Jak widać są tacy co myslą w KK

Co cię porusza, boli, cieszy
Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: Purnaprajna » 12 kwie 2012, 10:14

Arleta pisze:Nie ośmieliłabym się określać śastr itp. jako "niepraktycznych". Oceniam tylko polską rzeczywistość, która funkcjonuje na zasadach zupełnie odmiennych od bramińskich. Jest to fakt niepodważalny. KK jest częścią tej polskiej sytuacji i dlatego krytykowanie KK za niezgodność z zasadami bramińskimi przypomina mi krytykowanie krowy za to, że nie ma skrzydeł i nie umie latać. Krowa nie umie latać i dlatego jest krową, a nie orłem, a KK jest KK, bo nie jest ISKCON-em. W takim ujęciu nie bardzo widzę miejsce dla sensownej krytyki KK.
To prawda, ale w dalszym ciągu nie wyjaśnia, jak cytaty z Manu-samhity dotyczące podatków, w dyskusji o podatkach, mają się do "zapędzenia się trochę za daleko na manowce teorii".

mirek

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: mirek » 12 kwie 2012, 11:01

Arleto,

mi się też nie narażasz, to dobrze, że widzisz pozytywy w tej organizacji religijno-społecznej :)
Arleta pisze:Oceniam tylko polską rzeczywistość, która funkcjonuje na zasadach zupełnie odmiennych od bramińskich. Jest to fakt niepodważalny. KK jest częścią tej polskiej sytuacji i dlatego krytykowanie KK za niezgodność z zasadami bramińskimi przypomina mi krytykowanie krowy za to, że nie ma skrzydeł i nie umie latać.
W pewnym sensie jestem skłonny zgodzić się z Tobą, ponieważ powiedzmy, że chrześcijaństwo zostało przeznaczone dla pewnej grupy osób, które w innym przypadku mogłyby się zupełnie stoczyć. Ale, myślę jednak także, że np. Śrila Prabhupadzie chodziło o coś więcej niż tylko o zwykłe krytykowanie chrześcijaństwa:

"Wielbiciel, zamiast krytykować takie systemy, będzie zachęcał ich zwolenników do przestrzegania obowiązujących w nich zasad, aby stopniowo mogli wznieść się na platformę religii w dobroci." (znaczenie do Śrimad Bhagavatam, 4.22.24).

Natomiast Waldemar zacytował wcześniej: "Możesz zrezygnować z tego grzesznego życia".

Nawet sam kapłan rzymskokatolicki Jacek Salij OP (wybrane fragmenty) pisze:

"Po wtóre, duchowość chrześcijańska zawsze bardzo wysoko ceniła sobie powstrzymywanie się zarówno od jedzenia mięsa, jak od jakiegokolwiek zabijania. Wśród wielkich chrześcijan znajdziemy również takich, którzy zasadę niezabijania starali się realizować w sposób absolutny.
Osobiście nie jestem wegetarianinem, choć być może nim zostanę.
Faktem jest, że w ciągu całego swego istnienia Kościół zachował trwały szacunek dla wegetarianizmu, ale zarazem odrzucał wszelkie próby potępienia lub duchowego dyskryminowania ludzi jedzących mięso.
Cała ta tradycja wegetarianizmu chrześcijańskiego niewątpliwie zasługuje na odnowienie i ożywienie we współczesnym Kościele." (http://mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_49.htm).

Przecież to Biblia zachęca do trzymania się dobrych rzeczy i miłości, przypominanie o tym lub mówienie, że za zabijanie zwierząt przyjdą na społeczeństwo ciężkie reakcje jest krytyką KK?

Inne wypowiedzi Śrila Prabhupady:

"Porucznik Mozee: W Stanach Zjednoczonych jest wiele organizacji chrześcijańskich które udzielają komunii świętej. Dlaczego to nie działa? Dlaczego to nie oczyszcza serca?

