Czy jest to ideał w bhakti jodze ?
http://www.magazynmotyw.pl/index.php?op ... 8&Itemid=5
http://pl.wikipedia.org/wiki/Aseksualizm
aseksualizm
aseksualizm
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)
Ciekawy temat. Myślę że jeśli wybierasz taki styl życia dla Najwyższego to ma to sens, wiesz po co to robisz, jest to ogromne poświęcenie. Ale nawet żyjąc w małżeństwie należy ograniczyć się tylko do kontaktów mających na celu poczęcie dziecka, to też poświęcenie a raczej powstrzymanie się od pragnień materialnych. Coś co dla nas jest normalne dla innych jest wyrzeczeniem.
Hare Krsna Hare Krsna Krsna Krsna Hare Hare Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare
Rama Rama Hare Hare
Okazuje się, że nie tylko aseksualiści przestrzegają wstrzemięźliwości od seksu.
Rozmowa z Zwierciadła o Białym małżeństwie
Życie wewnętrzne - Porozmawiajmy o seksie
Białe małżeństwo
Życie bez seksu jest możliwe. Tylko co to za życie - powiedziałaby znacząca większość dorosłych Polaków. W świetle tego trudno uwierzyć, że coraz więcej stałych par i małżeństw żyje „na biało". Co się dzieje? Dlaczego tak łatwo znika w związku pożądanie? - Katarzynę Miller pyta Tatiana Cichocka
- Powiedziałaś niedawno, że w swojej praktyce spotkałaś sporo par, które w ogóle ze sobą nie współżyją. Zdziwiło mnie to. Najwyraźniej wokół tego tematu istnieje zmowa milczenia.
- Dzisiejszy świat jest wręcz przesycony seksem. Wyraźnie z tym przesadzamy, bo seks nachalny i wszechobecny staje się rodzajem odreagowania, a przez to takim samym objawem nierównowagi, jak zakazy, lęki i zahamowania. Przeciętna ludzka potrzeba to zlać się z otoczeniem, więc gdy z tym seksem ci nie idzie, to się za Chiny nie przyznasz, bo wszyscy wokół grają ogierów. Tymczasem seks jest po prostu seksem. Normalną, częściowo fizjologiczną stroną życia. Jak jedzenie, spanie...
- Ale bez jedzenia i spania długo się nie da żyć. A bez seksu?
- Da się. Nawet całe życie. Nazywamy to białym małżeństwem, ale może to być narzeczeństwo, para. Mało tego, to dotyczy ludzi młodych, niejednokrotnie pięknych.
- Można tę sferę tak całkiem zamknąć, będąc z kimś?
- Możliwe jest wszystko, więc też ludzie, którzy nie potrzebują seksu. Białe małżeństwa pokazują, że nie trzeba chcieć, nie trzeba na siłę nic robić. Warto jednak szczerze zapytać siebie, czy naprawdę dobrze się z tym czujemy, czy brak seksu wynika z tego, że nie mamy takich potrzeb, czy mamy z nim jakiś problem.
Seks zanika z wielu powodów. Ciążą na nas wstyd i lęk związane z tą sferą. Tak się nas zawstydza w dzieciństwie i w czasie dojrzewania, że co wrażliwsi chowają się za murem. To chowanie się może mieć różne stadia. Od nieobudzenia seksualnego - są osoby, które niby uprawiają seks, ale nie mają z tego specjalnej przyjemności - po zaniechanie seksu w ogóle.
- Ponoć największym wrogiem seksu jest codzienność...
- Raz czy drugi nie ma entuzjazmu, raz czy drugi byliśmy na siebie nieuważni, a może dziś też nie wyjdzie, to nie warto zaczynać, lepiej się wyspać... No i trzeba się zająć życiem: jakimś sukcesem, domem, pojawia się dziecko - bardzo dużo zamieszania seksualnego wywołuje jego przyjście na świat. Jej się nie chce, jest zmęczona, mężczyzna czuje się odtrącony, narasta wzajemny chłód. Naprawdę nie wystarczy wyjść za człowieka, do którego się poczuło miętę. To dopiero początki. Trzeba inwestować w związek, rozwijać swoją jednostkową, a potem naszą wspólną seksualność. Jeśli nie ma w nas otwartości na to, by się uczyć siebie i partnera, a mamy za to dużo oczekiwań i wyobrażeń, nic dziwnego, że gdy pierwsze uniesienia miną, ten nieszczęsny seks kuleje, zanika.
Dużo można by też powiedzieć o lęku mężczyzny przed kompromitacją w tej materii. Raz mu nie stanął, za wcześnie skończył, ma za małego, nie umie utrzymać podniecenia i mięknie... To traumy.
- Dzień za dniem mija, nie ma tego seksu i co? Co się w nas wtedy dzieje?
