiusz pisze:
Jak mamy traktować tą ciemną stronę duszy w nas i czy to część duszy czy tylko coś co nam towarzyszy w tym świecie? Czy istnieją demony w świecie duchowym, i jak wygląda kwestia takich uczuć jak smak walki, nienawiści, wrogości w świecie duchowym? Czy ktoś nienawistny ma jak zaangażować swoją nienawiść w świecie duchowym czy może jest jej tam pozbawiony i czuje się wolny od niej jak od porzuconych starych ubrań?
Zazdrość jest w świecie duchowym, dlatego uzasadnione jest pytanie np. o nienawiść.
Widze, ze tematu nikt nie podjal. W istocie temat latwy nie jest wiec mnie to nie dziwi. Sam jestem ciekaw co na to bhaktowie.
Ja moge powiedziec jak to widze ze swojej, ograniczonej, perspektywy.
Tak jak naczelna wartoscia do jakiej warto by dazyl czlowiek duchowy jest osiagniecie, nazwijmy to, swiadomosci duszy, tak naczelna wartoscia do jakiej warto by dazyl czlowiek materialny jest swiadomosc jazni. Przez swiadomosc duszy rozumiem tu osiagniecie celu rozwoju duchowego a przez swiadomosc jazni rozumiem tu osiagniecie celu rozwoju materialnego (czyli ewoluowanie swiadomosci czlowieka do granicy za ktora zaczyna sie ewolucja duchowa).
Ujmujac to inaczej - jesli ktos nie jest zainteresowany swiatem ducha, rozwojem duchowym, Bogiem, to warto by dazyl do swiadomosci jazni. Praca nad swiadomoscia jazni to wlasnie praca nad swoim cieniem, nad tym malym Hitlerkiem jaki w kazdym siedzi. Praca nad swiadomoscia duszy jest krokiem nastepnym. Wg. niektorych praca nad swiadomoscia jazni nie jest krokiem wymaganym by moc skutecznie pracowac nad swiadomoscia duszy. Dla mnie jest krokiem niezbednym by skutecznie osiagnac swiadomosc duszy choc nie jest krokiem niezbednym by zasmakowac swiadomosci duszy.
Brak swiadomosc jazni oznacza, ze czestokroc w naszych dzialaniach na planie materialnym jestesmy zniewoleni przez nasz cien. Zniewolenie przez cien oznacza, ze podejmujemy czestokroc dzialania do ktorych po ich zaistnieniu wolelibysmy sie nieprzyznawac - np. w przyplywie zlosci obrazamy kogos a potem tego zalujemy. Brak swiadomosci cienia jest w jakims sensie brakiem swiadomosci niektorych targajacych nami emocji. Te targajace nami, nieswiadome emocje, moga byc interpretowane jako demony, bo w istocie czujemy sie czesto w takich sytuacjach "sterowani" sila ktora jest dla nas niepojeta. Cos nas porywa. Kiedy tak jest w istocie, czyli ze kieruje nami cos z zewnatrz, a kiedy sa to nasze wewnetrzne emocje, trudno powiedziec. Nie mam wyrobionego zdania.
Co jest w tym, przydlugim juz, wywodzie istotne to to, ze majac juz smaki duchowe mozemy byc ciagle zniewoleni przez cien. To zniewolenie zdaje sie nas odciagac od plaszczyny duchowej w strone plaszczyny materialnej. Wg. mnie pelne osiagniecie swiadomosci duszy nie jest mozliwe poki w pelni nie osiagniemy swiadomosci jazni czyli w pelni niezintegrujemy swego cienia.
By moc osiagnac swiadomosc jazni konieczna jest integracja swego cienia. Oznacza to, ze musimy byc swiadomi swego cienia oraz musimy zaakceptowac jego istnienie. Cien jest nieodzownym elementem zycia materialnego i poki istniejemy na planie materialnym, tak dlugo bedzie nam towarzyszc cien. Walka z nim nie ma sensu bo to tylko podsyca energie cienia. Dobrym sposobem na identyfikacje naszego cienia jest przypatrzenie sie osoba w ktorych draznia nas jakies zachowania. Najczesciej jest tak, ze to co nas drazni w innych to jest nasz cien. Przykladowo - jesli irytuje mnie mocno, jak ktos w dyskusji przyjmuje autorytatywny ton to oznacza to, ze ja rowniez to robie ale nie jestem tego swiadomy. Cien powstaje bowiem poprzez wypieranie - jesli cos w nas sie nam niepodoba to staramy sie to ukryc, nawet przed soba. Z czasem sie o tym zapomina i staje sie to wlasnie cieniem. Niestety mimo, ze tego nie pamietamy to dalej to mamy, dalej to nami kieruje. Najwiekszy cien budujemy sobie w okresie dojrzewania gdy nasze rozmaite emocje wystawiamy na ocene "swiata" (glownie rodzicow). Starajac sie w tym okresie dopasowac do "swiata" (tak by nas lubil) spychamy do cienia wszystko to co "swiatu" (rodzicom) niepasuje. Niestety to dalej w nas jest. Najczesciej niestety jest tak, ze "swiat" (rodzice) zmuszaja nas do wyparcia co cienia tego co sami jako cien maja i tak kolo sie zamyka - z pokolenia na pokolenie przekazujemy sobie nasze wlasne demony.
Odpowiadajac ostatecznie na pytania Arka - ktos kto w pelni zrealizowal swiadomosc duszy czyli przebudzil sie do istnienia w swiecie duchowym jest swiadomy wszelkich aspektow istnienia na planie materialnym ale nie podlega ich wladzy. Moze wiec ich uzyc, gdy uzna to za stosowne, ale nie jest przez nie zniewolony. Moze wiec okazac nienawisc by osiagnac swoj wyzszy, duchowy cel, nie jest jednak ta nienawiscia sterowany. Jest ponad nia. Nalezy jednak uwazac z tym gdy tylko sie smakuje swiata duchowego, gdyz brak pelnej swiadomosci duszy, oznacza, ze ciagle ulegamy czynnikom materialnym i nawet jesli chcemy okazac nasza nienawisc majac na uwadze cel duchowy to mozemy stracic nad ta nienawiscia kontrole (tzn. kontrole przejmie nasz cien, nasz maly Hitlerek) i wtedy nasze dzialanie, mimo ze rozpoczete jako duchowe staje sie juz materialne.
Serdecznie pozdrawiam
CM