Śrila Prabhupad: Mówiąc szczerze, trudno by było znaleźć nawet jednego prawdziwego chrześcijanina. Ci tak zwani chrześcijanie nie przestrzegają nakazów Biblii. Jedno z przykazań Biblii mówi: "Nie zabijaj". Ale gdzie znajdziemy chrześcijanina, który by nie zabijał? Czym innym jak zabijaniem jest jedzenie mięsa krów? Proces intonowania świętego imienia Pana i rozdzielania prasadam będzie skuteczny wtedy, jeśli będzie prowadzony przez osoby, które naprawdę praktykują religię. Moi uczniowie są szkoleni, aby ściśle przestrzegać zasad religijnych, i dlatego ich intonowanie świętego imienia Boga różni się od intonowania innych. W ich przypadku nie jest to jedynie poza. Oni po prostu zrealizowali oczyszczającą siłę świętego imienia dzięki praktyce.". ("Prawda i Piękno").

Śrila Prabhupada przedstawia po prostu fakty, dlatego mi nie przypominałoby to np. krytykowania krowy za to, że nie ma skrzydeł i nie umie latać lub jakiegoś potępiania, czy duchowego dyskryminowania ludzi jedzących mięso.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: Purnaprajna » 12 kwie 2012, 11:19

mirek pisze:Śrila Prabhupada przedstawia po prostu fakty, dlatego mi nie przypominałoby to np. krytykowania krowy za to, że nie ma skrzydeł i nie umie latać lub jakiegoś potępiania, czy duchowego dyskryminowania ludzi jedzących mięso.
Masz rację, ale istnieje tu subtelna różnica. Śrila Prabhupada pokazuje im, jak bardzo przeciętny chrześcijanin/katolik oddalony jest od standardu ich własnych nauk, a nie nauk wedyjskich, czemu właśnie sprzeciwia się Arleta. Śrila Prabhupada nie krytykuje ich za to, że nie są bhaktami Kryszny, ale stara się jedynie zachęcić ich do stania się lepszymi chrześcijanami, poprzez ściślejsze przestrzeganie ich własnym nauk, od których się oddalili.
Ostatnio zmieniony 12 kwie 2012, 11:54 przez Purnaprajna, łącznie zmieniany 2 razy.

mirek

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: mirek » 12 kwie 2012, 11:48

Purnaprajna,

Dziękuję Prabhu za to wyjaśnienie.
Mój błąd niezrozumienia intencji Arlety :?

Arleta,

Przepraszam Mataji!

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: Purnaprajna » 12 kwie 2012, 11:57

Odnośnie tematu krytyki, to warto jest też zwrócić uwagę na celowość ujęcia danego tematu, ze względu na możliwości danej osoby. Innymi słowy, jeżeli naszym celem jest duchowa pomoc innym ludziom, to powinniśmy robić to w najefektywniejszej formie, zależnej od danej sytuacji oraz zdolności akceptacji i możliwości zrozumienia konkretnej osoby, czy publiczności.

Przykładowo, pomocą bhakty dla przeciętnego, jedzącego mięso katolika może być zachęta do zmiany diety, używając w tym celu jego własnych pism świętych, bo zakres jego zdolności akceptacji i wyższego zrozumienia może być ograniczony przez tamo-gunę. Natomiast pomoc jednego bhakty dla drugiego bhakty może przyjąć formę filozoficznej, krytycznej analizy błędów i niekonsekwencji myślowych w światowych religiach, po to, aby wzmocnić jego inteligencję, przekonanie i wiarę w prawdziwość i moc procesu bhakti, i wyrobić w nim zdolność do czynienia inteligentnych, świadomych Kryszny rozróżnień, co jest niezbędne w życiu prawego człowieka.