- Zaczyna się myślenie: nie lubię cię za to, że mnie nie chcesz. Przeważnie w ogóle nie myślimy o sobie dobrze, więc projektujemy to uczucie na partnera, w taki właśnie sposób tłumacząc sobie jego brak zainteresowania seksem: już mu się nie podobam, nie kocha mnie. Ale nie pytamy, nie rozmawiamy. Jesteśmy tak poranieni, że wolimy się opancerzyć, wycofać, bo wydaje nam się, że naprawdę usłyszymy: już mi się nie podobasz. Lepiej tę gorycz włożyć w inne słowa: za mało zarabiasz, ciągle cię nie ma, co z ciebie za żona, utyłaś... Albo uciec w samobiczowanie się, depresję. Wolimy to wszystko od prawdy.
- To ucieczka?
- I ochrona. Znamy te gry małżeńskie... Skrycie pragnę zostać przytulona albo rozebrana, pogłaskana piórkiem albo lodem jak w „9 i pół tygodnia"... Ale przecież się nie odezwę, bo jak mu o tym powiem, to może on tego nie zrobi albo, jeszcze gorzej, wyśmieje. Albo się w ogóle nie odezwie i ja wyjdę znowu na idiotkę. Co gorsza, on się może rzeczywiście nie odezwać, bo tak się przestraszy jej oczekiwań i tego, że będzie „sprawdzany", że woli udać, że nie słyszał.
Im dłużej trwa przerwa, tym trudniej rozpocząć grę erotyczną, przerwa przechodzi w stan trwały.
- Rośnie w nas niezadowolenie, bo żyjemy w poczuciu, że inni to mają, wszyscy wokół żyją seksem, a nas to omija...
- A wcale nie wszyscy żyją... Mamy pełno oczekiwań, wizji, a często zero wiedzy. A ciało potrzebuje się uczyć, rozkręcać. Szczególnie kobiece ciało. Ale swoje możliwości musimy odkrywać bez przymusu, w tempie, jakie nam odpowiada. Przecież to zupełnie normalne, że ludzie rodzą się z różnym poziomem „elektryczności", że ich seksualność jak wszystko inne podlega życiowym cyklom, jest bardzo wrażliwa na zmiany nastroju, stanu zdrowia, na stresy, leki... Wolno nam nie uprawiać seksu i wolno nam się za to nie obwiniać. A po przerwie można wrócić do zabawy.
- Często utożsamiamy miłość i bliskość z seksem. Można mimo braku seksu być blisko z drugą osobą?
- Oczywiście. Czułość i seks to dwie różne sfery. Można się czule kochać bez stosunków. Ale kluczową sprawą jest tu zgoda obojga partnerów na taką sytuację. Jeśli się tak dobrali, że im taka forma bliskości wystarczy - nie ma w tym niczego nieprawidłowego.
- W tym największy jest ambaras, aby dwoje nie chciało naraz?
- Trudności pojawiają się, gdy jedno z partnerów żyje w poczuciu niespełnienia. A bywa, że oboje. Część z tych osób się masturbuje. I twierdzi, że bez tego byłoby im znacznie trudniej. W przypadku takich par powodem braku seksu nie jest niski poziom libido, tylko problemy w związku.
- Co wtedy?
(...)
Więcej w Zwierciadle 5/2008
http://www.zwierciadlo.pl/zycie-wewnetr ... nstwo.html
Rozmowa z Zwierciadła o Białym małżeństwie
Życie wewnętrzne - Porozmawiajmy o seksie
Białe małżeństwo
Życie bez seksu jest możliwe. Tylko co to za życie - powiedziałaby znacząca większość dorosłych Polaków. W świetle tego trudno uwierzyć, że coraz więcej stałych par i małżeństw żyje „na biało". Co się dzieje? Dlaczego tak łatwo znika w związku pożądanie? - Katarzynę Miller pyta Tatiana Cichocka
- Powiedziałaś niedawno, że w swojej praktyce spotkałaś sporo par, które w ogóle ze sobą nie współżyją. Zdziwiło mnie to. Najwyraźniej wokół tego tematu istnieje zmowa milczenia.
- Dzisiejszy świat jest wręcz przesycony seksem. Wyraźnie z tym przesadzamy, bo seks nachalny i wszechobecny staje się rodzajem odreagowania, a przez to takim samym objawem nierównowagi, jak zakazy, lęki i zahamowania. Przeciętna ludzka potrzeba to zlać się z otoczeniem, więc gdy z tym seksem ci nie idzie, to się za Chiny nie przyznasz, bo wszyscy wokół grają ogierów. Tymczasem seks jest po prostu seksem. Normalną, częściowo fizjologiczną stroną życia. Jak jedzenie, spanie...
- Ale bez jedzenia i spania długo się nie da żyć. A bez seksu?
- Da się. Nawet całe życie. Nazywamy to białym małżeństwem, ale może to być narzeczeństwo, para. Mało tego, to dotyczy ludzi młodych, niejednokrotnie pięknych.
- Można tę sferę tak całkiem zamknąć, będąc z kimś?
- Możliwe jest wszystko, więc też ludzie, którzy nie potrzebują seksu. Białe małżeństwa pokazują, że nie trzeba chcieć, nie trzeba na siłę nic robić. Warto jednak szczerze zapytać siebie, czy naprawdę dobrze się z tym czujemy, czy brak seksu wynika z tego, że nie mamy takich potrzeb, czy mamy z nim jakiś problem.