Kluczowym słowem jest tu "pomoc", a nie krytyka dla samej krytyki, która jeśli wykonana niezdarnie i z nieczystą intencją, może nawet przynieść odwrotny skutek, i zrazić kogoś do religii i Boga, zamiast go do tego zainspirować. I dlatego muszę się zgodzić z niektórymi protestami, bo publiczne wyliczanie na forach Hare Kryszna grzeszków, czy perwersji niektórych księży, niekoniecznie musi być dla każdego czytelnika atrakcyjną formą poznania duchowości świadomości Kryszny i nastroju bhakti - służby oddania.
Ostatnio zmieniony 12 kwie 2012, 12:21 przez Purnaprajna, łącznie zmieniany 2 razy.

mirek

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: mirek » 12 kwie 2012, 12:18

Bardzo cenne uwagi, jeszcze raz dziękuję Prabhu :D
W ogóle wspaniałe jest to, że piszesz tu na forum.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: Purnaprajna » 12 kwie 2012, 12:20

mirek pisze:Bardzo cenne uwagi, jeszcze raz dziękuję Prabhu :D
W ogóle wspaniałe jest to, że piszesz tu na forum.
I nawzajem, Prabhu. Bardzo wiele uczę się od Ciebie. :)

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: Arleta » 12 kwie 2012, 12:51

trigi pisze:Przynajmniej nie kastrowali dzieciaków, ja sam nie wiem kogo bardziej żałować ofiary czy napastników, bo nie potrafie sobie wyobrazic jak po takim czynie mozna stanąc przed Bóstwami. Chyba że naprawde jest sie bez sumienia i serca.
Kastracja dzieci nie jest czymś takim wyjątkowym w KK. Czytałam, że w Watykanie do początku 19 wieku istniał słynny chór kastrowanych śpiewaków (chodziło o to, żeby podczas mutacji nie stracili pięknego głosu). Dzieci były przez rodziców oddawane do tego chóru, żeby zrobiły karierę i zarobiły kasę. Kastraci mają głos podobny do kobiecego, ale o znacznie większej skali i sile. W 18 wieku większość oper powstała dla śpiewaków-kastratów. Czyli jest to raczej kwestia odmiennej tradycji, niż w hinduizmie. Nie uważano tego za okrucieństwo, ale raczej za cenę, którą trzeba zapłacić za zrobienie kariery.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: Arleta » 12 kwie 2012, 13:00

Purnaprajna pisze:Kluczowym słowem jest tu "pomoc", a nie krytyka dla samej krytyki, która jeśli wykonana niezdarnie i z nieczystą intencją, może nawet przynieść odwrotny skutek, i zrazić kogoś do religii i Boga, zamiast go do tego zainspirować. I dlatego muszę się zgodzić z niektórymi protestami, bo publiczne wyliczanie na forach Hare Kryszna grzeszków, czy perwersji niektórych księży, niekoniecznie musi być dla każdego czytelnika atrakcyjną formą poznania duchowości świadomości Kryszny i nastroju bhakti - służby oddania.
Dokładnie o to chodzi. Wyliczanie "grzeszków" czy błędów kapłanów chrześcijańskich lub ogólnie chrześcijan tworzy we mnie jakiś niesmak. To tak, jakby bhaktowie wskazywali na siebie "Jacy my jesteśmy cudowni i doskonali- a inni to śmiecie". A grzeszki można znaleźć u każdego. Przyczepiać się "potknięć" teologicznych też można bez końca. Tylko co z tego wynika pozytywnego? Oprócz niebezpieczeństwa wpadnięcia w fałszywą dumę i samozadowolenie?
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Jak widać są tacy co myslą w KK

Post autor: Purnaprajna » 12 kwie 2012, 14:12

Arleta pisze: Przyczepiać się "potknięć" teologicznych też można bez końca. Tylko co z tego wynika pozytywnego? Oprócz niebezpieczeństwa wpadnięcia w fałszywą dumę i samozadowolenie?
Z krytykanctwa i "przyczepiania się" oczywiście nie wynika nic dobrego, lub to, co opisałaś. Trzeba natomiast korygować i krytykować, jeżeli posiadamy wiedzę, jeżeli już skorygowaliśmy w tym względzie własne błędy, jeżeli jesteśmy na pozycji instruowania kogoś i jeżeli zrobimy to ze świadomą Kryszny intencją pomocy drugiej osobie. Dlatego też, krytyczna analiza innych światopoglądów jest częścią tradycji Wajsznawa. Sama Wedanta-sutra jest filozoficzną analizą 6 wedyjskich systemów filozoficznych, za pomocą nyayi, logiki. Korzyść jest taka, jaką opisałem w poprzednim wpisie - umacniamy się sambandha-gjanie, bez posiadania której, nasze wysiłki w świadomości Kryszny nie przyniosą rezultatu, bo tylko duchowa wiedza jest w stanie zmienić naszą tożsamość z materialnej na duchową, co jest podstawą do rozpoczęcia i osiągnięcia sukcesu w procesie bhakti.

Dlatego pomimo istnienia w świecie niekonstruktywnej i szkodliwej krytyki i jej nadużywania np. w anonimowym internecie, nie powinniśmy stać się ofiarą popularnego obecnie nastroju, politycznie poprawnego sentymentalizmu, gdzie każda opinia ma taką samą rację bytu, bo nie ma obiektywnej miary, która by określała, co jest dobre i właściwe, a co złe i niewłaściwe. Śri Isa Upaniszad mantra 9 i Śrila Madwaczarja w komentarzu do niego, posuwają się jeszcze dalej w usprawiedliwieniu potrzeby i obowiązku krytyki przez osobę posiadającą wiedzę o Prawdzie:

"Ci którzy czczą z fałszywą wiedzą, wpadają w oślepiającą ciemność, a Ci, którzy czczą jedynie prawdziwą wiedzą (bez korygowania fałszywej wiedzy) wpadają w jeszcze większą ciemność" (Isoupaniszad 9)

Komentarz Śrila Madwaczarji:

"Kurma Purana wyjaśnia (tu werset sanskrycki):

Bez wątpienia, czciciele bóstw innych niż Wisznu popadają w czyniącą ich ślepcami ciemność, ale nawet w większym stopniu dzieje się to z tymi, którzy ich nie krytykują. Ci, którzy znają Narayana w Jego prawdziwej formie, wolnego od wad i jednocześnie krytykują tych z fałszywą wiedzą o Wisznu są prawdziwymi bhaktami. Poprzez krytykę fałszywej wiedzy, która jest przepełniona smutkiem i ignorancją, przekraczają własny smutek i ignorancję. Znając całkowitą prawdę, przepełnioną pełnią szczęścia i wiedzy, osiągają szczęście i wiedzę.
"

Jak widać, zgodnie z opinią śastr oraz słowami i przykładem wajsznawa aczarjów, obowiązkiem osoby posiadającej właściwą wiedzę, i która poradziła już sobie z własną niewiedzą, jest krytyka, a czasami nawet i złość na osoby propagujące iluzoryczną wiedzę o rzeczywistości i celu życia, bo tylko taka krytyka, czy złość są w stanie powstrzymać przestępstwo, jakim jest wyrządzanie krzywdy innym i sobie samym, poprzez karmienie ludzi fałszywymi informacjami, którym rezultatem są powtarzające się narodziny, choroby, starość i śmierć. Jeżeli w imię opartego na zmysłowości sentymentalizmu, który pozwala bliźniemu na stoczenie się w czyniącą go ślepcem ciemność, bhakta posiadający transcendentalną wiedzę nie krytykuje fałszywej wiedzy, to nie tylko przestaje być prawdziwym bhaktą, ale sam stacza się w jeszcze głębszą ciemność. I na odwrót, sama natura krytyki fałszywej wiedzy przez prawdziwą wiedzę, czyni bhaktę odbiorcą jeszcze większej wiedzy i duchowego szczęścia.

Jeżeli kogoś interesuje bardziej szczegółowa opinia na temat przydatności krytyki w służbie oddania to zapraszam do przeczytania mojego postu na ten temat --> http://forum.waisznawa.pl/viewtopic.php ... 396#p16396

ODPOWIEDZ