Seks zanika z wielu powodów. Ciążą na nas wstyd i lęk związane z tą sferą. Tak się nas zawstydza w dzieciństwie i w czasie dojrzewania, że co wrażliwsi chowają się za murem. To chowanie się może mieć różne stadia. Od nieobudzenia seksualnego - są osoby, które niby uprawiają seks, ale nie mają z tego specjalnej przyjemności - po zaniechanie seksu w ogóle.
- Ponoć największym wrogiem seksu jest codzienność...
- Raz czy drugi nie ma entuzjazmu, raz czy drugi byliśmy na siebie nieuważni, a może dziś też nie wyjdzie, to nie warto zaczynać, lepiej się wyspać... No i trzeba się zająć życiem: jakimś sukcesem, domem, pojawia się dziecko - bardzo dużo zamieszania seksualnego wywołuje jego przyjście na świat. Jej się nie chce, jest zmęczona, mężczyzna czuje się odtrącony, narasta wzajemny chłód. Naprawdę nie wystarczy wyjść za człowieka, do którego się poczuło miętę. To dopiero początki. Trzeba inwestować w związek, rozwijać swoją jednostkową, a potem naszą wspólną seksualność. Jeśli nie ma w nas otwartości na to, by się uczyć siebie i partnera, a mamy za to dużo oczekiwań i wyobrażeń, nic dziwnego, że gdy pierwsze uniesienia miną, ten nieszczęsny seks kuleje, zanika.
Dużo można by też powiedzieć o lęku mężczyzny przed kompromitacją w tej materii. Raz mu nie stanął, za wcześnie skończył, ma za małego, nie umie utrzymać podniecenia i mięknie... To traumy.
- Dzień za dniem mija, nie ma tego seksu i co? Co się w nas wtedy dzieje?
- Zaczyna się myślenie: nie lubię cię za to, że mnie nie chcesz. Przeważnie w ogóle nie myślimy o sobie dobrze, więc projektujemy to uczucie na partnera, w taki właśnie sposób tłumacząc sobie jego brak zainteresowania seksem: już mu się nie podobam, nie kocha mnie. Ale nie pytamy, nie rozmawiamy. Jesteśmy tak poranieni, że wolimy się opancerzyć, wycofać, bo wydaje nam się, że naprawdę usłyszymy: już mi się nie podobasz. Lepiej tę gorycz włożyć w inne słowa: za mało zarabiasz, ciągle cię nie ma, co z ciebie za żona, utyłaś... Albo uciec w samobiczowanie się, depresję. Wolimy to wszystko od prawdy.
- To ucieczka?
- I ochrona. Znamy te gry małżeńskie... Skrycie pragnę zostać przytulona albo rozebrana, pogłaskana piórkiem albo lodem jak w „9 i pół tygodnia"... Ale przecież się nie odezwę, bo jak mu o tym powiem, to może on tego nie zrobi albo, jeszcze gorzej, wyśmieje. Albo się w ogóle nie odezwie i ja wyjdę znowu na idiotkę. Co gorsza, on się może rzeczywiście nie odezwać, bo tak się przestraszy jej oczekiwań i tego, że będzie „sprawdzany", że woli udać, że nie słyszał.
Im dłużej trwa przerwa, tym trudniej rozpocząć grę erotyczną, przerwa przechodzi w stan trwały.
- Rośnie w nas niezadowolenie, bo żyjemy w poczuciu, że inni to mają, wszyscy wokół żyją seksem, a nas to omija...
- A wcale nie wszyscy żyją... Mamy pełno oczekiwań, wizji, a często zero wiedzy. A ciało potrzebuje się uczyć, rozkręcać. Szczególnie kobiece ciało. Ale swoje możliwości musimy odkrywać bez przymusu, w tempie, jakie nam odpowiada. Przecież to zupełnie normalne, że ludzie rodzą się z różnym poziomem „elektryczności", że ich seksualność jak wszystko inne podlega życiowym cyklom, jest bardzo wrażliwa na zmiany nastroju, stanu zdrowia, na stresy, leki... Wolno nam nie uprawiać seksu i wolno nam się za to nie obwiniać. A po przerwie można wrócić do zabawy.
- Często utożsamiamy miłość i bliskość z seksem. Można mimo braku seksu być blisko z drugą osobą?
- Oczywiście. Czułość i seks to dwie różne sfery. Można się czule kochać bez stosunków. Ale kluczową sprawą jest tu zgoda obojga partnerów na taką sytuację. Jeśli się tak dobrali, że im taka forma bliskości wystarczy - nie ma w tym niczego nieprawidłowego.
- W tym największy jest ambaras, aby dwoje nie chciało naraz?
- Trudności pojawiają się, gdy jedno z partnerów żyje w poczuciu niespełnienia. A bywa, że oboje. Część z tych osób się masturbuje. I twierdzi, że bez tego byłoby im znacznie trudniej. W przypadku takich par powodem braku seksu nie jest niski poziom libido, tylko problemy w związku.
- Co wtedy?
(...)
Więcej w Zwierciadle 5/2008
http://www.zwierciadlo.pl/zycie-wewnetr ... nstwo.html
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)